Sala numer 2

Mistrz Gry - Kimi
Awatar użytkownika
Mistyczny Ninja
Posty: 298
Rejestracja: pn kwie 04, 2016 2:14 pm
Lokalizacja: Katowice
Imię: Mistrz
Nazwisko: Gry
Pseudonim: Boski Miszcz
Wiek: 99
Waga / wzrost: 666
Wioska: Konoha
Specjalizacje: Bogini Kreacji
Ubiór:
Znaki szczególne:
Karta postaci:
Statystyki:
Finanse:
Relacje:
Kontaktowanie:

Sala numer 2

Post śr mar 23, 2016 4:26 pm

Obrazek

Spoiler:


Szpital
W Konoha-Gakure, tak jak w każdej większej osadzie, znajduje się dobrze zaopatrzony w sprzęt i kadrę szpital. Tutejsi medycy są w stanie odratować prawie każdego, nawet osoby w stanie krytycznym. Oczywiście niektóre rzeczy wciąż pozostają poza ich zasięgiem, jednak każdy z zatrudnionych tutaj iryo-ninów stara się jak może, by ratować ludzkie życie.

Sala numer 2
Sala dla pojedynczego pacjenta, zmuszonego do dłuższego regenerowania swoich sił w szpitalu – tak zwanego pobytu długoterminowego. Łóżko znajduje się ustawione prostopadle do ściany z lewej strony. Sala ma jedno okno z szerokim parapetem. Koło łóżka jest przycisk do wzywania pielęgniarki i szeroka szafka nocna z niedużym wazonem z kwiatami.
Mistrz Gry - Kimi
Awatar użytkownika
Mistyczny Ninja
Posty: 298
Rejestracja: pn kwie 04, 2016 2:14 pm
Lokalizacja: Katowice
Imię: Mistrz
Nazwisko: Gry
Pseudonim: Boski Miszcz
Wiek: 99
Waga / wzrost: 666
Wioska: Konoha
Specjalizacje: Bogini Kreacji
Ubiór:
Znaki szczególne:
Karta postaci:
Statystyki:
Finanse:
Relacje:
Kontaktowanie:

Re: Sala numer 2

Post sob cze 18, 2016 11:59 pm

Powolnym, ale systematycznym krokiem, Midori wraz ze swoją opiekunką z oddziałów specjalnych, dotarły do szpitala w Wiosce Ukrytego Liścia. Powiadomiony wcześniej przez zapobiegliwych strażników sprzed bramy personel doskonale wiedział, że czekają na małą, rozhisteryzowaną dziewczynkę, której przydarzyło się coś tajemniczego i niepokojącego. Wiedzieli też, że mogą się w najbliższym czasie spodziewać wizyty Anbu...
W każdym razie Nanaka wraz z Midori zawędrowały od razu do przygotowanej sali - właściwie była to ta przeznaczona na dłuższe pobyty, ale w takiej sytuacji chodziło przecież o to, żeby mała miała trochę spokoju i prywatności.
Uprzejma pielęgniarka przyniosła dla dziewczynki szpitalną koszulę nocną, na wypadek gdyby ta chciała zmienić ubranie. Zapewniła ja tez, że gdyby czegoś potrzebowała, to zawsze może ją wezwać i zarzekła, że chciałaby ją zbadać pod kątem urazów i w razie potrzeby profesjonalnie opatrzyć. Potem zostawiła Nanakę sam na sam z Midori.
Obrazek


-Czujesz się już troszkę lepiej?
Zapytała z troską kobieta.
-Jeśli pozwolisz, opowiem ci co będziemy musiały zrobić w dalszej kolejności. Zgadzasz się?


Zakładając, że młoda potwierdziła, członkini oddziałów specjalnych zaczęła mówić, najpierw jednak zaznaczając, że gdyby Yujin miała jakiekolwiek pytania, nie powinna czuć się onieśmielona.
Obrazek
-Wiem, że wydarzyło się coś niedobrego. Wiem również, że masz pewne informację na temat zaginionego Trzeciego Sensora. Musisz porozmawiać z moją przełożoną, a może i z Hokage, bo to na pewno coś ważnego. Poza tym nie można pozwolić, by taka tragedia znowu się wydarzyła... Dlatego będziemy musieli dowiedzieć się, kto cię zaatakował. Opowiesz nam o tym?
Yūjin Midori
Awatar użytkownika
Uczeń Akademii
Posty: 38
Rejestracja: sob maja 28, 2016 2:28 pm
Imię: Midori
Nazwisko: Yūjin
Pseudonim: Tora
Wiek: 11
Waga / wzrost: 35/142
Wioska: Konoha
Specjalizacje: Tai/Nin
Ubiór:
Znaki szczególne: Heterochromia - jedno oko żółte, jedno zielone
Multikonta: Saycia
Karta postaci: viewtopic.php?f=14&p=881#p881
Statystyki: viewtopic.php?f=35&t=257
Finanse: viewtopic.php?f=51&t=258
Relacje:
Talent: Mistrz Walki Wręcz
Cecha specjalna: Fiksator
Kontaktowanie:

Re: Sala numer 2

Post ndz cze 19, 2016 12:50 am

Midori ani myślała przebierać się gdziekolwiek poza domem. W słowach, które wciąż kotłowały się w jej głowie wybijało się "potwór" i dziwne przeczucie, że tajemnicza pieczęć na jej brzuchu ma z tym coś wspólnego. Z tego też powodu dziewczynka czuła odrazę do siebie i nie chciała swego znamienia nikomu pokazywać, nawet mimo palącego bólu który wciąż jej towarzyszył...
Łóżko... Miękkie łóżko... Midori nie mogła się oprzeć przed usadzeniem swojej osóbki na jakiejś miękkiej powierzchni. Miała wrażenie, jakby jej obolałe ciało przez długi czas nie miało styczności z takimi powierzchniami. Od razu więc usiadła w siadzie skrzyżnym na pościeli, garbiąc się lekko i wciąż trzymając ręce oplecione wokół swojego brzucha. Spoglądała na Nanakę spod swojej rozczochranej grzywki.
- Yhym... - Mruknęła cicho w odpowiedzi na pytanie kobiety. Zanim jednak jouninka zdążyła zadać jej jakiekolwiek pytania, Midori wtrąciła nieśmiale:
- A... Czy... Moja mama już... Już tu idzie? Czy może... przyjść z Haną?
Bardzo zależało jej zarówno na przytuleniu się do rodzicielki, jak i spotkaniu ze swoją futrzaną przyjaciółką. Obecność kotki zawsze uśmierzała wszelkie bóle i troski.
Trzeci sensor pojmany... Kontakt z Hokage... Coś ważnego... Część słów kunoichi przebijała się do myśli dziewczynki i mieszała pomiędzy tym skupiskiem nieskładnych obrazów, dźwięków i wypowiedzi...
- Ja... Nie wiem... - Odpowiedziała załamując głos. Zamiast jednak ponownie w ciszy lustrować swoje wspomnienia, zaczęła je wymieniać:
- Chłopiec... Było ciemno... I zimno... I był mężczyzna... Taki blondyn. Widzę go cały czas jak zamykam oczy... Stoi przede mną. Jest poobijany... i wychudzony... I jest krew... Ale... Jego się nie boje... I mi dziękuje... I był kot... korytarz i schody... I... I... - próbowała zebrać myśli najdokładniej jak potrafiła. Ból głowy jej się nasilał, więc podniosła dłonie zasłaniając uszy. Czy przypadkiem wcześniej też już tego nie zrobila? - Bolała mnie głowa... I kark... I ciało... I woda... Ktoś chciał wody... I był ogień! Niebieski ogień. I ja... Ja kogoś podrapałam. - dodała po chwili, odsuwając jedną ze swych dłoni od ucha i spoglądając na nią. Miała bardzo krótkie, brudne paznokcie. Nie rozumiała więc, jak mogła kogokolwiek tą dłonią podrapać. - I.. Ktoś do mnie mówił. Mówił w mojej głowie... Nie... Było kilka głosów... - zamknęła mocno oczy, próbując się skupić na jakiś ważniejszych szczegółach które mogła zapamiętać. - Uciekaj... Kazał uciekać... I wybuch... Tam był... Taki brzydki... I brzydko mówił... Płakałam... Trzeci sensor pojmany... I twarz. Ktoś zdjął białą twarz. - Dodała na końcu już otwierając oczy i spoglądając pustym wzrokiem przed siebie. Czuła, że znowu zbiera jej się na płacz, jednak w jej głowie odbijały się słowa "jesteś kunoichi. dasz radę." Sam głos, który kojarzyła z tymi słowami dawał jej jakiś spokój. Mimo to musiała jednak przetrzeć powieki dłonią.
- Ja.. Ja nie wiem... To nie ma sensu... - Stwierdziła z rezygnacją. Sama nie była wstanie zrozumieć tego wszystkiego, mimo że miała obrazy przed oczami. Jak więc ktokolwiek inny mógł zrozumieć taki zbitek słów?
Mistrz Gry - Kimi
Awatar użytkownika
Mistyczny Ninja
Posty: 298
Rejestracja: pn kwie 04, 2016 2:14 pm
Lokalizacja: Katowice
Imię: Mistrz
Nazwisko: Gry
Pseudonim: Boski Miszcz
Wiek: 99
Waga / wzrost: 666
Wioska: Konoha
Specjalizacje: Bogini Kreacji
Ubiór:
Znaki szczególne:
Karta postaci:
Statystyki:
Finanse:
Relacje:
Kontaktowanie:

Re: Sala numer 2

Post ndz cze 19, 2016 12:37 pm

Do sali niespostrzeżenie wślizgnęła się zawiadomiona o wszystkim liderka oddziałów specjalnych, Uchiha Katana. Wysłała już kogoś, kto miał powiadomić o znalezieniu dziewczynki jej mamę - szybko okazało się, że ta dotychczas zgłosiła zniknięcie córki. Dodatkowo wystarczyło szybko sprawdzić rejestry Akademii, by dociec jak się nazywa i gdzie mieszka ta mała.
Obrazek



-A kim jest Hana?




Zapytała Nanaka, siadając koło Midori. Nie chciała od razu burzyć jej marzeń, ale o zawiadomieniu również futrzaka nikt nic nie wiedział. Pozostało mieć nadzieję, że mama Midori jest wystarczająco przewidująca, by wziąć go ze sobą.
Jouninka pogładziła ją po włosach. Tymczasem Katana przysunęła się bliżej, gotowa wysłuchać całej opowieści i skleić ją w całość.
Obie kobiety wysłuchały całej chaotycznej relacji w ciszy, nie przerywając jej ani słowem. Katana stała obok z rękoma skrzyżowanymi na piersi. Mogła robić dość piorunujące wrażenie, ale nie miała zaciętej miny, była spokojna i wyjątkowo jak na nią łagodna.
Obrazek

-Rzeczywiście...
Odezwała się po raz pierwszy od wejścia do sali.
-To trochę nie ma sensu. Ale sensu nabierze, kiedy uda nam się dowiedzieć wszystkiego po kolei. Czy jesteś w stanie przypomnieć sobie, od czego to wszystko się zaczęło?

Zaniepokoiły ją wspomnienia o niebieskim ogniu, kocie i zdejmowaniu białej twarzy. Wszystko to brzmiało dość nieprzyjemnie. Poza tym niebieskie płomienie? Intrygowało ją również, dlaczego dziewczynka cały czas trzyma się za brzuch. Podobno nie została w żaden fizyczny sposób zraniona, przynajmniej tak zaświadczył medyk. O co więc mogło chodzić?
Obrazek

-Powiedziałaś coś o chłopcu... Kim był ten chłopiec? Czy on też został porwany? Kim był napastnik?
Spoglądała na Midori z uwaga, podczas gdy łagodniejsza Nanaka delikatnie obejmowała dziewczynkę.
-Dlaczego trzymasz się za brzuch? Czy ktoś cię zranił, czy jest ku temu inny powód?
Yūjin Midori
Awatar użytkownika
Uczeń Akademii
Posty: 38
Rejestracja: sob maja 28, 2016 2:28 pm
Imię: Midori
Nazwisko: Yūjin
Pseudonim: Tora
Wiek: 11
Waga / wzrost: 35/142
Wioska: Konoha
Specjalizacje: Tai/Nin
Ubiór:
Znaki szczególne: Heterochromia - jedno oko żółte, jedno zielone
Multikonta: Saycia
Karta postaci: viewtopic.php?f=14&p=881#p881
Statystyki: viewtopic.php?f=35&t=257
Finanse: viewtopic.php?f=51&t=258
Relacje:
Talent: Mistrz Walki Wręcz
Cecha specjalna: Fiksator
Kontaktowanie:

Re: Sala numer 2

Post ndz cze 19, 2016 4:57 pm

- Hana... To moja kotka. Moja mała przyjaciółka... - Powiedziała pierwszy raz z lekkim uśmiechem na twarzy. Sama myśl o tym małym futrzaku napełniała ją pewnym optymizmem. Ten jednak szybko ustąpił miejsca strachowi i wyrzutom sumienia, po słowach Uchihy.
- Ja... - Zaczęła niepewnie, ponownie zamykając oczy. Co się tego dnia działo? Gdzie była? - Tamtego dnia byłam w akademii. Uczyliśmy się ostatniej techniki... I Nobuo-sensei powiedział, że zbliża się egzamin... Nie chciałam jeszcze opuszczać szkoły... I po zajęciach chodziłam po wiosce... Byłam.. Byłam wysoko, oglądałam swój dom... To było na monumencie Hokage, tak, na pewno. To był monument. I na tym monumencie... Tam.. Tam był ten chłopiec, Genmaru. Płakał, bo uciekł mu kotek. Chciałam mu pomóc... Ale... Nie wiem. Nie jestem pewna... Wyparował? Czy chłopiec mógł wyparować? - Zapytała spoglądając smutno na liderkę ANBU. Nie wiedziała, czy chłopiec wtedy naprawdę się rozpłynął w powietrzu, czy może już tamtych kilku chwil nie pamiętała. Dla samej Midori sytuacja ta nie miała ani trochę sensu. - Później... Wszystko to zamazuje się w jedną, nieskładną całość... Słyszę słowa, widzę obrazy, czuję jak mi zimno... Ale nie wiem co się kiedy działo.. Dużo rzeczy... To jest wszystko zamazane... - Powiedziała z rezygnacją. Sama nie mogła się odnaleźć we własnych wspomnieniach. - Ja... Ten zły... Tak, to chyba był ten zły. Ten biały, co ściągał twarz. To... To było obrzydliwe... Dalej mi niedobrze... - Dodała po chwili znowu zamykając mocno powieki. Wtedy też Katana zadała jej pytanie, które wprawiło dziewczynkę w jeszcze większe mdłości. Jednak teraz przedmiotem jej obrzydzenia była ona sama...
- Ja... Ja nie chcę... Nie jestem potworem! - niemal wykrzyczała załamując głos i obejmując się mocniej na brzuchu. Skuliła się bardziej niż dotychczas i znowu zaczęła łkać. Cała ta sytuacja mocno dziewczynę przerosła a i brak bliskich niespecjalnie pomagał jej w dojściu do normalności. Wstydziła się siebie, a przecież do tej pory była całkiem pogodnym i wiecznie uśmiechniętym dzieckiem. Po ostatnich zdarzeniach już nigdy nie będzie taka sama.


//Mogę sama odgrywać matkę Midori? Chyba w następnym poście może się już pojawić, no nie? ;d
Mistrz Gry - Kimi
Awatar użytkownika
Mistyczny Ninja
Posty: 298
Rejestracja: pn kwie 04, 2016 2:14 pm
Lokalizacja: Katowice
Imię: Mistrz
Nazwisko: Gry
Pseudonim: Boski Miszcz
Wiek: 99
Waga / wzrost: 666
Wioska: Konoha
Specjalizacje: Bogini Kreacji
Ubiór:
Znaki szczególne:
Karta postaci:
Statystyki:
Finanse:
Relacje:
Kontaktowanie:

Re: Sala numer 2

Post pn cze 20, 2016 11:28 pm

Nanaka pokiwała głową, dowiadując się, że Hana to po prostu ukochana kotka Midori. Nie wiedziała co prawda, jak na zwierzęta zapatruje się personel szpitala, ale nawet jeśli patrzą na nie nieprzychylnym okiem, to może mogą zrobić wyjątek...
W każdym razie kobiety nadal uważnie słuchały wyznań jedenastolatki, składając opowieść w jakąś większą całość. Teraz nabierała coraz większego sensu, kiedy do historii dodany został w miarę szczegółowy początek...
Obrazek
-Nie, chłopiec nie mógł wyparować.
Odrzekła cicho Katana.
-Z tego, co zrozumiałam, ktoś cię oszukał. Skoro to nie był chłopiec... Nadużył twojego zaufania i wykorzystał je przeciw tobie, przybierając postać chłopca. Domyślam się też, że w jakiś sposób wymazał ci wspomnienia... Na pewno nie chciał, byś mogła nam zbyt dużo powiedzieć.

Liderka spojrzała znacząco na Nanakę. Nie chciała tego mówić głośno, ale obie doskonale wiedziały, że to, co po tym następuje to pytanie "dlaczego puszczono ją żywą?". Z jakiegoś powodu została celem, co więcej, porwanie się udało... A jednak wróciła. W dodatku w stanie cokolwiek nienaruszonym. A ostatnio w Konoha zniknęło sporo ludzi, tylko że prawie nikt nie wracał...
Nie miały jednak czasu długo nad tym się zastanawiać, bo dziewczynka wykrzyczała coś, co najwyraźniej mocno jej ciążyło. Zdziwione kobiety chciały od razu zareagować, ale że to Katana była tu starsza stopniem, jej przypadło w udziale odpowiedzieć Midori. Przy okazji słowa te mogły dać im do myślenia w kwestii powodu przeżycia tej małej...
Obrazek
-Ktoś nazwał cię potworem?
Zmarszczyła brwi czarnowłosa kunoichi.
-Nie powinnaś słuchać wroga. Usiłował podważyć twoje zdanie o sobie samej - i zobacz, udało mu się. A przecież nie jesteś żadnym potworem. Jesteś dziewczynką, w dodatku dziewczynką która przeżyła coś, co nie każdy byłby w stanie znieść. Tak czy nie?

Zamiast gładzić po główce, wyłożyła kawę na ławę, chcąc wzbudzić w Midori inne uczucia, odwołała się do jej racjonalnej strony. Cała Katana, rzeczowa kobieta. Od głaskania była Nanaka, która szepnęła tylko:
Obrazek

-Cii... To kompletne bzdury... Nie jesteś potworem, nikt tak nie uważa. A Twoją pamięć powinniśmy być w stanie odzyskać, tak abyś mogła sobie poukładać w głowie i poradzić z tym wszystkim. Wiesz co? Słyszę kroki... Może to Twoja mama?



//Pewnie, animuj, rzeczywiście w kolejnym powinna się pojawić. ;)
Yūjin Midori
Awatar użytkownika
Uczeń Akademii
Posty: 38
Rejestracja: sob maja 28, 2016 2:28 pm
Imię: Midori
Nazwisko: Yūjin
Pseudonim: Tora
Wiek: 11
Waga / wzrost: 35/142
Wioska: Konoha
Specjalizacje: Tai/Nin
Ubiór:
Znaki szczególne: Heterochromia - jedno oko żółte, jedno zielone
Multikonta: Saycia
Karta postaci: viewtopic.php?f=14&p=881#p881
Statystyki: viewtopic.php?f=35&t=257
Finanse: viewtopic.php?f=51&t=258
Relacje:
Talent: Mistrz Walki Wręcz
Cecha specjalna: Fiksator
Kontaktowanie:

Re: Sala numer 2

Post wt cze 21, 2016 6:58 am

- Ktoś... ktoś mnie oszukał? - powtórzyła w swoich myślach, między obrazami jakie przewijały się przed jej oczami. Zastanawiała się teraz tylko, czy to mógł być jakiś okrutny żart, jak wiele z tych wydarzeń też było częścią intrygi i kto mógł być w tej samej sytuacji, co ona? To wszystko wciąż wydawało jej się mało realne
- Dziwactwo... Potwór... Siedzi w tobie potwór... - wycedziła przez zęby słowa, które kotłowały się w jej głowie. Widać w tej chwili już zaczęła odpływać, bo powtarzając to zdanie, zaczęła się bujać w przód, i w tył, w przód, i w tył z wciąż podkulonymi nogami. Z tej mantry wyciągnęły ją jednak ostatnie słowa Nanaki.
- Mama? - Zapytała spoglądając na drzwi. I rzeczywiście, kobiety się nie myliły. Jednak dało się usłyszeć nie tylko kroki, ale i głos matki Midori:
- Z drogi ludzie! Moje dziecko! Moje dziecko się znalazło! - wystarczyła chwila, by kobieta przeszła przez cały korytarz i wlazła do sali bez większych ceregieli czy chociażby pukania. Targała za sobą dość sporą walizkę.
- Dziecko moje drogie! Co też Ci się stało?! - Powiedziała podniesionym tonem spoglądając na swoją córeczkę. Tak bardzo skupiła się na odzyskaniu swojego dziecka, że nawet nie zwróciła większej uwagi na kobiety, które do tej pory dotrzymywały jej towarzystwa. Podbiegła kilka kroków w stronę łóżka i przytuliła nastolatkę do siebie. Dziewczynka oczywiście odwzajemniła uścisk i zaczęła płakać. Pierwszy raz jednak były to łzy radości...
- Mamo... Ja.. Ja... Tęskniłam... - Wymruczała cicho znad ramienia kobiety. Gdy tylko zwolniły uścisk, ma(d)ka odwróciła się w stronę swojego bagażu i dopiero dostrzegła Katanę i Nanakę.
- Oh! Nie widziałam pań tu wcześniej. Proszę mi wybaczyć... - Powiedziała kłaniając się lekko. Wiedziała, że Midori jest już pod opieką ANBU, więc ich obecność wydała jej się całkowicie naturalna. - Proszę też mnie zrozumieć, martwiłam się... Ale dziękuję, dziękuję za znalezienie mojego dziecka! - Dodała po chwili patrząc na obie kunoichi i ponownie się im kłaniając. W tej jednak chwili Midori była dla niej najważniejsza. Otworzyła walizkę...
- Co do jasnej anielki! Jakżeś się tu znalazł Ty kocurze głupi?! - Wykrzyczała gdy tylko z torby wyskoczył łaciaty kociak.
- Hana! - Mruknęła zadowolona dziewczynka, biorąc futrzaka na kolana i głaskając go. Tak, w koncu czuła, że wszystko może się zacząć układać. Sama obecność mamy i Hany bardzo podniosły ją na duchu. Nie przewidziała jednak, że ten spokój może zostać szybko zaburzony...
- Wiedziałam, że akademia to zły pomysł.. Jak to wszystko się skończy, wracamy do domu. Już więcej tam nie pójdziesz. Nie mogę pozwolić, by mojemu dziecku się coś stało... - Powiedziała kobieta grzebiąc w walizce i wyciągając z niej czyste ubrania. Była zdecydowanie za bardzo nadopiekuńcza.
- Ale mamo... To nie wina akademii. Ja... To ja się oddaliłam! - Zaprotestowała dziewczynka. Nie zdążyła jednak nacieszyć się swoją małą przyjaciółką, gdyż jej mama już ściągnęła dziewczynę z łóżka i postawiła na nogi.
- Gdyby nie akademia, nigdy by się to nie stało! - Stwierdziła z wyższością w głosie, rozpinając dziewczynce jej różową, brudną i poszarpaną kamizelkę.
- Gdyby nie akademia, nigdy bym nie wróciła! - Odpowiedziała ze złością Midori. Jej mama nie zdążyła jednak już nic powiedzieć, bo jej uwagę zwróciła pieczęć na brzuchu dziewczynki.
- To... To tak nie wyglądało... - Powiedziała już spokojnym, lecz zmartwionym tonem. Odwróciła się w stronę kunoichi z Konohy - Co jej się stało? - Zapytała z przerażeniem w głosie. Sama nigdy nie była ninja, nie aspirowała do tego. Gdyby tylko teraz był przy niej jej przeklęty mąż... W końcu to on za to wszystko odpowiadał! To przez niego dziewczynka nosiła na barkach to brzemię.
Midori w tej chwili tylko stała. Stała z tak rozpiętą kamizelką i nie rozumiała, co się dzieje...
Mistrz Gry - Kimi
Awatar użytkownika
Mistyczny Ninja
Posty: 298
Rejestracja: pn kwie 04, 2016 2:14 pm
Lokalizacja: Katowice
Imię: Mistrz
Nazwisko: Gry
Pseudonim: Boski Miszcz
Wiek: 99
Waga / wzrost: 666
Wioska: Konoha
Specjalizacje: Bogini Kreacji
Ubiór:
Znaki szczególne:
Karta postaci:
Statystyki:
Finanse:
Relacje:
Kontaktowanie:

Re: Sala numer 2

Post wt cze 21, 2016 5:28 pm

Obrazek



"Siedzi w tobie potwór"...?



Powtórzyła Katana, po raz kolejny w ciągu paru minut marszcząc brwi i głęboko się nad czymś zastanawiając. Te słowa mogły mieć wiele znaczeń, niektóre były cokolwiek przerażające, inne stosunkowo zwyczajne. Uchiha zastanawiała się jednak, czy nie oznacza to dość niepokojącej wizji, związanej z zapieczętowanymi bestiami... Po wiosce biegał już taki jeden chłopak, same z nim kłopoty... Ale czy ta dziewczynka również mogla mieć podobny "problem"? W takim wypadku należałoby ją objąć specjalnym nadzorem... Tamten miał nadzór; może o tym nie wiedział, ale jego kroki były uważnie obserwowane.
Rzeczywiście chwilę potem, jak na zawołanie, do sali wpadła matka Midori. Rozbiła dość skostniałą atmosferę, krzątając się jak u siebie i komenderując swoim dzieckiem. Z walizki wyskoczył kot, a do sali wpadła pielęgniarka, która najwyraźniej goniła za panią Yujin. Widząc kota, otworzyła usta by zaprotestować, ale liderka Anbu uniosła dłoń. Mimo wszystko to jej słowo było tutaj świętością, pielęgniarka więc jedynie zafrasowała się i opuściła salę. Nanaka odsunęła się, dając matce i córce więcej prywatności i przestrzeni, uśmiechnęła się też na widok łaciatej kotki. Jak widać Hana sama pomyślała o tym, żeby odwiedzić swoją panią.
Kunoichi z oddziału specjalnego słuchały bez słowa wymiany zdań, przychylając się jednak ku zdaniu młodszej z uczestniczek całego zajścia. Nie oponowały i nie miały za złe matce Midori tego występu - była usprawiedliwiona, jej troska i strach o dziecko musiały być znaczące. Kiedy kamizelka została rozpięta, a na dotychczas skrzętnie zakrywanym brzuchu pojawiła się pieczęć - i to ewidentnie nadpisana, obie zareagowały żywiołowo, choć na pierwszy rzut oka można było wyczuć jedynie lekkie poruszenie. A więc jednak negatywny scenariusz właściwie się potwierdził. Uchiha dała dłonią znak Nanace, która zrozumiała ją bez słów i wyszła, po drodze uśmiechając się lekko, z niepokojem, do Midori.
Katana wstała i podeszła bliżej, tym razem zwracając się w pierwszej kolejności do matki dziewczynki. Mówiła cicho, ale dobitnie, choć bez śladów agresji.
Obrazek

-Pani o tym wiedziała?
Spoglądała na nią z uwagą, po czym przeniosła wzrok na jedenastolatkę.
-To sporo wyjaśnia. Między innymi to, dlaczego napastnik puścił cię wolno. Czy znasz znaczenie pieczęci, która znajduje się na twoim brzuchu?


Wyglądało na to, że jest gotowa nieco uświadomić dziewczynę, niezależnie od woli jej matki. Katana była twardą kobietą i doświadczoną kunoichi - zdawała sobie sprawę z tego, że dziewczyna wcześniej czy później musi poznać prawdę. I lepiej, aby dowiedziała się w ten sposób.
Obrazek

-Będziemy musieli pochylić się nad tą pieczęcią oraz twoją utratą pamięci. Zajmą się tym doświadczeni ninja z brygady pieczętującej. Nie musisz się bać, to nie będzie bolało... Jestem jednak zmuszona nalegać na to rozwiązanie. Niezwłocznie.
Yūjin Midori
Awatar użytkownika
Uczeń Akademii
Posty: 38
Rejestracja: sob maja 28, 2016 2:28 pm
Imię: Midori
Nazwisko: Yūjin
Pseudonim: Tora
Wiek: 11
Waga / wzrost: 35/142
Wioska: Konoha
Specjalizacje: Tai/Nin
Ubiór:
Znaki szczególne: Heterochromia - jedno oko żółte, jedno zielone
Multikonta: Saycia
Karta postaci: viewtopic.php?f=14&p=881#p881
Statystyki: viewtopic.php?f=35&t=257
Finanse: viewtopic.php?f=51&t=258
Relacje:
Talent: Mistrz Walki Wręcz
Cecha specjalna: Fiksator
Kontaktowanie:

Re: Sala numer 2

Post wt cze 21, 2016 6:59 pm

Matka Midori syknęła z niezadowoleniem odwracając wzrok od kunoichi. Myślała o wszystkich latach, które spędziła wraz z córką w bezpiecznym miejscu, z dala od wścibskich oczu. Daleko od męża...
- Miała dwa lata... Ale... To wyglądało inaczej... - Odpowiedziała zdawkowo na pytanie kobiety.
Midori w tym czasie obserwowała zakłopotanym wzrokiem wszystko, co się wokół niej działo. Powrócił strach i lęk. O co im wszystkim chodzi? Dlaczego tak się zachowują? Całkowicie wyparła z pamięci, że jeszcze niedawno, obudziła się w niej bestia...
Złapała za brzegi swojej kamizelki i zaciągnęła ją na siebie, by po chwili usiąść na ziemi. Zamknęła mocno swoje powieki. Nie wiedziała, co to wszystko znaczy. I chyba nawet nie chciała tego wiedzieć... Miała dość wrażeń... Na jej kolanach szybko jednak pojawiła się Hana i mrucząc, zaczęła się się łasić do dziewczyny. To pomogło jej się nieco otworzyć:
- Ja... Nie wiem... - Odpowiedziała, głaszcząc kotkę po całym grzbiecie. Nie chciała teraz wypuszczać Hany - była dla nastolatki w tym momencie jedynym oparcie. Nadopiekuńczość matki za bardzo ją przytłoczyła...
- Na to rozwiązanie? Jakie rozwiązanie? Co za ninja? Chcecie mi znowu odebrać dziecko?! - Zapytała rozgorączkowana pani Yūjin. Ledwie odzyskała swoje oczko w głowie, a już planowali coś jej dalej robić! W końcu... W Konoha miały być bezpieczne, miało im nic nie grozić. Nikt nie wiedział, kim są. Miały zapewniony spokój... I miały tylko siebie... Matce dziewczynki ciężko było zaakceptować fakt, że kiedykolwiek będą miały być rozdzielone.
Midori jednak spojrzała na Katanę. W jej oczach dało się dostrzec smutek, ale i zdecydowanie.
- Zdam się na Ciebie, sensei. - Powiedziała, wciąż nie wypuszczając Hany ze swych objęć. Może i nie chciała poznawać prawdy, może nie chciała pamiętać... Ale chciała móc chociaż zamknąć oczy. Nie wyobrażała sobie kolejnych dni z takim natłokiem myśli, jaki w tej chwili jej towarzyszy. Wiedziała, że w tym momencie będzie bała się nawet zasnąć...
Mistrz Gry - Kimi
Awatar użytkownika
Mistyczny Ninja
Posty: 298
Rejestracja: pn kwie 04, 2016 2:14 pm
Lokalizacja: Katowice
Imię: Mistrz
Nazwisko: Gry
Pseudonim: Boski Miszcz
Wiek: 99
Waga / wzrost: 666
Wioska: Konoha
Specjalizacje: Bogini Kreacji
Ubiór:
Znaki szczególne:
Karta postaci:
Statystyki:
Finanse:
Relacje:
Kontaktowanie:

Re: Sala numer 2

Post wt cze 21, 2016 10:23 pm

Katana westchnęła ciężko. Czeka ją trochę wyjaśniania, co zapowiadało się wcale niełatwo. Średnio radziła sobie z dziećmi; nie chciała jej zranić i wpędzić w depresję, ale równocześnie nie zamierzała owijać w bawełnę czy też czegoś przed nią ukrywać. Teraz pozostało tylko odpowiednio wyważyć zdania, które muszą zostać wypowiedziane...
Obrazek

-... Dobrze. Usiądź i posłuchaj uważnie. Bardzo ważne jest, abyś zrozumiała, co chcę ci przekazać. Niezrozumienie sytuacji może jedynie zadziałać na Twoją niekorzyść...
Spojrzała znacząco na matkę dziewczynki. Poniekąd było to wytłumaczenie i dla niej. Poza tym nikt nie chce jej dziecka zabierać, na litość! Trochę zbyt egzaltowana ta kobieta jak na gust liderki Anbu...
Obrazek

-Midori, na świecie są różne rodzaje chakry. Taka jaką posługują się ninja, taka jaka żyje w każdym żywym stworzeniu, energia natury, ale również inna... Demoniczna. Istnieją także ogromne twory z chakry, nazywane Bijuu, Ogoniastymi Bestiami. Dysponują one olbrzymią ilością energii, przybierają różnorakie kształty i dysponują mocą, której nie jest w stanie sprostać nawet najsilniejszy ninja.
Spojrzała na dziewczynkę z zainteresowaniem.
Obrazek

-Tylko że ninja mają już to do siebie, że rzadko rezygnują z pragnienia mocy, z kontroli. Ponieważ Ogoniaste Bestie były jak niszczycielski żywioł, shinobi opracowali techniki zdolne zapieczętować chakrę bestii, lub jakąś jej część w przedmiocie albo... Człowieku.
Chyba powoli do Midori mógł zacząć docierać sens tej opowieści. Cokolwiek złowieszczy.
Obrazek

-Osoby takie nazywa się sakryfikantami, Jinchuuriki. To słabo poznana dziedzina ninjutsu... Z pogranicza snów i koszmarów. Jednak takie osoby przy odpowiednim ukierunkowaniu mogą wykrzesać z siebie olbrzymią moc... Może być to dla Ciebie szok, ale prawda jest taka, że niemalże na pewno jesteś właśnie jedną z tych osób. Jesteś sakryfikantką, Midori. Świadczy o tym pieczęć na Twoim brzuchu. Pieczęć, która wyglądała inaczej, ale teraz została nadpisana inna pieczęcią.
W międzyczasie Nanaka wsunęła się z powrotem do sali z jeszcze kimś, skrytym za nią w cieniu.
Obrazek

-Nie wiem która to bestia ani jaką moc jest w stanie ci zaoferować, wiedz jednak, że masz wielkie mozliwości, spoczywa na tobie wielka odpowiedzialność. Ten fakt zresztą najwyraźniej uratował ci życie... Nie powinnaś się złościć, ani czuć odrazy. To można przekuć w coś wielkiego.
Yūjin Midori
Awatar użytkownika
Uczeń Akademii
Posty: 38
Rejestracja: sob maja 28, 2016 2:28 pm
Imię: Midori
Nazwisko: Yūjin
Pseudonim: Tora
Wiek: 11
Waga / wzrost: 35/142
Wioska: Konoha
Specjalizacje: Tai/Nin
Ubiór:
Znaki szczególne: Heterochromia - jedno oko żółte, jedno zielone
Multikonta: Saycia
Karta postaci: viewtopic.php?f=14&p=881#p881
Statystyki: viewtopic.php?f=35&t=257
Finanse: viewtopic.php?f=51&t=258
Relacje:
Talent: Mistrz Walki Wręcz
Cecha specjalna: Fiksator
Kontaktowanie:

Re: Sala numer 2

Post śr cze 22, 2016 1:06 pm

O ile wcześniejsze wydarzenia na pewno byłe ciężkie dla samej Midori, obecna sytuacja zdecydowanie gorzej odbijała się na jej mamie. Kobieta miała wyrzuty sumienia, że wiele lat wcześniej zgodziła się na poświęcenie swojego dziecka. Miała sobie za złe, że pozwoliła jej dołączyć do akademii. Bała się, że bestia ukryta w tej małej dziewczynce może teraz sprowadzić na nie kłopoty...
Kobieta zacisnęła pięści i przysłuchiwała się słowom kunoichi. Nawet nie próbowała podnieść na nią wzroku.
Midori natomiast bardzo skupiała się na każdym słowie Katany. W utrzymaniu skupienia i myśli, zdecydowanie pomagała jej obecność Hany, jej ciche mruczenie i przyjemne ciepełko wydobywające się z ciała futrzaka. Była przeciwieństwem wszystkiego, co zdarzyło się w ostatnim czasie.
Kiwała głową na znak, że rozumie wszystkie słowa której do niej dochodzą. Próbowała też skojarzyć, czy jakieś wydarzenia plączące się po jej pamięci mogły się wpisać w schemat, który opisuje Uchiha. Czy te niebieskie płomienie, wśród których się znalazła mogły być tą demoniczną chakrą? Dziewczynka zaczęła przyglądać się swoim dłoniom i nogom. Nie widziała nigdzie poparzeń, a mogła się założyć, że pamiętała płomienie wokół niej...
Gdy jouninka powiedziała wprost, o brzemieniu które dziewczynka w sobie nosi, ta dotknęła swojego brzucha. Czyli przez te małe wzorki, coś wielkiego i silnego może być w niej? Może jej przekazać swoją moc? Midori spojrzała się ze złością w oczach na swoją mamę.
- Dlaczego... dlaczego nic mi nie powiedziałaś? - Zapytała z żalem w głosie. Nie doczekała się jednak odpowiedzi, bo w tym samym momencie do sali powróciła Nanaka. Ani dziewczynka, ani jej mama nie zwróciły uwagi na kolejną osobę.
- To dwuogoniasty... - Wyszeptała z rezygnacją kobieta. Była jednak pewna, że jej słowa usłyszą obie jouninki Konohy. Pamiętała, jakie uczucia jej towarzyszyły, gdy bestia była na wolności. Pamiętała, co czuła, gdy pierwszy raz zabrano od niej dziecko. Gdy jej mała córeczka wróciła zapłakana, z pieczęcią na brzuchu, która już na zawsze odmieniła ich życie...
Midori w tym momencie jednak wstała, wciąż trzymając swoją kotkę. Oparła jej przednie łapy na swoim ramieniu i spojrzała na Katanę. W jej wzroku można było dostrzec zdecydowanie, ale i smutek. Smutek, bo właśnie straciła zaufanie do własnej rodzicielki...
- Hai, sensei. Co powinnam teraz zrobić?
Mistrz Gry - Kimi
Awatar użytkownika
Mistyczny Ninja
Posty: 298
Rejestracja: pn kwie 04, 2016 2:14 pm
Lokalizacja: Katowice
Imię: Mistrz
Nazwisko: Gry
Pseudonim: Boski Miszcz
Wiek: 99
Waga / wzrost: 666
Wioska: Konoha
Specjalizacje: Bogini Kreacji
Ubiór:
Znaki szczególne:
Karta postaci:
Statystyki:
Finanse:
Relacje:
Kontaktowanie:

Re: Sala numer 2

Post śr cze 22, 2016 2:28 pm

Dziewczyna zareagowała na te rewelacje o wiele lepiej, niż się tego spodziewała Uchiha. Co prawda ją i jej matkę czeka chyba jeszcze długa, emocjonalna rozmowa, ale rozterki tej natury już nie leżały w gestii oddziałów specjalnych.
Skinęła głową.
Obrazek

-Wioska będzie bacznie cię obserwować. Musisz także nauczyć się kontrolować chakrę, jaka w Tobie się kryje. Dwuogoniasty Demon z tego co wiem, przybiera formę kota...
Zawiesiła na moment wzrok na Hanie, unosząc lekko brew. A to ci dopiero zbieg okoliczności.
-Nie będziemy się wtrącać, ale musimy mieć pewność że panujesz nad tym. Chodzi o bezpieczeństwo wioski. Teraz specjalista od pieczęci usunie tę drugą... Możesz przez nią mieć problemy z koncentracją chakry.

Zza Nanaki wychyliła się młoda kobieta z krótkimi, ciemnymi włosami. Podeszła do Midori i zapytała:
Obrazek


-Pozwolisz mi zerknąć na tę pieczęć? Słyszałam, że na jedną jest nałożona druga... A to bardzo by ci przeszkadzało.



Kaneko Uzumaki dłuższy czas bez słowa przyglądała się pieczęciom, najwyraźniej głęboko się nad czymś zastanawiając. Potem spojrzała na dziewczynkę i rzekła tonem znawcy:
Obrazek

-Zdecydowanie muszę usunąć pięcioramienną. Przez nią nie tylko zablokowałby się jakikolwiek wpływ tej drugiej chakry, ale i twoja własna nie chciałaby cię słuchać. To nie będzie przyjemne, ale nie powinno też bardzo boleć. Poczujesz coś w rodzaju głuchego uderzenia, szarpnięcia... Ale zaraz przejdzie.

Kiwnęła głową, czekając na zgodę małej. Nie zamierzała jej oszukiwać - zdejmowanie pieczęci nie mogło być miłe. Ale też nie wyrządzi jej długotrwałej krzywdy. Kiedy mała była gotowa, Kaneko złożyła całą serię pieczęci, skoncentrowana - na każdym z jej palców zaświecił delikatny płomyczek utworzony z chakry. Następnie energicznie przyłożyła palce do wyznaczonych fragmentów pieczęci i lekko przekręciła. Rzeczywiście - czuć było to jak lekkie wypchnięcie powietrza, przyduszenie. Nic przyjemnego, ale dało się znieść. Midori zapewne złapała się za brzuch, ale gdyby mu się przyjrzała, mogłaby dostrzec, jak część znaków znika... Ale co lepsze, już po chwili powinna lepiej odczuć przepływ własnej chakry.
Obrazek

-Chyba nie było bardzo źle?
Spytała z uśmiechem, po cyzm spoważniała i spojrzała na Katanę.
-Wykonałam zadanie. Pieczęć jest w dobrym stanie, nie wymaga ingerencji. Pozwala ona na kontrolowany przepływ chakry demona i sakryfikanta. Powinna by bezpieczna przez długi czas.
Po zdaniu tego krótkiego raportu Kaneko została odprawiona. Chwilę po niej wyszła Nanaka, machając do dziewczynki, a Katana rzekła:
Obrazek

-Kiedy poczujesz się dobrze, będziesz mogla opuścić szpital. Póki co żyj jak żyłaś... Oczywiście mam na myśli ukończenie Akademii. Poinformuję o wszystkim Hokage.
Tu znacząco zerknęła na matkę Midori.
-Potrzebujesz nauki kontroli chakry, by móc zrobić z tego dobry pożytek i aby być bezpieczna. Ostrzegam też, abyś nie informowała byle kogo o pieczętowaniu... To może być różnie odebrane... Oraz niebezpieczne. Czy masz jeszcze jakieś pytania?
Yūjin Midori
Awatar użytkownika
Uczeń Akademii
Posty: 38
Rejestracja: sob maja 28, 2016 2:28 pm
Imię: Midori
Nazwisko: Yūjin
Pseudonim: Tora
Wiek: 11
Waga / wzrost: 35/142
Wioska: Konoha
Specjalizacje: Tai/Nin
Ubiór:
Znaki szczególne: Heterochromia - jedno oko żółte, jedno zielone
Multikonta: Saycia
Karta postaci: viewtopic.php?f=14&p=881#p881
Statystyki: viewtopic.php?f=35&t=257
Finanse: viewtopic.php?f=51&t=258
Relacje:
Talent: Mistrz Walki Wręcz
Cecha specjalna: Fiksator
Kontaktowanie:

Re: Sala numer 2

Post śr cze 22, 2016 7:21 pm

Midori wychodziła z założenia, że nic gorszego i tak jej już nie spotka. Może i nie pamiętała, co dokładnie działo się w ciemnościach, w korytarzach, pomiędzy cichymi, zimnymi ścianami... Pamiętała jednak palący ból, pamiętała żal, pamiętała złość... Tak. Zdecydowanie nie mogła się już gorzej czuć. Obecna sytuacja wydawała się jej wręcz... komfortowa? Towarzystwo Hany, przyjemne pomieszczenie, ludzie, którzy nie podnoszą w jej obecności głosu... Jedynie miała za złe swojej mamie, że nie wyjawiła jej prawdy. A chyba nie ma gorszego uczucia, niż złamane, małe serduszko.
Wszelkie smutki odeszły jednak na bok, gdy Katana wypowiedziała magiczne słowa.
- Kota? TO JA MAM W SOBIE KOTA?! - zapytała z wyczuwalną ekscytacją w głosie. Pierwszy raz spojrzała na swoją pieczęć bez obrzydzenia, a z zafascynowaniem. Jestem kotem, jestem prawdziwym kotem! Nyan!
W tej chwili Midori zdawała się być zupełnie innym dzieckiem. Gdyby nie jej brudne, poszarpane ubrania, pewnie nie dałoby się poznać, że przeszła przez małe piekło. Znowu wydawała się pewnym życia, radosnym dzieciakiem. Podniosła Hanę ze swego ramienia, i uniosła ją wysoko w górę obiema rękami, obracając się z nią przez chwilę.
- Słyszysz Hana? Jesteśmy takie sa-me! - Zanuciła radośnie. Nigdy dotąd nie sądziła, że może być bliżej swoich ulubionych zwierzaków. Kotka w jej dłoniach natomiast miauknęła przeciągle, jednak się nie wyrywała. Mogło się wręcz wydawać, że dziewczynka mogła jej zrobić wszystko, co chciała, a kociak i tak by na to negatywnie nie reagował.
W momencie, gdy zza Nanaki wydobyła się nowa osoba, Midori zatrzymała się w miejscu, a Hanę położyła na łóżku ostatni raz ją głaskając.
- Em... Hai... - Wymruczała odsłaniając brzegi swojej kamizelki. Po kolejnym pytaniu Kaneko, kiwnęła tylko głową, wstrzymała oddech i zamknęła mocno powieki. Mama dziewczynki nie zdążyła nawet zaprotestować, gdy zobaczyła jak jej dziecko lekko "odrzuca" na ścianę a sama dziewczyna ciężko kaszlnęła.
Pani Yūjin oczywiście od razu rzuciła się na pomoc nastolatce.
- Jeny, dziecko, oddychaj, no oddychaj!
Co prawda chwilę zajęło dziewczynce wzięcie głębszego oddechu a ścisku w brzuchu nie dało się ignorować, jednak... Czuła, że ma więcej energii. Mimo że przecież nie odpoczywała od długiego czasu, miała wrażenie że zniosła by nawet biadolenie Nobuo-sensei! Odsunęła się zdecydowanie od matki. Już nie potrafiła jej zaufać. Bo niby jak wierzyć komuś, kto całe życie Cię oszukuje? Wyglądało na to, że dziewczynka zamierzała ignorować swoją rodzicielkę.
- Bywało gorzej... - Odpowiedziała w stronę kunoichi, gdy już dała radę wziąć wdech pełną piersią. Co prawda wciąż czuła dyskomfort, jednak wydawał się on dziwnie przyjemny po ostatnich jej bolączkach...
- Ale... Ona nie może przecież wrócić do akademii! Nie w takim stanie! - Zaprotestowała mama dziewczyny. Najchętniej wyruszyłaby z nią teraz na jakieś kompletne odludzie, gdzie nie ma ninja, akademii, ani zagrożeń... Była tak zaślepiona wizją spokojnego życia, że nie potrafiła dostrzec w swym dziecku nikogo, poza kimś, kogo trzeba chronić.
- Tym bardziej teraz nie możesz mi jej zabronić! - Odpowiedziała Midori w stronę swojej mamy. Widać, bardziej zrozumiała całą sytuację, niż jej matka. A może po prostu chciała jej zrobić na złość za te lata kłamstw?
- Mam tylko jedno... - Powiedziała już znacznie spokojniejszym tonem, spoglądając na Katanę. Zbliżyła się do niej, i wyszeptała w jej stronę tak, by jej mama nie mogła usłyszeć:
- Co... Co z tymi obrazami? Z dźwiękami? Czy to się samo uspokoi? Boję się... Boję się teraz zamknąć oczy... - Powiedziała smutno. Oczywiście miała na myśli swoją pamięć, wszystkie te urywki, które mieszały się w jedną mało spójną całość. Nie chciała, by jej matka wiedziała, że towarzyszą jej jakieś lęki. Wolała nie wiedzieć, jakie piekło przeżyłaby wtedy w domu...
Mistrz Gry - Kimi
Awatar użytkownika
Mistyczny Ninja
Posty: 298
Rejestracja: pn kwie 04, 2016 2:14 pm
Lokalizacja: Katowice
Imię: Mistrz
Nazwisko: Gry
Pseudonim: Boski Miszcz
Wiek: 99
Waga / wzrost: 666
Wioska: Konoha
Specjalizacje: Bogini Kreacji
Ubiór:
Znaki szczególne:
Karta postaci:
Statystyki:
Finanse:
Relacje:
Kontaktowanie:

Re: Sala numer 2

Post śr cze 22, 2016 11:33 pm

Uchiha Katana przypatrywała się wszystkiemu spokojnie. Wyszło dobrze, czuła jednak że kobieca strona jej duszy, ta nieco wrażliwsza, czuje potrzebę sprostowania pewnego aspektu sprawy.
Obrazek


-Nie traktuj swojej mamy zbyt ostro. Chciała twojego dobra, ukrywając pewne fakty z przeszłości. Na pewno czujesz się zawiedziona i zdradzona, ale dzięki temu miałaś szczęśliwe dzieciństwo... Wierz mi, że Jinchuuriki rzadko je miewają.


Przywołała w myślach tego drugiego chłopaka. Wyrosło z niego dziwadło, jednak nie ma się czemu dziwić.
Uchiha oparła się plecami o framugę drzwi, krzyżując ramiona na piersiach. Reakcja pod tytułem "mam w sobie kota" była cokolwiek... Zaskakująca. Może nie pasowała do powagi sytuacji, ale trudno mieć dziecku za złe... niech przynajmniej z tego się cieszy.
Obrazek


-Ukończenie Akademii to w tym momencie wręcz twój obowiązek. Wioska będzie nadzorować twój rozwój z odpowiedniej odległości.



Skinęła głową. Wysłuchała też pytania, zadanego odpowiednio cicho, by rodzicielka Midori nie dosłyszała. Również cicho, ale jak to na liderkę Anbu przystało, dobitnie, odpowiedziała:
Obrazek

-Obawiam się, że przez jakiś czas będą się powtarzać. Nie myśl o tym zbyt wiele. Twoja pamięć została umyślnie zablokowana... Jednak prawdopodobnie z czasem ta pieczęć puści. A jeśli będzie cię to prześladować, zawsze możesz zwrócić się do naszych deszyfrantów. Na pewno będą mogli złamać tę blokadę i dostać się do ukrytych wspomnień... Zwłaszcza, że Inari Yamanaka był bratem dowódcy tego oddziału. Jednak jakie by one nie były, będziesz musiała sobie z nimi poradzić.
Yūjin Midori
Awatar użytkownika
Uczeń Akademii
Posty: 38
Rejestracja: sob maja 28, 2016 2:28 pm
Imię: Midori
Nazwisko: Yūjin
Pseudonim: Tora
Wiek: 11
Waga / wzrost: 35/142
Wioska: Konoha
Specjalizacje: Tai/Nin
Ubiór:
Znaki szczególne: Heterochromia - jedno oko żółte, jedno zielone
Multikonta: Saycia
Karta postaci: viewtopic.php?f=14&p=881#p881
Statystyki: viewtopic.php?f=35&t=257
Finanse: viewtopic.php?f=51&t=258
Relacje:
Talent: Mistrz Walki Wręcz
Cecha specjalna: Fiksator
Kontaktowanie:

Re: Sala numer 2

Post czw cze 23, 2016 10:48 am

Midori szczerze mówiąc nie obchodziło, co przechodzą inni sakryfikanci. Może i miała szczęśliwe dzieciństwo, ale co z tego, skoro w jednej chwili zostało jej ono odebrane? Miała wrażenie, że gdyby jej matka nie zwlekała z posłaniem jej do akademii, mogła być silniejsza. Mogła zrobić coś więcej. Mogła nie czuć takiego strachu...
To wszystko jednak były zwykłe gdybania. W końcu dziewczynka jeszcze nie wiedziała, że pieczęć na jej brzuchu może na nią ściągnąć większe kłopoty. W sumie teraz najważniejsze było, że to był KOT. Wszystko co ma jakikolwiek związek z kotami, musi być dobre, prawda?
- Hai, sensei! - Powiedziała zdecydowanym tonem, podnosząc jedną ze swych piąstek. W końcu już od dawna marzyła o momencie, w którym zostanie pełnoprawną kunoichi. Wiedziała, że ma do tego dryg.
Kolejne słowa Uchihy jednak nie były zbyt optymistyczne. Czyli jednak koszmary będą ją dalej prześladować...
- Yhym... Dziękuję. - Powiedziała na koniec. - Już... Już chyba dam radę. - Dodała po chwili uśmiechając się. Czuła, że ma już więcej sił, a wszelkie siniaki czy zadrapania nie sprawiały już takiego dyskomfortu, jak jeszcze kilka godzin temu. Teraz pozostało im tylko wyjść na prostą.
Dziewczynka usiadła na łóżku głaskając Hanę. Wiedziała, że zanim wyjdzie do domu będzie musiała porozmawiać jeszcze ze swoją mamą. Nie chciała jednak tego robić przy Katanie. I tak wystarczająco dużo tajemnic ich rodziny wyszło dzisiaj na jaw. Sama Pani Yūjin stała w bezruchu. Zwątpiła we wszystko, o co do tej pory walczyła. Jej mały, własny raj został zburzony. Nie wiedziała, co dalej z tego wyniknie...


// Dzięki Ci Kimiś! Tylko czekam na określenie relacji z demonem i pieczęci :D