Mieszkanie Kirimaru i Samidare

Akahoshi Kirimaru
Awatar użytkownika
Genin
Posty: 61
Rejestracja: pn kwie 04, 2016 9:37 pm
Imię: Kirimaru Hikari
Nazwisko: Akahoshi
Pseudonim: Kiri
Wiek: 12
Waga / wzrost: 48 kg/154 cm
Wioska: Konoha
Specjalizacje: Nin/Tai
Ubiór: Niebiesko-pomarańczowy lekki dres, sandały z grubą podeszwą, zielone gogle
Znaki szczególne: Pierwszy się na ciebie wydrze!
Multikonta: Natsuko Yukimura
Karta postaci: viewtopic.php?f=14&t=150
Statystyki: viewtopic.php?f=35&t=157
Finanse: viewtopic.php?f=51&t=158
Relacje: viewtopic.php?f=14&t=159
Talent: Mistrz Klonowania
Cecha specjalna: Naznaczony
Kontaktowanie:

Mieszkanie Kirimaru i Samidare

Post pn maja 09, 2016 12:47 pm

Dwie sieroty które wróciły w złym stanie z zamieszek w Kraju Wiru zostały szybko umieszczone w nowym lokum, w którym przynajmniej teoretycznie powinny być szczęśliwe i bezpieczne. Dawne mieszkanie ich rodziców zostało sprzedane po ich wyjeździe, jednak dla tej dwójki również znalazł się kąt.
Mieszkanko mieści się na górnej kondygnacji podłużnego budynku w Konoha-Gakure. Wchodzi się do niego przez drzwi, umieszczone w krótkim korytarzu ponad ziemią, ale na wolnym powietrzu, niezamkniętym. Oprócz nich są tam drzwi do kilku sąsiadów, również wynajmujących mieszkanka.
Samo mieszkanie jest nie za duże. Wchodzi się do wąskiego korytarzyka, który w linii prostej prowadzi do salonu. Na lewo jest pokój Kirimaru, trochę dalej na prawo Samidare. Za pokojem Kirimaru znajduje się kuchnia, do której również wchodzi się z korytarzyka. Przed pokojem Samidare jest nieduża łazienka. Mają też mały, podłużny balkonik, na który można wejść z salonu. Mieszkanie jest dość zagracone, bo dwaj nastoletni chłopcy są trochę na bakier z porządkami, ale nie ma tragedii. Karaluchy nie biegają.

Kirimaru na balkonie:
Obrazek
"Nie ruszaj gówna, to nie będzie śmierdzieć" - powiedzieli.
Obrazek
"Nie jestem od was w niczym gorszy" - odpowiedziałem.

[x][x]
Akahoshi Kirimaru
Awatar użytkownika
Genin
Posty: 61
Rejestracja: pn kwie 04, 2016 9:37 pm
Imię: Kirimaru Hikari
Nazwisko: Akahoshi
Pseudonim: Kiri
Wiek: 12
Waga / wzrost: 48 kg/154 cm
Wioska: Konoha
Specjalizacje: Nin/Tai
Ubiór: Niebiesko-pomarańczowy lekki dres, sandały z grubą podeszwą, zielone gogle
Znaki szczególne: Pierwszy się na ciebie wydrze!
Multikonta: Natsuko Yukimura
Karta postaci: viewtopic.php?f=14&t=150
Statystyki: viewtopic.php?f=35&t=157
Finanse: viewtopic.php?f=51&t=158
Relacje: viewtopic.php?f=14&t=159
Talent: Mistrz Klonowania
Cecha specjalna: Naznaczony
Kontaktowanie:

Re: Mieszkanie Kirimaru i Samidare

Post pn maja 09, 2016 12:56 pm

Kirimaru wrócił do domu i trzasnął drzwiami wejściowymi, aż lekko zatrzęsły się ściany. Nie przejmował się tym jednak wcale, a wcale. Kopnął leżącego mu na drodze, koło wejścia, buta Samidare i wszedł do swojego pokoju. Głowę zaprzątała mu jedna myśl - "Muszę się stać silniejszy". Na razie jednak nie miał specjalnego pomysłu, jak mógłby to uczynić, co mógłby zrobić aby tak rzeczywiście się stało. Postanowił jednak się tak łatwo nie poddawać i właśnie odbyć trening. Szukanie pomysłu na trening zajęło mu dobre piętnaście minut, w czasie których zwisał z łóżka głowa w dół, chodził po pokoju w kółko drapiąc się po brodzie i przeciągał kilkakrotnie, głośno ziewając (i nie zakrywając przy tym ust, jakby tylko czekał aż wleci mu do środka jakaś pszczoła). W końcu wymyślił - jego dzisiejszy trening będzie miał charakter mentalny, a co!
Wdrapał się wiec na łóżko, skopując w jego nogi pościel i sadzając tyłek na poduszce. Chwycił książkę i ustawił ją na własnej głowie, płaszcząc szpiczastą, rozczochraną czuprynę. Usiłował usiąść po turecku. Książka zaraz spadła, więc następnym razem najpierw przybrał stosowną pozycję i siad, a dopiero potem położył ją sobie na głowie. Złożył pierwszą lepszą pieczęć jaka przyszła mu na myśl i tak siedział z książką na głowie, trenując (przynajmniej takie miał założenie, a czy prawdziwe? To się okaże...).
"Nie ruszaj gówna, to nie będzie śmierdzieć" - powiedzieli.
Obrazek
"Nie jestem od was w niczym gorszy" - odpowiedziałem.

[x][x]
Akahoshi Kirimaru
Awatar użytkownika
Genin
Posty: 61
Rejestracja: pn kwie 04, 2016 9:37 pm
Imię: Kirimaru Hikari
Nazwisko: Akahoshi
Pseudonim: Kiri
Wiek: 12
Waga / wzrost: 48 kg/154 cm
Wioska: Konoha
Specjalizacje: Nin/Tai
Ubiór: Niebiesko-pomarańczowy lekki dres, sandały z grubą podeszwą, zielone gogle
Znaki szczególne: Pierwszy się na ciebie wydrze!
Multikonta: Natsuko Yukimura
Karta postaci: viewtopic.php?f=14&t=150
Statystyki: viewtopic.php?f=35&t=157
Finanse: viewtopic.php?f=51&t=158
Relacje: viewtopic.php?f=14&t=159
Talent: Mistrz Klonowania
Cecha specjalna: Naznaczony
Kontaktowanie:

Re: Mieszkanie Kirimaru i Samidare

Post wt maja 10, 2016 5:06 pm

Przez pewien czas rzeczywiście wytrzymał we względnym bezruchu, medytując i starając się utrzymać równowagę na tyle, by nie strącić podręcznika z własnej głowy. Czas mijał, a w mieszkaniu zalegała cisza. W dodatku to ciepłe powietrze... Nie minęło wiele czasu, a powieki chłopaka zaczęły opadać, a ciało niebezpiecznie przechyliło się do tyłu. Podręcznik zsunął się z jego głowy i klapnął, rozwarty, na skraju łóżka. Kirimaru nie walcząc z tym uczuciem oparł się o ścianę i zapadł w niespokojny sen.
W jego śnie znajdował się w ciemnym, gęstym lesie. Im szybciej i gwałtowniej przedzierał się przez zwartą puszcze, tym bardziej dzika i złowieszcza ona się robiła. W powietrzu dało się wyczuć coś dziwnego. Rozsuwał dłońmi gałęzie, nie zważając na to że szarpią mu one ubranie i drapią odsłoniętą skórę. Powoli zaczynał wpadać w lekką panikę, na szczęście gdzieś daleko dojrzał światło. I chociaz było ono równie niepokojące, czerwono-pomarańczowe, lśniące nienaturalnym blaskiem, to jednak podążył w jego stronę. Rozchylił ostatnie gałęzie, a jego oczom ukazało się przerażające pobojowisko. Zmroził go strach, oblał zimny pot. Olbrzymia bestia szalała, rzucając ludźmi jak wiatr suchymi liśćmi, niszcząc budynki i wywołując miniaturowe trzęsienie ziemi. Poczuł dziwne uczucie ściskania w podołku, jakby ktoś go bardzo mocno uderzył w brzuch. Otworzył usta, nie mogąc ruszyć się z miejsca. W oddali widział kobietę z małym chłopcem u boku. Chłopczyk bardzo go przypominał, tylko że...
Bach! Podręcznik ostatecznie zsunął się z łóżka i klapnął o podłogę, a chłopak otworzył szeroko oczy. Zostało w nim tylko to dziwne uczucie mdlącej pustki i niepokoju. Sądząc, że dłużej nie może zostać w tym miejscu sam, zerwał się z łóżka i wyszedł z domu, kolejny raz trzaskając drzwiami. Miał nadzieję, że świeże powietrze trochę go orzeźwi.

z/t
"Nie ruszaj gówna, to nie będzie śmierdzieć" - powiedzieli.
Obrazek
"Nie jestem od was w niczym gorszy" - odpowiedziałem.

[x][x]
Akahoshi Kirimaru
Awatar użytkownika
Genin
Posty: 61
Rejestracja: pn kwie 04, 2016 9:37 pm
Imię: Kirimaru Hikari
Nazwisko: Akahoshi
Pseudonim: Kiri
Wiek: 12
Waga / wzrost: 48 kg/154 cm
Wioska: Konoha
Specjalizacje: Nin/Tai
Ubiór: Niebiesko-pomarańczowy lekki dres, sandały z grubą podeszwą, zielone gogle
Znaki szczególne: Pierwszy się na ciebie wydrze!
Multikonta: Natsuko Yukimura
Karta postaci: viewtopic.php?f=14&t=150
Statystyki: viewtopic.php?f=35&t=157
Finanse: viewtopic.php?f=51&t=158
Relacje: viewtopic.php?f=14&t=159
Talent: Mistrz Klonowania
Cecha specjalna: Naznaczony
Kontaktowanie:

Re: Mieszkanie Kirimaru i Samidare

Post ndz maja 22, 2016 9:10 am

Wrócił do domu z monumentu, wiedząc że kolejny raz coś zawalił. Miał za to wiele materiału do przemyśleń. Isao dał mu do myślenia - bo po pierwsze, musi stać się zdecydowanie silniejszy żeby zetrzeć nadętemu Uchiha ten głupi uśmieszek z ryja, a po drugie... Kurcze, to o czym mówił tamten wcale nie brzmiało tak obco i niezrozumiale, zwłaszcza dla niego. Oczekiwania, ambicje i ciągły zawód, ciągłe porównywanie... Wyglądało na to, że Isao nie ma aż tak łatwo jak mogłoby się wydawać. Niby zawsze najlepsze ciuszki, sprzęt, pięknie ułożone włosy, zawsze nieskazitelny, a jednak... Chyba i on poznał czym jest bolesny zawód.
Kirimaru skierował swój krok ku kuchni. Tam wyciągnął z chlebaka pojedynczą kromkę i obwąchał, szukając śladów pleśni. Kiedy jednak jej nie odkrył (a często zdarzało się, że jakaś kromka zdążyła już spleśnieć, zanim zjedli pełen bochenek), wyjął masło, posmarował nim kromę i zaczął przeżuwać, opierając się o framugę okna. Monotonnie żuł, wypatrując ptaków i myśląc o tym, jak przyjemnie byłoby latać tak jak one. Ciekawe, czy dałoby się to zrobić z chakrą. Skoncentrował się na odnalezieniu w sobie tej dziwnej energii i wyczuł ją - teraz tylko... ile trzeba jej użyć do konkretnej techniki? Dlaczego jego klony były takie blade i kiepskie? Może miał jej za mało?
Dawno zjadł już kromkę chleba, ale mimo to szukał odpowiedniej proporcji. Spróbował wykonać klona, ale ten znowu był zdecydowanie zbyt chwiejny. Kopia zniknęła w chmurze dymu, a blondyn z westchnieniem podążył do salonu, gdzie zaległ na kanapie. Nie minęło wiele czasu, a pogrążył się we śnie. Zmęczyło go to wszystko.
"Nie ruszaj gówna, to nie będzie śmierdzieć" - powiedzieli.
Obrazek
"Nie jestem od was w niczym gorszy" - odpowiedziałem.

[x][x]
Samidare
Awatar użytkownika
Genin
Posty: 64
Rejestracja: śr maja 04, 2016 12:01 am
Imię: Samidare
Nazwisko: Akahoshi
Pseudonim: Sami
Wiek: 16
Waga / wzrost: 60/170
Wioska: Konoha
Specjalizacje: Nin/Jikukan
Ubiór: Dres, opaska, ekwipunek shinobi
Znaki szczególne: Kreski na policzkach
Multikonta: Mitsuki, Shikami, Toshiko
Karta postaci: viewtopic.php?f=14&t=151&p=174#p174
Statystyki: viewtopic.php?f=35&t=152
Finanse: viewtopic.php?f=51&t=153
Relacje: viewtopic.php?f=74&t=154
Talent: Przywoływacz, Pustelnik
Kontaktowanie:

Re: Mieszkanie Kirimaru i Samidare

Post śr maja 25, 2016 8:08 am

Kilka dni po odbyciu pierwszego, ale jakże idiotycznego, spotkania z drużyną, Samidare w końcu dotarł do domu. Szlajał się po wiosce, sypiał w ciemnych uliczkach, szukając zaczepki. Niestety świat bywa okrutny bo na dobrą sprawę to jedyne w co przyszło mu uderzyć nie chciało mu oddać. Latarnia, w którą piznął ani drgnęła, chociaż Akahoshi miał wrażenie, że się śmiała. Mniejsza z tym. Wrócił do domu.
Nie przeszkadzało mu to, że w środku był syf. Do niego nie należało sprzątanie, bo miał od tego Kirimaru. Niech młody szaleje z miotła i szoruje. Brunet wbił dosyć głośno do łazienki i szybko się ogarnął, ubierając na siebie czyste ciuchy. Głodny nie był, bo zdołał ukraść z rana jakieś jabłko z targu. Oczywiście nie został przyłapany.
- Pieprzony gnojek. - mruknął, kopiąc jednego buta młodszego brata, kierując się do salonu. Tam się zatrzymał na moment, bo wzrok utkwił mu na blondasku, który smacznie spał na kanapie. Świetnie. Samidare prychnął pod nosem, kręcąc głową na boki. Ruszył w stronę wyjścia na balkon, na którym miał zamiar kontynuować trening jutsu. Ciekawe jak mu pójdzie. Zanim jednak opuścił salon, chwycił buta, którego chwilę temu kopnął. Z cwaniackim uśmiechem wymierzył go w łeb Kirimaru. Oczywiście trafił idealnie...
Zaraz po wyjściu, usiadł po turecku na niewielkim balkonie. Treść jutsu znał, teorie, zastosowanie i pieczęci również. Jeszcze na polanie zdołał co nieco potrenować. Jeśli miał w tym roku zdać egzamin na chuunina to potrzebował nowych technik, które dadzą mu wygraną i przewagę.
- Zaczynamy. - mruknął, a po chwili złożył odpowiednie pieczęcie, by przywołać z ziemi kamienny stożek. Owszem, udało mu sie, ale był on tak mały, że szkoda gadać!

2/4

Spoiler:
Obrazek
Akahoshi Kirimaru
Awatar użytkownika
Genin
Posty: 61
Rejestracja: pn kwie 04, 2016 9:37 pm
Imię: Kirimaru Hikari
Nazwisko: Akahoshi
Pseudonim: Kiri
Wiek: 12
Waga / wzrost: 48 kg/154 cm
Wioska: Konoha
Specjalizacje: Nin/Tai
Ubiór: Niebiesko-pomarańczowy lekki dres, sandały z grubą podeszwą, zielone gogle
Znaki szczególne: Pierwszy się na ciebie wydrze!
Multikonta: Natsuko Yukimura
Karta postaci: viewtopic.php?f=14&t=150
Statystyki: viewtopic.php?f=35&t=157
Finanse: viewtopic.php?f=51&t=158
Relacje: viewtopic.php?f=14&t=159
Talent: Mistrz Klonowania
Cecha specjalna: Naznaczony
Kontaktowanie:

Re: Mieszkanie Kirimaru i Samidare

Post śr maja 25, 2016 10:47 pm

Kolejny raz znajdował się w lesie. Ciemnym, groźnym, przerażającym. Przedzierał się przez gąszcz, który zaciskał się wokół jego bosych stóp i odsłoniętych rąk, szarpiąc i raniąc jego skórę coraz mocniej i mocniej. Wpadał w panikę, ale w oddali ukazało się światło. To tam, tam musiał się kierować, na pewno... Tylko ten swąd spalenizny i ta poświata... One są jakieś dziwne.
Rozchylił szerokie gałęzie o ostrych krawędziach, nie bacząc na zadrapania i oniemiał. Jego oczom ukazało się pobojowisko, krwawa scena bitwy. Szkarłatna energia zdawała się wylewać zewsząd, kręciła koła, wirowała, osaczała teren. Waliły się budynki, huk był ogłuszający. Na środku tej sceny stała kobieta trzymająca za rękę małego chłopca. Kirimaru wydostał się zza krzaków i zrobił kilka kroków naprzód. Hej! Ten chłopiec był całkiem do niego podobny! Tylko on chyba miał ciemne włosy... Otworzył usta, by zawołać, powiedzieć im by uciekali, ale...
Łup! Najpierw usłyszał hałas, a dopiero potem poczuł ból. Wyprostował się nagle, budząc się z niespokojnego snu - w głowie aż zakręciło mu się helikopterem. Niepokój mu się udzielał, ale na moment odszedł w dal, gdy chłopiec rozejrzał się i zobaczył siedzącego na balkonie brata. To była dziwna zależność - choć Samidare wielokrotnie go odtrącał i krzywdził, to jednak Kirimaru wracał do niego jak po sznurku. Na jego własny sposób bardzo zależało mu na uznaniu starszego brata.
-Hej, Sami!
Wstał, ignorując fakt że wcześniejsze uderzenie to musiała być jego sprawka, a narzędziem zbrodni był jego własny but. Podszedł do balkonu, po drodze łapiąc zyskaną dopiero co opaskę z symbolem Liścia.
-Zobacz! Zdałem egzamin! Naprawdę zdałem, wiesz?!
Musiał się tym pochwalić. W końcu ostatnio zawalił. Co prawda wątpił, by Samidare okazał mu wsparcie, jakoś go pochwalił za dobrą pracę, ale... Zawsze mógł mieć nadzieję, prawda? Może trafi na dobry humor.
-Dałem radę i teraz jestem geninem! Zupełnie jak ty!
Zaśmiał się, szczerząc zęby i próbnie zawiązując ochraniacz na czole.
"Nie ruszaj gówna, to nie będzie śmierdzieć" - powiedzieli.
Obrazek
"Nie jestem od was w niczym gorszy" - odpowiedziałem.

[x][x]
Samidare
Awatar użytkownika
Genin
Posty: 64
Rejestracja: śr maja 04, 2016 12:01 am
Imię: Samidare
Nazwisko: Akahoshi
Pseudonim: Sami
Wiek: 16
Waga / wzrost: 60/170
Wioska: Konoha
Specjalizacje: Nin/Jikukan
Ubiór: Dres, opaska, ekwipunek shinobi
Znaki szczególne: Kreski na policzkach
Multikonta: Mitsuki, Shikami, Toshiko
Karta postaci: viewtopic.php?f=14&t=151&p=174#p174
Statystyki: viewtopic.php?f=35&t=152
Finanse: viewtopic.php?f=51&t=153
Relacje: viewtopic.php?f=74&t=154
Talent: Przywoływacz, Pustelnik
Kontaktowanie:

Re: Mieszkanie Kirimaru i Samidare

Post czw maja 26, 2016 9:01 am

Zanim jednak dotarł do niego Kirimaru, Samidare dzielnie trenował technikę Dotonu. Kawałki stożków, szpikulców wychodziło z ziemi, a następnie się chowało. Oczywiście wszystko za sprawą bruneta. Powoli zaczynał panować nad jutsu, ale nadal brakowało mu precyzji. Ale już niewiele mu zostało. Raptem kilka prób (jeden post!) i będzie znakomicie.
Przerwał jednak trening, bo usłyszał, że rzut butem jednak zbudził Kirimaru, a ten zdecydował się udać akurat do starszego brata. Westchnął ciężko, a na samą myśl, że będzie musiał spotkać się znowu z blondynem, odechciewało mu się żyć. Ciągle widział w młodym Akahoshi tylko lisa i naprawdę nie potrafił tego zmienić. Ale to temat na dłuższą opowieść. Nie ma sensu rozwodzić się nad uczuciami Samidare.
Nie odpowiedział mu na przywitanie, bo nie widział w tym żadnego sensu. Poza tym brunet nie należał do osób kulturalnych, ale słowa blondyna były zaskakujące. Normalnie aż się starszy genin obrócił w jego stronę. Ale tyłka nie podniósł, bo nadal siedział.
- Komu ukradłeś opaskę? - rzucił w stronę brata, zerkając na jego dłonie. Faktycznie był to ochraniacz z symbolem Liścia i wyglądał na nowy. Samidare zmrużył oczy. Zdziwił się, ale też w pewnym sensie ucieszył, że jego brat zacznie na siebie zarabiać i nie będzie już męczył tyłka, że chce forsy. Nastolatek chciał mu nawet pogratulować, ale jego ostatnie słowa, porównanie, że są teraz tacy sami sprawiły, że tylko ciśnienie mu podskoczyło, a on wstał na równe nogi, łapiąc Kirimaru za fraki. Oczywiście sens tego wszystkiego był jasny - są razem geninami, nic więcej, ale Samidare odebrał jego słowa zupełnie inaczej. Że są tacy sami, poziomem, wyglądem i ogólnie... Czemu tak zareagował? Był uczulony na takie porównania, a jeszcze wypowiedziane ustami brata? Nikt nie przeżył tego co Samidare i dobrze wiedział, że nikt nie jest taki jak on. Kij, że Kirimaru miał gorzej, ale brunet był egoistą i skupiał się tylko na sobie.
- Nigdy nie będziesz taki jak ja. Nawet z taką opaską! - wrzasnął na niego, wyrywając mu opaskę z dłoni. Drugą dłonią odepchnął go na tyle mocno, by poleciał w stronę drzwi prowadzących do środka. Wkurzył się. Następnie wziął zamach, by wyrzucić ochraniacz z balkonu na sam dół.
- Nigdy! - powtórzył raz jeszcze, rzucając symbol Liścia, ale zanim zaczął w ogóle spadać, coś w nim drgnęło i postanowił jednak tego nie robić. Z rękawa wyskoczył mu wąż, który chwycił opaskę, a następnie podał mu do dłoni. Samidare pokręcił głową na boki. Westchnął ciężko i rzucił bratu opaskę.
- Gratuluję, młody. - podszedł następnie do barierki balkonu, spoglądając w dół, na ludzi, którzy chodzili uliczkami pod ich mieszkaniem. Zaczął się zastanawiać czemu nie urodził się takim, zwykłym mieszkańcem Liścia jak oni?

3/4
Obrazek
Akahoshi Kirimaru
Awatar użytkownika
Genin
Posty: 61
Rejestracja: pn kwie 04, 2016 9:37 pm
Imię: Kirimaru Hikari
Nazwisko: Akahoshi
Pseudonim: Kiri
Wiek: 12
Waga / wzrost: 48 kg/154 cm
Wioska: Konoha
Specjalizacje: Nin/Tai
Ubiór: Niebiesko-pomarańczowy lekki dres, sandały z grubą podeszwą, zielone gogle
Znaki szczególne: Pierwszy się na ciebie wydrze!
Multikonta: Natsuko Yukimura
Karta postaci: viewtopic.php?f=14&t=150
Statystyki: viewtopic.php?f=35&t=157
Finanse: viewtopic.php?f=51&t=158
Relacje: viewtopic.php?f=14&t=159
Talent: Mistrz Klonowania
Cecha specjalna: Naznaczony
Kontaktowanie:

Re: Mieszkanie Kirimaru i Samidare

Post czw maja 26, 2016 10:31 am

Kirimaru nawet nie zdawał sobie sprawy, że jego niewinna uwaga może wzbudzić u Samidare taki gniew. Na uwagę "komu ją ukradł", zachichotał cicho, traktując to jako żart. W sumie zdarzało mu się zwinąć jakąś głupotę. Z ochraniaczem Wioski Liścia jednak tego by nie zrobił.
Nie zdążył zareagować, kiedy brat chwycił go za koszulkę i potrząsnął. Przeląkł się nieco, ale przede wszystkim nie rozumiał jego reakcji i to wyrażała jego mina - zaskoczenie połączone ze zmieszaniem. Przecież nie powiedział nic złego?
Jak każde dziecko, każdy młodszy brat widział w starszym kogoś dobrego i mocnego, oczywistym było więc, że dążył do osiągnięcia tego samego poziomu. Podświadomie chciał go naśladować, a nawet co ważniejsze - zaimponować mu. To jednak było bardzo, bardzo trudne zadanie i Samidare chyba nie do końca był właściwym celem...
Odepchnięty chłopiec zrobił kilka chwiejnych kroków w tył, łapiąc równowagę. Bardziej niż tego wybuchu przestraszył się, że brat wyrzuci jego nową opaskę, a przecież tyle dla niego znaczyła...
-Nie!...
Rzucił się do przodu, na szczęście starszy Akahoshi w porę się opanował. Oddał mu ochraniacz, który Kirimaru opiekuńczo schował do kabury. Uśmiechnął się też szeroko, słysząc że jednak mimo wszystko brat mu gratuluje. To wiele dla niego znaczyło. U kogo innego miał szukać uznania?
Wtedy coś go tchnęło. Gdy emocje opadły, powrócił ten dziwny sen, powtarzający się już któryś raz z kolei. Kirimaru dość już miał przedzierania się przez ten gęsty las i docierania w końcu do pobojowiska i pożogi. W dodatku zawsze witała go tam ta sama kobieta z małym chłopcem. I nijak nie mógł im pomóc... Spojrzał z ukosa na brata i podszedł do niego, stając obok na balkonie.
-Hej... Samidare...?
Zaczął dość cicho, zwłaszcza jak na niego.
-Powiedz mi... Czy my kiedyś widzieliśmy jakiś... Pożar? Albo pole bitwy?... Bo wiesz... Ostatnio ciągle śni mi się taki sen...
Powiedział niepewnie, nie wiedząc jaka będzie reakcja starszego. Może on coś wiedział na ten temat? Jeśli wydarzenie rzeczywiście było prawdziwe, to może on je pamiętał? W końcu był o te kilka lat starszy. Chłopiec jednak nawet nie wiedział, jak drażliwego tematu dotyka.
-Ja biegnę przez jakiś dziwny las, a potem wychodzę z niego i tam jest tak... Strasznie... I jest kobieta i mały chłopczyk... Ona trzyma go za rękę, ale nigdy nie mogę ich ostrzec na czas...
"Nie ruszaj gówna, to nie będzie śmierdzieć" - powiedzieli.
Obrazek
"Nie jestem od was w niczym gorszy" - odpowiedziałem.

[x][x]
Samidare
Awatar użytkownika
Genin
Posty: 64
Rejestracja: śr maja 04, 2016 12:01 am
Imię: Samidare
Nazwisko: Akahoshi
Pseudonim: Sami
Wiek: 16
Waga / wzrost: 60/170
Wioska: Konoha
Specjalizacje: Nin/Jikukan
Ubiór: Dres, opaska, ekwipunek shinobi
Znaki szczególne: Kreski na policzkach
Multikonta: Mitsuki, Shikami, Toshiko
Karta postaci: viewtopic.php?f=14&t=151&p=174#p174
Statystyki: viewtopic.php?f=35&t=152
Finanse: viewtopic.php?f=51&t=153
Relacje: viewtopic.php?f=74&t=154
Talent: Przywoływacz, Pustelnik
Kontaktowanie:

Re: Mieszkanie Kirimaru i Samidare

Post czw maja 26, 2016 1:38 pm

Kirimaru nawet nie ma pojęcia jakiego tematu się złapał. Z pewnością ta rozmowa nie zakończy się źle, a bruneta jak zwykle poniosą emocje. Źle, że byli na balkonie, bo blondyn może się okazać całkiem kiepskim lotnikiem i wylądować twarzą na uliczce. A może jednak dzisiaj będzie inaczej? Któż to wie.
Samidare był nadal oparty o barierkę i obserwował ludzi. Próbował zachować spokój i jakoś się opanować, by nie wybuchnąć. Gdyby tylko był normalnym osobnikiem to z pewnością by pochwalił brata, zabrał go gdzieś, a może nawet i wręczył podarunek z tej okazji. Niestety, starszy Akahoshi traktował blondyna zupełnie inaczej. Fakt, czasem miał lepszy dzień, ale to były wyjątki potwierdzające regułę.
Brunet zerknął na brata, gdy ten go zaczepił. Zmrużył delikatnie oczy, ale zaraz powrócił do normalnego stanu i zerknął znów na ulicę, by tylko nie patrzeć na brata. Oczywiście niestety miał zamiar go wysłuchać. Ale każde jego zdanie, słowo i nawet głupie pauzy sprawiały, że Samiemu zaczynało się po prostu robić cieplej. Nie z powodu radości, ale złości, która zaczynała wychodzić na zewnątrz. Drgnął delikatnie na twarzy, bo blondyn nieświadomie stąpał po bardzo kruchym lodzie. Akahoshi miał naprawdę wielką ochotę chwycić go i wyrzucić przez barierkę, a potem zeskoczyć na niego i wdeptać w ziemię, ale powstrzymywał się by tego nie zrobić. Jeszcze nie teraz.
- Widzieliśmy zdecydowanie za dużo. - powiedział przez zaciśnięte zęby, a jego mina tylko sugerowało, by Kirimaru jak najszybciej się oddalił. Zacisnął nawet pięść, by zrobić zamach i wymierzyć mu silny cios, ale powstrzymał się. Wypuścił z ust powietrze i pokręcił głową na boki, wzdychając. Starał się uspokoić na tyle, by jakoś porozmawiać z bratem. Samidare mimo niechęci i złości postanowił, że zachowa się "fer" wobec niego i nie zdzieli go w pysk, a odpowie na pytanie. Niech młodzieniec uzna to jako prezent od nastolatka. Został geninem, zadawał pytania. Musiał się kiedyś dowiedzieć.
- To nie jest żaden sen, głąbie. To są wspomnienia, przeszłość. - powiedział poważnie, nie spuszczając z niego wzroku. Sami oparty był jedną ręką o barierkę, ale zwrócony w stronę młodszego brata.
- Chcesz wiedzieć co się naprawdę wydarzyło? Dlaczego od zawsze jesteśmy sami? - zapytał, kładąc drugą dłoń na barku Kirimaru i delikatnie ją zaciskając. Oczy bruneta troszeczkę się zeszkliły na samą myśl o tamtych wydarzeniach, bo w końcu Kyuubi wyrżnął całą wioskę, w tym ich ojca i ukochaną matkę, z którą Samidare był tak bardzo zżyty.

//Ej, bo nie pamiętam jak to ustalaliśmy... Ogólnie Samidare wie o całej przeszłości, ale Kirimaru? Wie, że jest jinchuuriki czy brutalnie go uświadomić?
Obrazek
Akahoshi Kirimaru
Awatar użytkownika
Genin
Posty: 61
Rejestracja: pn kwie 04, 2016 9:37 pm
Imię: Kirimaru Hikari
Nazwisko: Akahoshi
Pseudonim: Kiri
Wiek: 12
Waga / wzrost: 48 kg/154 cm
Wioska: Konoha
Specjalizacje: Nin/Tai
Ubiór: Niebiesko-pomarańczowy lekki dres, sandały z grubą podeszwą, zielone gogle
Znaki szczególne: Pierwszy się na ciebie wydrze!
Multikonta: Natsuko Yukimura
Karta postaci: viewtopic.php?f=14&t=150
Statystyki: viewtopic.php?f=35&t=157
Finanse: viewtopic.php?f=51&t=158
Relacje: viewtopic.php?f=14&t=159
Talent: Mistrz Klonowania
Cecha specjalna: Naznaczony
Kontaktowanie:

Re: Mieszkanie Kirimaru i Samidare

Post czw maja 26, 2016 7:24 pm

// Kirimaru był w wieku, w którym silne emocje i ważne wydarzenia potrafią zapisać się w pamięci dziecka, jednak zwykle nie są do końca świadomymi wspomnieniami. Na chwilę obecną nie wie i nie rozumie, dlaczego wszyscy tak go traktują, to znaczy że nie jest świadomy bycia Jinchuuriki. Samidare pamięta zajście, chociaż fakt że był tak młody może w pewien sposób zniekształcać obraz sytuacji - co nieźle tłumaczy jego konkretną niechęć, zwalanie winy na młodszego. O. :D
Możesz go uświadomić, ale to nie będzie dla niego łatwe przeżycie.

Spojrzał w dal, koncentrując się na bliżej nieokreślonym celu. Dłonie zacisnął na barierce.
-Ta kobieta i mały chłopczyk... Czuję, że są w niebezpieczeństwie, ale nie umiem, nie mogę ich ostrzec. A ten mały jest bardzo do mnie podobny, tylko... Właśnie! On wygląda... Zupełnie jak... Jak ty!
Spojrzał na brata jasnymi oczyma, nie odczuwając jego złości, może przyzwyczajony do złego traktowania. Nagle jakby zrozumiał, kim mogło być to dziecko z jego snu - przecież tamten chłopczyk różnił się od niego tylko kolorem włosów! Czyli wyglądał jak jego starszy brat!
-C-co?
Czyżby miał rację? Ale wspomnienia... Wspomnienia musiały być bardzo odległe. Kirimaru wytężył pamięć, usiłując przypomnieć sobie więcej szczegółów. Ile lat mogły mieć osoby z obrazu? Samidare... Może siedem, osiem? Czyli ile musiał mieć on sam? Chyba bardzo mało. Czy naprawdę mógł pamiętać cokolwiek z tamtego okresu? Ale zaraz, skoro tak... To ta druga osoba to...
-Mama? To była mama? Ta kobieta i mały chłopczyk, to byliście ty i mama?!
Zapytał, nie spuszczając wzroku ze starszego brata. Tak niewiele rozumiał. tyle lat wszyscy dorośli unikali odpowiedzi na dręczące go pytania. Chociaż wiele razy usiłował się czegoś dowiedzieć, zawsze go zbywano. W końcu był "tym złym", "tym gorszym" - nikt nie chciał mieć z nim do czynienia. Wszyscy go unikali.
-Zawsze tylko mówili, że to nieważne, bo życia i tak im nie zwróci... Że nie ma znaczenia jak zginęli, tylko że w służbie wiosce... Tylko co to ma za znaczenie, skoro nas zostawili?
Poczuł mętlik w głowie. Ale jak to? Czyżby i Samidare przez te wszystkie lata ukrywał przed nim prawdę? Wiedział w jaki sposób zginęli rodzice? Dlaczego mu o tym nie powiedział?
-Chcę! Pewnie, że chcę! Tyle lat nikogo z nami nie ma, a ja nie wiem dlaczego!
Zacisnął piąstki, wpatrując się z napięciem w brata. Czy on naprawdę mógł mu zdradzić prawdę? Czy Kirimaru naprawdę powinien chcieć ją poznać?
"Nie ruszaj gówna, to nie będzie śmierdzieć" - powiedzieli.
Obrazek
"Nie jestem od was w niczym gorszy" - odpowiedziałem.

[x][x]
Samidare
Awatar użytkownika
Genin
Posty: 64
Rejestracja: śr maja 04, 2016 12:01 am
Imię: Samidare
Nazwisko: Akahoshi
Pseudonim: Sami
Wiek: 16
Waga / wzrost: 60/170
Wioska: Konoha
Specjalizacje: Nin/Jikukan
Ubiór: Dres, opaska, ekwipunek shinobi
Znaki szczególne: Kreski na policzkach
Multikonta: Mitsuki, Shikami, Toshiko
Karta postaci: viewtopic.php?f=14&t=151&p=174#p174
Statystyki: viewtopic.php?f=35&t=152
Finanse: viewtopic.php?f=51&t=153
Relacje: viewtopic.php?f=74&t=154
Talent: Przywoływacz, Pustelnik
Kontaktowanie:

Re: Mieszkanie Kirimaru i Samidare

Post pt maja 27, 2016 12:16 am

Samidare słuchał słów brata, a z każdym wypowiadanym przez niego słowem, brunet miał ochotę zrobić mu krzywdę. Naprawdę strasznie go to wszystko gryzło i denerwowało. Kirimaru był niewinny, głupi i nieświadomy swoich słów, a sam szesnastolatek także reagował zbyt żywiołowo na to wszystko. Dłoń, którą miał na jego barku zacisnął mocniej, pewnie sprawiając ból blondynowi, ale po chwili opuścił ją w dół i oparł się plecami o barierkę, patrząc tym razem w niebo. Chociaż przez moment chciał się uspokoić. Serce zaczynało mu walić trochę mocniej, bo mimo wszystko musiał w tej chwili poczuć się jak prawdziwy dorosły, ktoś kto wtajemniczy młodego do tej historii i uświadomi go kim albo czym tak naprawdę jest i dlaczego nienawiść, z którą musi się zmagać każdego dnia stała się jego piętnem (ło matko, jakie zdanie!).
Słowa blondyna, a dokładnie te, które mówiły, że nie ma znaczenia jak zginęli ich rodzice, ruszyły Samidare. Po raz kolejny zacisnął pięści i zagryzł mocno zęby, że te prawie pękły. Należał im się szacunek, pełny!
- Zamknij się w końcu, dobra? - rzucił w jego stronę, ale nie patrzył na brata. Wzdychał co jakiś czas, by zebrać myśli i oddech. Mimo iż miał powiedzieć mu krótką historię, to nie potrafił się za to zabrać. Znał ją na pamięć, co jakiś czas przeżywał na nowo, w środku nocy, czasem widział ją przed oczami, gdy znajdował się w trudnej sytuacji, ale nie miał odwagi przekazać jej Kirimaru, by go przy tym nie strzelić albo nie zepchnąć z balkoniku. To było trudne, naprawdę.
Milczał jeszcze przez kilka chwil, ale zebrał w sobie siły by powiedzieć mu prawdę. Bez rękoczynów.
- Kraj Wiru. Mówi ci to coś? Kiedyś była to piękna osada, w której się urodziłeś, a ja wychowałem. Dzisiaj jest zwykłym gruzowiskiem, które przypomina światu o tym, że jedna zła decyzja może obrócić wszystko w pył. - zaczął powoli, ale przy wypowiedzeniu ostatnich słów pokręcił głową na boki. Nie wierzył w to co mówił, bo ciągle miał żal do świata, że przeżył i musiał znosić te wszystkie upokorzenia.
- Nasi rodzice dostali zadanie od Hokage. W Kraju Wiru. Bardzo trudne. Byli jednak bardzo posłuszni i wierzyli w słuszność sprawy i zgodzili się na to. Do dzisiaj nie potrafię zrozumieć, dlaczego tak bardzo ryzykowali. - mówił spokojnie, od czasu do czasu zerkając na twarz Kirimaru.
- Wiesz, są na świecie takie istoty, które powszechnie zwane są ogoniastymi bestiami. Wojny doprowadziły do tego, że każda osada miała asa w rękawie w postaci bijuu, a dokładnie jinchuuriki. Czyli osoby, która ma w sobie zapieczętowanego demona. Mama i tata mieli za zadanie pozyskać najsilniejszego z nich, dziewięcioogoniastego.- spuścił głowę w dół, przymykając delikatnie oczy. Ciężko mu było to wszystko mówić, bo bardzo przypominała mu się przeszłość. Smutna. Na razie był spokój, ale zbliżał się do najgorszego.
- Miałem być takim jinchuuriki, wiesz? Chciałem nim zostać i być częścią większego planu. Byłem przygotowywany do takiej roli, świadomy decyzji i z pełnym poparciem rodziców. Rozumiesz to? Samidare Akahoshi, posiadacz najsilniejszego bijuu na świecie. Elitarna siła ukrytego Liścia. - uśmiechnął się delikatnie, ale zaraz spoważniał, bo ten fragment był najgorszy. Spojrzał odruchowo na Kirimaru, konkretnie w jego niebieskie ślepia. Mina bruneta była zdecydowanie agresywna, jak jakiegoś złoczyńcy w dennym serialu kryminalnym.
- Ale pojawiłeś się ty. Ty i ta twoja niewinność. Byłeś młodszy, byłeś lepszym okazem. Mogli od małego tobą sterować i szkolić. Zająłeś moje miejsce w planach. A ja? Zostałem z niczym. Tak po prostu, o. - pstryknął palcami na koniec. Trochę miał drwiący głos, ale to wszystko były emocje. Nie spuszczał wzroku z Kirimaru. Samidare trochę się nakręcał mówiąc to wszystko. Kto wie jak to się skończyć. Serce zaczynało mu przyśpieszać. Tak samo jak i on sam, ze swoim głosem.
- Kilka dni przed rytuałem Kyuubi wydostał się na zewnątrz. Rozpętał piekło, którego nie da się zapomnieć. A mama? Tata? Próbowali nas bronić, ochronić przed bestią. Ale nie uciekali. Dlaczego? Byli związani obietnicą dla wioski. Chcieli by ich drugi syn stał się jinchuuriki. Woleli poświęcić siebie niż zapewnić swoim dzieciom miłość, której k*rwa tak bardzo potrzebują! - wręcz wykrzyczał to w stronę Kirimaru, a w jego oczach pojawiły się łzy. Im więcej mówił, tym bardziej go to wszystko ruszało. Naprawdę nie mógł się opanować.
- Zgadnij co było później. Tak, dokładnie to co pamiętasz, pieprzony Lisie! - warknął w jego stronę, zmieniając kompletnie swoje zachowanie. Popłynął. Oderwał się rękoma od barierki, stając na przeciwko młodszego brata. Zacisnął pięść.
- Stałem z mamą, baliśmy się. Kyuubi najpierw dorwał ojca, a potem chciał dorwać nas, ale mama mnie osłoniła. Widziałem... widziałem jak umiera. Rozumiesz to?! - chwycił go za szmaty, delikatnie zaciskając palce na materiale, ale po chwili puścił, kręcąc głową na boki. Zaczął energicznie chodzić. Żył tą historią, emocje wracały, serce waliło, a na twarzy pojawiały się delikatne krople zimnego potu. Jeszcze nie miał drgawek, ale gdy nadejdą - Kirimaru, uciekaj. Zamilkł na moment, by się trochę uspokoić i wytrzeć łzy.
- Ktoś z Wiru pokonał bestię, zapieczętował ją. Nie w sobie. Nie we mnie. - powiedział normalnym tonem, stając z powrotem na wprost brata. Wzrok miał teraz zimny. Typowy dla psychopatów, mordujących z zimną krwią. Delikatnie drgał.
- Byłeś ostatnią żywą osobą w zasięgu wzroku. Jesteś jinchuuriki Kirimaru. Jesteś Lisim demonem, który zamordował moich rodziców! - znowu podniósł głos, ale tym razem nie wytrzymał ciśnienia i emocji, które dusił w sobie od samego początku rozmowy. Złapał brata za szyję, a z jego rękawów zaczęły wychodzić węże, które oplatały blondyna i zaczęły zaciskać z całych sił. Uścisk Samidare także nie malał. Starszy z braci Akahoshi chciał naprawdę zamordować Kirimaru, naprawdę miał na to ochotę.
- Nienawidzę cię! - wrzasnął mu w twarz, chcąc zadać mu jak największy ból. Nawet zacisnął usta i wykrzywił je w psychopatyczny sposób. Nie był w tym momencie normalnym, codziennym Samidare. Owszem, ponosiło go, ale to był szczyt wszystkiego! Chciał zamordować brata!
Spoglądał mu prosto w oczy, ale im bardziej się starał, im bardziej zaciskał palce na krtani Kirimaru, a węże zaciskały się na rękach i ciele chłopaka, zaczynało do niego docierać, że robi coś złego. Coś, czego będzie żałował do końca życia. Te niebieskie oczy przypominały mu matkę, którą tak bardzo kochał. Na pewno nie chciałaby żeby jej syn stał się bratobójcą.
W pewnym momencie puścił go. Przerwał uścisk, a węże wróciły do rękawów tak szybko jak tylko z nich wyszły. Samidare zalany był łzami, miał ciężki oddech, delikatnie się trząsł. Zrobił natychmiastowo krok w tył. Jeden, drugi, trzeci. Zatrzymał się dopiero na barierce, a następnie zsunął się po niej na tyłek. Podkulił kolana oraz ukrył w nich głowę. Zaczął płakać, jak małe dziecko, które właśnie spotkało coś złego. Nie było to normalne. To zdecydowanie było coś strasznego! Co było z Kirimaru? Przeżyje. Został uświadomiony. W najgorszym wypadku będzie miał drobny kaszel i siniaki na ciele od uścisku. Cóż...
Obrazek
Akahoshi Kirimaru
Awatar użytkownika
Genin
Posty: 61
Rejestracja: pn kwie 04, 2016 9:37 pm
Imię: Kirimaru Hikari
Nazwisko: Akahoshi
Pseudonim: Kiri
Wiek: 12
Waga / wzrost: 48 kg/154 cm
Wioska: Konoha
Specjalizacje: Nin/Tai
Ubiór: Niebiesko-pomarańczowy lekki dres, sandały z grubą podeszwą, zielone gogle
Znaki szczególne: Pierwszy się na ciebie wydrze!
Multikonta: Natsuko Yukimura
Karta postaci: viewtopic.php?f=14&t=150
Statystyki: viewtopic.php?f=35&t=157
Finanse: viewtopic.php?f=51&t=158
Relacje: viewtopic.php?f=14&t=159
Talent: Mistrz Klonowania
Cecha specjalna: Naznaczony
Kontaktowanie:

Re: Mieszkanie Kirimaru i Samidare

Post pt maja 27, 2016 10:23 am

Przez całe dotychczasowe życie zastanawiał się, dlaczego wiecznie jest traktowany jak popychadło. Wszyscy dookoła brzydzili się nim i tolerowali chyba tylko dla świętego spokoju. Niektórzy sprawiali wrażenie, jakby się go bali. I ten otaczający go zewsząd zimny wzrok - kiedy ktoś nie uznaje twojego istnienia...
A tymczasem Samidare zdawał się doskonale wiedzieć, co sprawiło że jest tak, a nie inaczej. Przecież w wiosce było wiele sierot, ale żadna z nich nie była objęta taką niechęcią. To nie mogło być to! Dlaczego się go bali?
Posłusznie się zamknął, niepewny ale i autentycznie zainteresowany całą sprawą. Chciał, po prostu musiał wiedzieć. Oby tylko brat w tej chwili nie zrobił mu psikusa i nie odwołał wszystkiego!
-Kraj Wiru?
Powtórzył cicho jego słowa. Nie, nic mu to nie mówiło. Nigdy nie słyszał o takim miejscu, w nudnej Akademii chyba też się nie pojawiło, nawet gdy sensei opowiadał o innych wioskach.
Zadanie? Jakie zadanie?
Chciał zapytać, ale powstrzymał się, widząc że chociaż tym razem brat mówił. Dużo mówił i zwracał się bezpośrednio do niego - nie mógł mu przerywać. W każdych innych okolicznościach Kirimaru najzwyczajniej w świecie bardzo by się cieszył, że Samidare poświęca mu tyle uwagi - teraz jednak nie mógł myśleć o tym w ten sposób. Za bardzo zaangażowany był w historię. Słuchał z lekko rozchylonymi ustami, wszystko na bieżąco notując w pamięci.
-Ogoniaste... bestie? W człowieku?
Przeanalizował szybko to zdanie. Owszem, wiedział że istniały takie twory jak bijuu - wiedział jednak, że ich przyjście zwiastowało kataklizm, były tym czego shinobi nie byli w stanie ujarzmić. Strasznymi potworami obdarzonymi nieograniczoną wręcz ilością chakry, kłami, pazurami i różnymi strasznymi mocami. Wielkie jak góry, niewyobrażalnie potężne. Ich przyjście to pewna śmierć. I taki potwór miał się znaleźć w człowieku? I... Samidare miał zostać kimś takim? Chciał tego? Kirimaru nie bardzo mógł to zrozumieć. Nie mieściło mu się w głowie.
A potem nagła zmiana akcji - to nie starszy brat miał zostać jinchuuriki, tylko... on? Oblał go zimny pot. To zbyt straszne. Śmierć rodziców z rąk Lisa o Dziewięciu Ogonach... Przypomniał sobie swój sen, a oczy powoli mu się rozszerzyły. Letni dzień gdzieś wyparował - nie czuł na skórze promieni słońca, nie słyszał śpiewu ptaków, nie owionął go delikatny, ciepły wiatr. Na nowo znalazł się na tamtym polu bitwy, przeżywają chwilę po raz kolejny i tym razem widząc nieco więcej szczegółów. W głowie mu wirowało i poczuł lekkie mdłości.
"Jesteś Jinchuuriki, Kirimaru"
-C-co?
Wyjąkał, ale zanim zdążył powiedzieć cokolwiek więcej, Samidare rzucił się do przodu. Młodszy chłopak chciał uciec, ale nie zdążył zareagować, czując zaciskającą się pięść na swoim gardle i chłodne węże dotykające jego spoconej skóry. Ich ucisk stawał się coraz bardziej nie do zniesienia - przeżywał katusze równocześnie na zewnątrz jak i wewnątrz, gdzie wciąż nie mógł przyjąć do wiadomości tych przerażających informacji. On Jinchuuriki? On Lisem o Dziewięciu Ogonach? To niemożliwe!
W tej chwili jednak ważniejsze stało się to, że zaczynało mu brakować tlenu, a ucisk na ciele stał się bolesny, nie do zniesienia na dłuższą metę. Nie rozumiejąc, dlaczego Samidare mu to robi, utkwił w nim przerażone spojrzenie, a błękitne oczy zaszły mu łzami. Chciał chwycić rękę brata i oderwać ją od swojego gardła, ale nie potrafił, węże ciasno oplatały jego kończyny, nie dając im żadnej luki na wywinięcie się. Przed oczami już mu ciemniało i miał wrażenie, że zaraz to wszystko się skończy. Szarpnął się, ale nic to nie pomogło. Ogłuszający nacisk wzmagał się... Aż wszystko puściło w jednej chwili. Dzieciak opadł na posadzkę balkonu, kaszląc i kurczowo łapiąc tlen. Zwinął się w kłębek, dygocąc. Wiedział, że nic mu nie jest, ale przez tę krótką chwilę miał wrażenie że to już koniec, że Samidare go... Zabije. Nigdy wcześniej nie czuł takiego strachu. Podparł się rękami i obrzucił starszego brata dzikim, przerażonym spojrzeniem. Wróciła do niego świadomość wszystkich słów, jakie tu dzisiaj padły. Zacisnął zęby i zerwał się do biegu, uciekając daleko, jak najdalej. Po drodze potrącił stolik w salonie i trzasnął drzwiami wejściowymi. Ból jaki odczuwał nie miał wiele związku z fizycznością, nawet z siniakami jakich na pewno nabawi się po uścisku węży. W jego wnętrzu szalało małe tsunami, gotów był zniszczyć wszystko co napotka po drodze. A teraz po prostu biegł przed siebie, nie widząc nawet gdzie jest - wizję zalała mu czerwona poświata i obrazy ze snu.

zt
"Nie ruszaj gówna, to nie będzie śmierdzieć" - powiedzieli.
Obrazek
"Nie jestem od was w niczym gorszy" - odpowiedziałem.

[x][x]
Samidare
Awatar użytkownika
Genin
Posty: 64
Rejestracja: śr maja 04, 2016 12:01 am
Imię: Samidare
Nazwisko: Akahoshi
Pseudonim: Sami
Wiek: 16
Waga / wzrost: 60/170
Wioska: Konoha
Specjalizacje: Nin/Jikukan
Ubiór: Dres, opaska, ekwipunek shinobi
Znaki szczególne: Kreski na policzkach
Multikonta: Mitsuki, Shikami, Toshiko
Karta postaci: viewtopic.php?f=14&t=151&p=174#p174
Statystyki: viewtopic.php?f=35&t=152
Finanse: viewtopic.php?f=51&t=153
Relacje: viewtopic.php?f=74&t=154
Talent: Przywoływacz, Pustelnik
Kontaktowanie:

Re: Mieszkanie Kirimaru i Samidare

Post pt maja 27, 2016 10:52 am

Samidare nadal skulony i zapłakany siedział pod barierkami balkonu. Nawet nie zauważył, że Kirimaru uciekł z mieszkania, kierując się w nieznanym nikomu kierunku. Nie przejmował się tym zbytnio, ale świadomość, że chciał zabić brata nie pozwalała mu się uspokoić. Kim on do cholery był?! Miał szesnaście lat, miał tylko za rodzinę tego durnego blondasa, a jeszcze chciał go pozbawić życia. W głębi siebie wiedział, że jest niewinny, że to Kyuubi, ale każde spojrzenie na Kirimaru sprawiało, że wspomnienia i nienawiść wracała. Stąd takie traktowanie... Z drugiej strony przez tyle lat aż tak bardzo go nie poniosło i nie sprawił młodemu Akahoshiemu takiego bólu. Czuł się źle z tym wszystkim.
Siedział tak jeszcze z kilkanaście dobrych minut, od czasu do czasu ocierając łzy, które opanował po pewnym czasie. Następnie wstał na równe nogi, chwiejąc się nieznacznie. Pokręcił głową na boki i samemu zeskoczył z balkonu, udając się w głąb miasta, by tylko jak najdalej zniknąć z tego miejsca i zapomnieć co się tutaj wydarzyło. Miał głupie wyrzuty sumienia. Tak, Samidare je miał! Serio!

nmm
Obrazek