Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strona 1 z 2

Plac przed akademią

: śr mar 23, 2016 4:15 pm
autor: Mistrz Gry - Kimi
Obrazek

Spoiler:


Akademia Ninja
To obowiązkowy etap w życiu każdego młodego ninja! Tutaj poznaje podstawy tego fachu, nabiera niezbędnych umiejętności i doświadczenia, bez których nie byłby w stanie poradzić sobie jako genin. W budynku akademii odbywają się również wieńczące ją egzaminy, kolejne ważne wydarzenie w życiu shinobi.

Plac przed akademią
Miejsce, w którym odbywają się wszelkie zbiórki i gale prowadzone z rodzicami. Uczniowie akademii codziennie również spotykają się przed budynkiem, jeszcze zanim rozpoczną się lekcje, i dokazują ile wlezie, nim nauczyciel nie zaprosi ich do środka. Tymczasem w głębi placu, nieco za załomem budynku, znajdują się pola, na których odbywają się ćwiczenia praktyczne uczniów akademii – wyklepane pole do walk wręcz, wydeptane koło do biegów, kilka słomianych manekinów i makiwar, a także spore pole zielone, z niskimi drzewami, krzewami i rozłożystymi krzakami do ćwiczenia taktyk. W rogu znajduje się mały rów z wodą, nad którym rozciągnięte jest kilka lin.

Re: Plac przed akademią

: czw maja 05, 2016 3:06 pm
autor: Akahoshi Kirimaru
Szedł z opuszczoną głową i z rekami w kieszeniach, co jakiś czas kopiąc toczący się przed nim kamień. Wkrótce miały zostać wznowione zajęcia w Akademii Ninja, do której uczęszczał... Chociaż od kiedy nie zaliczył ostatniego egzaminu, coraz częściej uciekał z lekcji. Niestety, jego nauczycielowi zwykle udawało się go całkiem szybko namierzyć i sprowadzić z powrotem do klasy. Może gdyby miał starych, to oni byliby odpowiedzialni za jego nieobecności i nikt by go nie ganiał po całej wiosce. Ale tak, to dba o to tylko nadgorliwy nauczyciel - pewnie Hokage mu kazał. Tak, to właściwie pewne. Nawet jego własny brat miał gdzieś to czy Kiri uczy się czy też się nie uczy, więc chyba tylko ośrodki decyzyjne mogły wydać polecenie "wszystkich bumelantów i wagarowiczów sprowadzać na lekcje w tempie natychmiastowym"...
Owszem, Kirimaru zamierzał zostać wielkim ninją, nie sądził jednak by szkoła mogła mu jakkolwiek w tym pomóc. Nadęte bubki, rozprawiające o czymś z zapałem, nigdy go do tego nie dopuszczając, piskliwe dziewczyny skupione w swoich małych grupkach, niby-geniusze czujący się lepsi od każdego z nich. Z początku z pójściem do akademii żywił pewne nadzieje, że może wreszcie spotka przyjaciół, kumpli na całe życie - ale życie szybko zrewidowało ten pogląd. Prezentowanie akademii jako miejsca, w którym zawiera się relacje na całe życie uznał za błędne. Nie tylko nie poznał żadnego kumpla, to jeszcze szybko stal się pośmiewiskiem całej klasy. Nauka tez szła mu jak po grudzie - nie potrafił się skupić, zamiast odpowiadać na pytania bujał w obłokach, a jego chakra uparcie nie chciała go słuchać. Wszystko to złożyło się na prosty wniosek - wcale nie chciał uczęszczać do tej głupiej Akademii!
Ale za to bardzo chciałby już zdać na genina.
Kopnął ze złością kamień, który odbił się i poleciał w krzaki. Zaklął cicho pod nosem i wszedł na plac. Był pierwszy. No tak, inni pewnie jedzą sobie śniadanko z rodzinką. On nie miał nic do roboty w domu. Przysiadł na huśtawce i bujał się bardzo delikatnie, prawie niezauważalnie, siedząc z rękoma złożonymi na podołku i wpatrując się w dal z niechętną miną.

Re: Plac przed akademią

: czw maja 05, 2016 10:47 pm
autor: Uchiha Keiji
Dziś zapowiadał się dość piękny dzień, mam tutaj na myśli pogodę. Słońce świeciło strasznie mocno, a promienie słoneczne wpadały do pokoju Keiji'ego, który sobie jeszcze smacznie leżał w łóżku. Szczerze mówiąc to zapomniał o tym, że mają zostać wznowione nauki w akademii. Całe szczęście, że jego ojciec był bardziej ogarnięty i wpadł do pokoju chłopaka. -Keiji! Ty jeszcze śpisz? Wstawaj bo się spóźnisz, a jeszcze śniadanie czeka! - Krzyknął znajdując się w wejściu do pomieszczenia po czym podszedł i zdjął kołdrę ze swojego syna. Choć to nie podziałało, jak Keiji leżał tak leżał i nawet nie drgnął, wykonywał tylko jakieś śmieszne gesty jakby poszukiwał swojej kołdry. -Nie wiem po kim odziedziczyłeś tego lenia, synu.. - Mruknął zrezygnowany ojciec po czym własnoręcznie zaczął wybudzać syna, o dziwo to podziałało! -CO SIĘ DZIEJE? GDZIE SIĘ PALI?! - Zerwał się jakby coś się stało, dopiero potem zerknął na swojego tatę. -Oo, cześć tato.. - Dodał lekko zaspany, przetarł swoje oczy, podrapał się po głowie i siedział sobie na krawędzi łóżka. -Zapomniałeś? Dzisiaj mają zostać wznowione nauki w akademii, szykuj się. - Oznajmij mu Daizo po czym nagle zniknął z pokoju, wyglądało na to, że to był klon.. Młody Uchiha wstał i zaczął coś tam gadać pod nosem, nie lubił gdy nagle się go tak budziło. Z drugiej strony niecierpliwie czekał na ten dzień, w końcu została mu ostatnia klasa w akademii. Jak zda egzamin to zostanie geninem, od razu o tym pomyślał o swoich braciach. Obiecali być przy nim, kiedy to nastąpi, a tu taki psikus.. Po policzku chłopaka spłynęła jedna, a potem druga zła.. Ten jednak musiał się ogarnąć, zacisnął pięści, otarł łzy i wstał szybkim tempem udając się do łazienki. Tam wiadomo, wykonał wszystkie potrzebne czynności, umył się, umył zęby, włosy. Innymi słowy był świeży, czysty i pachnący! Następnie zszedł do kuchni gdzie czekał na niego ojciec ze śniadaniem. Keiji jednak nie zjadł go normalnie, zerknął na zegarek, który wskazywał dość późną godzinę, musiał się spieszyć. Chwycił coś do jedzenia w ręce i szybko udał się w stronę akademii. Po drodze udało mu się zjeść wszystko, z pełnym brzuchem pojawił się przed placem. Rozejrzał się wszędzie, ale nikogo nie widział czyżby był pierwszy? Wtedy też zauważył Kirimaru, chłopaka, który chodził z nim do klasy. Keiji nie rozumiał czemu on zawsze siedział sam, co prawda Uchiha nigdy jakoś nie starał się z nim utrzymywać kontaktu. Może to był jednak błąd? Młody chłopak powolnym krokiem zbliżył się w stronę huśtawki na której znajdował się blondyn. -Cześć Kirimaru, jak tam? - Zagadał, a na jego twarzy pojawił się uśmiech. Nie wiedział jakiej reakcji ma się spodziewać, ale też nie chciał zostawiać go samego.

Re: Plac przed akademią

: pt maja 06, 2016 9:01 am
autor: Uchiha Isao
Dzisiaj miał nastać dzień gdy w końcu akademia wróci do prowadzenia nauki z prawdziwego zdarzenia. Isao długo czekał na ten moment. Miał dość tego, że do tej pory odbywało się to na zasadzie przedszkola. Jasne, że nauka pewnych postaw jest ważna, ale ile można ćwiczyć same podstawy. Podekscytowany miał zamiar być na placu na długo przed otwarciem. Niestety jak się okazało na miejscu inni też wpadli na ten pomysł i zerwali się wcześnie.
- Mam tylko nadzieję, że nie będziemy marnować czasu na jakieś wstępne duperele - pomyślał rozglądając się po placu.
Robił to z przed wejścia na teren akademii także raczej nie został jeszcze dostrzeżony. Dobrze kojarzył większość twarzy, ale były też takie których nie znał wcale. Drobny tłum nie zrobił na nim specjalnego wrażenia.
- No nic, raz się żyje. - - powiedział biorąc głęboki wdech i przeszedł przez bramę.
Dość szybko jego uwagę przykuły dwie osoby nieco oddalone od reszty. Ich kojarzył akurat dobrze, był to jego kuzyn Keiji - jeden z nielicznych, którym nie odbiła palma tylko dlatego, że urodzili się w Uchiha, no i był jeszcze Kirimaru... Jego akurat osobiście nigdy nie poznał. Słyszał tylko od reszty dzieciaków, że nie warto się z nim zadawać. Chociaż w większości przypadków chłopak gardził tego typu uwagami to tutaj sprawa wyglądała nieco inaczej. Już kilka lat temu Isao pytał matki o co chodzi z tym jednym chłopcem, którego wszyscy unikają i ona także stwierdziła by się do niego nie zbliżać. Szczegółów nie podała, a sam Uchiha jakoś nigdy nie poruszył tematu ponownie. W sumie korciło go by przekonać się na własne oczy lecz gdy tylko postawił jeden krok w ich kierunku jego ciało samo się zatrzymało, a po plecach przeszły go ciarki.
- Co to za uczucie? - zapytał sam siebie obserwując własną dłoń która lekko drżała. - Czy ja... się go boje? - niedowierzanie jakie mu towarzyszyło było równie duże jak gromki pisk jaki usłyszał za chwilę.
- Hej, patrzcie wszyscy! To Isao chan! - zawołał wysoki głos gdzieś z tłumu zgromadzonych przed wejściem osób. Chwilę później jego część ruszyła pędem w kierunku Uchihy i nim ten zdążył zareagować był już otoczony.
- He...Hejka wszystkim - rzucił nieco zażenowany drapiąc się w tył głowy. Naprawdę czasem nie rozumiał fenomenu swojej osoby, wiedział, że wyróżnia się talentem wśród rówieśników, ale te reakcje... Tak urocza odpowiedź tylko rozjuszyła tłum fanek, no ale co zrobić...

Re: Plac przed akademią

: pt maja 06, 2016 11:23 am
autor: Akahoshi Kirimaru
Wiatr poruszał liśćmi drzew, zrucając część z nich. Kwitnęły wiśnie, ale to nie zachwycało chłopaka. Był zniechęcony całą tą akademią, swoimi tak zwanymi "znajomymi", braciszkiem i w ogóle wszystkim. Bujał się lekko na huśtawce, czekając aż ktoś wreszcie zjawi się na placu.
Nie musiał długo czekać. Wkrótce pojawił się ewenement - białowłosy Uchiha. Kolejny dzieciak obdarzony jakimś wrodzonym darem - pewnie uważał się za lepszego od wszystkich tych, którzy nie mieli żadnych specjalnych zdolności. Kirimaru nie wiedział, że Keijiemu nie odbiła szajba i że wcale nie jest taki zły, jak większość jego klanowiczów. Oczywiście zły w jego mniemaniu...
Co więcej, chłopak podszedł do niego. Co jeszcze więcej, zagadnął. A to ciekawostka. Kirimaru jednak był pełen najgorszych podejrzeń. Całe życie go ignorują, a tu nagle taki wyskok? Pewnie próbuje go w coś wkręcić, zrobić mu głupi żart. Przecież to jasne, że kto by chciał się z nim kumplować - też będzie wyobcowany. Wcale by go to nie zdziwiło, a mina chłopaka właśnie to ukazywała - skwaszona.
-A co ma być?
Mruknął, wydymając wargi i patrząc na Keijiego spode łba. Nie ufał ani jemu, ani w sumie nikomu innemu. Zawsze musiał radzić sobie sam, czemu teraz miałoby być inaczej?
Ale nie da się ukryć - ta reakcja nieco go zaciekawiła, i chociaż się nastroszył, to i nadstawił ucha. W sam raz by usłyszeć pisk dochodzący od strony grupy która w międzyczasie doszła na plac akademii. "Isao-chan"? O nie, to kolejny szpaner...
-Co za koszmar...
Mruknął, patrząc z dezaprobatą na tłum otaczający kolejnego młodego Uchihę. Był trochę zazdrosny, nie da się ukryć. Tamtego wszyscy podziwiali, ciągle ktoś go hołubił, cały czas tylko "Isao" i "Isao"... Wszyscy go lubili, wszyscy chcieli się z nim przyjaźnić... Ciągle go chwalili... Można się od tego porzygać!

Re: Plac przed akademią

: pt maja 06, 2016 1:25 pm
autor: Uchiha Keiji
Lekki wiaterek nie przeszkadzał młodemu chłopakowi, szczerze mówiąc to wolał taką pogodę od ciągłego słońca. Niby nic złego nie było, kiedy słońce ładnie świeciło, rozświetlało wszystko. Mimo wszystko Keiji nie znosił ciepła, czuł się wtedy tak jakby coś ograniczało jego myślenie, a tak nie powinno być! Jak tylko podszedł do Kirimaru nie wyczuł nic dziwnego, mrocznego. Może dlatego, że nie starał się by coś wyczuć? W końcu nie miał złych zamiarów względem kolegi z klasy. Jedynie co to chciał pogadać, zapoznać się bo prędzej nie było do tego okazji. Sam Uchiha nie rozmawiał ze swoimi rodzicami o tym dlaczego każdy ma taki stosunek względem Kirimaru. Sądził, że może chodzi o coś prywatnego, ale w końcu prawie cała akademia odnosi się do niego w takim stosunku. Ze też chłopak dopiero teraz zdał sobie z tego jak to wszystko może odbijać się na blondynie. Tak czy siak, poszedł do niego, zagadał, a nawet się uśmiechnął! Teraz jedynie pozostało mu czekać na jakąkolwiek odpowiedź ze strony jego towarzysza. Jedno było pewne, nie będzie go do niczego zmuszać, jeśli powie, że Keiji ma dać mu spokój - tak zrobi. Uchiha nigdy nie brał udział w tych żartach, które wyrządzali Kirimaru inni. Zawsze trzymał się od tego z daleka bo dla niego było to dziecinne, nawet jeśli on czymś im zawinił to zasługiwał na drugą szansę. Niestety szaro włosy nie wiedział tego, że Akahoshi nosi w sobie demona i to nie byle jakiego. -No nie wiem, dlatego pytam co u Ciebie.. - Wzruszył ramionami, ale reakcja blondyna wcale go nie zdziwiła. Sam Uchiha nie widział by ktokolwiek do niego pochodził i zagadał, wyglądało na to, że on był tym pierwszym. Dlatego całkiem rozumiał jego nastawienie do tej całej sytuacji.. Chwilę później nadszedł czas na pokaz, przed akademią pojawił się kuzyn Keiji'ego - Isao. Jak zwykle musiał on ciągnąć za sobą sznurek młodych dziewczyn, które wzdychały na jego widok, ale nie tylko dziewczyny. Chłopak wywrócił oczami bo nie rozumiał tego całego "hype'u" względem jego kuzyna, ale cóż poradzić. Wzruszył jedynie ramionami, a kiedy usłyszał głos Kirimaru poczuł się jakoś dziwnie.. Tak, jakby coś mrocznego znajdowało się w blondynie, sam Keiji nawet przez chwilę się przeraził.. -Zgadzam się.. Zawsze w Uchiha musi być ktoś za kim wszyscy latają.. - Znów skierował swoją wypowiedź w stronę towarzysza z klasy.

Re: Plac przed akademią

: pt maja 06, 2016 3:14 pm
autor: Akahoshi Kirimaru
Dobra. Rzeczywiście jego odpowiedź była nie dość że bezsensowna, to i niegrzeczna, żeby nie powiedzieć impertynencka. No ale cóż, Kirimaru raczej nie przejmował się tym, jak patrzą na niego towarzysze z Akademii. Kiedyś się tym przejmował i przyniosło mu to o wiele więcej szkód, niż pożytku, w związku z tym dał sobie spokój z chociażby udawaniem przyjaznego. Oni mu tak, on im tak samo! Żelazna logika rozżalonego dwunastolatka.
Jednak zauważył, że jego agresywna odzywka wcale nie zniechęciła Uchihy. Kirimaru wyszukał w głowie jego imię - Keiji. Keiji Uchiha.
-No... W sumie nic. Pewnie w budzie będzie nudno.
Mruknął, tym razem nieco opuszczając gardę i nie naskakując tak na chłopaka, którego choć w pierwszej chwili wziął za wroga, to teraz nie wiedział jak traktować. Jego kolejne słowa zdziwiły blondyna jeszcze bardziej. Nie sądził, że ten Uchiha w jakikolwiek sposób skrytykuje swojego - było, nie było - kuzyna, Isao. Isao-srisało, kochanego pupilka nauczycieli i idola większości klasy. Tak jakby było w nim coś tak nadzwyczajnego. A przecież nie było nic takiego!
Kirimaru nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, że sam Isao również nie jest zadowolony z tej roli. Jednak ktoś taki jak on, wiecznie niedoceniany, ignorowany, nie był w stanie postawić się na jego miejscu, a już na pewno nie mógł mu współczuć.
Spojrzał tylko na Keijiego, zdziwiony jego słowami i podstępnie zapytał:
-A co, za tobą nie latają?
Czekał na odpowiedź, patrząc z ukosa. W sumie ciekawe, to Uchiha i to Uchiha, a podejście różne. Odpowiedź chłopaka mogla wbrew pozorom dużo powiedzieć Akahoshiemu - czy on chciałby żeby za nim latali czy też uważa to za głupotę, na przykład.

Re: Plac przed akademią

: pt maja 06, 2016 10:13 pm
autor: Uchiha Keiji
Keiji nie miał mu za złe przecież, Kiri odpowiedział tak jak chciał. Szczerze mówiąc to Uchiha pewnie zareagowałby tak samo jak nie gorzej. Chciał jedynie przekonać blondyna, że nie ma względem niego złych planów. Dobrze robił, że nie przejmował się zdaniem innych, tylko chyba szkoda, że ogarnął to dopiero po takim czasie. Sam Keiji nigdy nie przejmował się zdaniem innych dzieciaków, dla niego liczyło się zdanie ojca, nauczycieli. Dlatego zawsze stawiał się innym dzieciakom, jak to się mówi nie dawał sobie w kaszę dmuchać. Czemu miałaby go zniechęcić? W końcu rozumiał go bardzo dobrze, może nie był na jego miejscu, nie czuł się tak jak on, ale próbował. Tak, próbował postawić się na miejscu Kirimaru, zobaczyć co on musi czuć. -Ajj tam nudno od razu, zawsze możemy zrobić coś żeby nudno nie było! - Uśmiechnął się delikatnie, co prawda szaro włosy żadnym wandalem tam nie był. Jednak zawsze był chętny do zrobienia czegoś, żeby nie było nudno. Bo wiadomo, takie zwykłe lekcje bywały nudne. Odetchnął z ulgą, kiedy zobaczył, że Kiri mu chyba trochę odpuścił. Przerażenie, które poczuł wobec chłopaka jakoś minęło na razie, ale nadal nie wiedział co to było za uczucie, ten mrok.. Kei zdawał sobie sprawę, że Uchiha od zawsze wywyższali się, starali pokazać, że to oni są tymi najlepszymi. On jednak zamierzał pokazać, że nie każdy z nich taki jest. Może jego kuzyn lubił się tak zachowywać, ale nie można było mu mieć tego za złe, w końcu taki klan. Każdy miał w sobie coś nadzwyczajnego, nawet taki Kirimaru czy też Keiji. Oni po prostu nie chwalili się tym, co według szarowłosego było dobre. Kei nie rozumiał swojego kuzyna, może mieli dobry kontakt, ale skoro to wszystko nie sprawiało mu przyjemności czy coś to po co to ciągnął? Na to pytanie chyba Uchiha nigdy nie otrzyma odpowiedzi, ale trudno. - Latają, myślisz, że po co noszę maskę? Żeby mnie nie poznały! - Uśmiechnął się szerzej, a po chwili zaśmiał. Oczywiście wszystko to było powiedziane w formie żartu. Nie była potrzebna mu sława czy też wianuszek dziewczyn, które by za nim latały.

Re: Plac przed akademią

: sob maja 07, 2016 9:20 am
autor: Yamanaka Imeki
Yamanaka chyba jak każdy, cieszyła się na zajęcia. Okazja do stania się lepszą, nie może po prostu czegoś takiego przegapić. Imeki zdawała sobie sprawę, że do tych najsłabszych dziewcząt nie należała, ale także nie była w tych najlepszych. Rozwiązanie było jedne, trening. Nie zawsze wszystko jej wychodziło, ale najważniejsze było, że się stara. Gdy będzie się próbować w końcu coś się uda. Wiele razy już się o tym przekonała, że praktyka czyni mistrza, a jej starszy brat ciągle jej o tym przypomina. W sumie nawet nie musiał, bo blondynka dalej miała w pamięci nieszczęsne wydarzenia sprzed kilku lat, gdy nie potrafiła się ruszyć ze stresu.
Za wszelką cenę chciała pokazać wszystkim, że nie jest tą samą Imaki jaką była kiedyś. Szybko wstała, ubrała się i chciała iść wcześniej do akademii. Prawie jej się to udało, bo już zbiegała ze schodów i nacisnęła klamkę, aby otworzyć drzwi, gdy usłyszała głos matki. - Miałaś mi pomóc wnieść skrzynki do kwiaciarni.- Dziewczyna wiedziała, że nie ma co dyskutować ze swoją matką, bo nawet ojciec nie próbował. Zawsze było robione, tak jak to chce ona. Imeki by szybko skończyć obiecaną pracę poszła do kwiaciarni rodziców. Przeniosła kilka skrzynek, w których znajdowały się kwiaty zebrane poprzedniego wieczora przez nią i przez brata. Uśmiechnęła się, gdy przyniosła ostatni karton i w końcu mogła pójść do akademii. Wyciągnęła jednego kwiatka i popędziła do drzwi krzycząc mamie, że już skończyła.
Ustała w bramie Akademii i rozejrzała się po placu. Większość dzieciaków już przyszła i stała w większej grupie i tylko gdzie niegdzie stały po kilka osób zawzięcie rozmawiając. Zobaczyła Kirimaru i Keijiego, po czym pomachała im na przywitanie. Jednak zaraz usłyszała ciche piski i westchnięcia i od razu zrozumiała po co się większa grupka zgromadziła. Isao. To było pewne. Zaśmiała się pod nosem i sama podeszła bliżej. -Isao!- Zawołała, gdy zobaczyła chłopaka pośród tłumu. -Przepuście mnie!- Zaczęła się przepychać, bo normalnie by nie przeszła. Niektórzy byli naprawdę dziwny, ale przecież każdy chciał się zadawać z Uchiha i czasami takie zachowanie można było wytłumaczyć. Gdy w końcu się dopchała do Isao, złapała go pod rękę i nieco odeszła. -Jak Ty to wytrzymujesz?- Wymamrotała cicho nico spuszczając wzrok.

Re: Plac przed akademią

: sob maja 07, 2016 11:21 am
autor: Uchiha Isao
//"po co nam dziewczyny kiedy mamy siebie" ~ Kirimaru &Keiji 2016

Ciężko stwierdzić, że nie schlebiało mu to całe zainteresowanie jego osobą. Oczywiście, że to było to bardzo miłe, ale przez cały ten czas chłopak nie rozumiał czemu inni tak reagują. Nie chodziło tylko o ludzi którzy go podziwiają. Wielu z nich było zazdrosnych, albo uważało go za aroganckiego pyszałka i nie chciała mieć z nim już nic wspólnego. To pierwsze Isao traktował raczej obojętnie, ale niechęć jaką wzbudzała jego popularność była dla niego już nieco większym problemem. Przecież jego życiowym pragnieniem było pozbycie się negatywnych emocji względem nazwiska Uchiha, a teraz uzyskiwał w sporej mierze efekt odwrotny. No cóż, wszystkim chyba nie da się dogodzić, prawda? Z jego przemyśleń wyrwał go znajomy głos, wołające imię bruneta.
- Hm? O, siemka Imeki! - odparł podnosząc rękę do góry w geście powitania. Nim jednak zdążył chociażby machnąć szybko poczuł jak jego dłoń jest chwytana. Chwilę później został już wyciągnięty z tłumu przez blondynkę.
- Haha, dzięki za ratunek. Nie wiem co bym bez Ciebie zrobił. - zaśmiał się wesoło Uchiha. Faktem jest, że to nie pierwsza jego taka sytuacja, ale póki co młodzieniec jakoś ciągle nie potrafił sobie radzić. Po przejściu kawałka Isao zauważył, że Yamanaka nieco spuściła z tonu i jakby ucichła.
- W końcu zaczniemy prawdziwą naukę, podekscytowana?
Pytanie z tych oczywistych, nieco durnowatych i mało wnoszących do rozmowy. Isao wiedział to zanim jeszcze otworzył usta, jednakże w rozmowie z blondynką zawsze czuł się trochę nieswojo. Dziewczyna miała momenty gdy zachowywała się dziwnie, prawie tak jak wtedy gdy się poznali, chociaż widać było, że jednocześnie bardzo się zmieniła. Brunet nigdy nie był zainteresowany podbijaniem serc czy popularnością, większość czasu spędzał na treningach dlatego jego "socjalne" zdolności nie szły za bardzo w parze z naturalnym talentem shinobi. Tekst jakim zagaił był jedynym co szybko przyszło mu do głowy.

Re: Plac przed akademią

: sob maja 07, 2016 3:37 pm
autor: Yamanaka Imeki
Chyba nikt do czegoś takiego by się nie przyzwyczaił. Na pewno nie Imeki. Gdy ona była tak sławna i otoczona za każdym razem, gdy wejdzie… nie dała by rady. Może dlatego, że jest zbyt skromna i to by ją zniszczyło, ale także na dłuższą metę wydawało się to męczące. Ale Yamanaka nawet nie bała się, że coś takiego ją może spotkać, bo wiedziała, że to nie nadejdzie, nie w najbliższym czasie. Jeszcze daleko jej do najlepszych.
-Tylko się odwdzięczam.- Za ratunek przed innymi Uchiha, Imeki powinna dziękować i robić coś w zamian jeszcze przez długi czas. Dziewczyna jest pewna, że cała ta sytuacja dobrze by się nie skończyła, gdyby nie on. Przecież, gdyby wróciła z limem pod okiem, rodzice raczej by nie uwierzyli, że się przewróciła. Blondynka nie chciałaby, aby po części przez nią ich rodziny się pokłóciły. Nie chciała mieć wrogów i nie chciała przysparzać ich własnej rodzinie. Za to jeszcze długo będzie mu wdzięczna.
Przytaknęła po czym uniosła wzrok. -Tak.- Trochę się rozweseliła i zarzuciła włosy do tyłu. - Już się nie mogę doczekać, chce się nauczyć czegoś pożytecznego.- Uśmiechnęła się mrużąc oczy. Chciała wynieść z akademii jak najwięcej, wszystko co będzie jej potrzebne. Ojciec rodzinnych technik będzie ją uczył dopiero, gdy zyska status Genina. Do tego czasu i do czasu opanowania takiej techniki przy jej zdolnościach to trochę to potrwa, więc musi mieć coś w zanadrzu, chociażby podstawy. Wszystko kiedyś może się przydać. - Musimy być przecież silni.- No ale komu to mówiła, jednemu z najlepszych uczniów. On już był silny, przynajmniej jak na swoją rangę.

Re: Plac przed akademią

: ndz maja 08, 2016 9:49 am
autor: Uchiha Isao
Widząc, że dziewczyna trochę się rozweseliła Isao także się uśmiechnął. Nie wiedział czy to przez to, że jej myśli odeszły od czego dołującego, czy tak po prostu. Zresztą nie było to takie ważne. Najważniejsze, że trochę odżyła.
- Daj spokój, ile razy mam Ci powtarzać, że to nic takiego. - odarł śmiejąc się chłopak. Uchiha często wspominał tamten dzień. Zawsze było mu trochę głupio, że po tym wszystkim dostał szlaban i nie mógł spotkać się z Imeki następnego dnia tak jak obiecał. Blondynka po dziś dzień nie żywiła jednak urazy więc chyba nie musiał prosić o wybaczenie - przynajmniej tak myślał.
- To bardzo dobrze.
Skomentował chęć koleżanki do zostania silną kunoichi. Jego wyrazy twarzy nieco spoważniał, ale wciąż był to ciepły i przyjacielski uśmiech.
- Mam propozycję. - zawołał i wyciągnął rękę przed siebie w kierunku dziewczyny. - Obiecajmy sobie, że oboje damy z siebie wszystko i zostaniemy świetnymi geninami, a na koniec spotkamy się w finale egzaminu na chuunina i będziemy walczyć jak równy z równym. Co Ty na to Imeki? Obietnica?
Gestem zawarcia ich małego paktu było wyciągnięcie lekko ugiętego małego palca dłoni. Jeśli Imeki miała zamiar stać się samodzielnym, silnym ninja to ich "pakt" powinien być tylko dodatkową motywacją dla och obojga.
W międzyczasie tłum trochę się rozszedł, a trochę podglądał z oddali co robi dwójka młodzieńców. Widać było, że pierwsze osoby kierują się już do sal. Uchiha widział to kątem oka, ale chwilo się tym jednak nie przejmował. Teraz miał przed sobą coś ważniejszego.

Re: Plac przed akademią

: ndz maja 08, 2016 12:44 pm
autor: Yamanaka Imeki
Chyba po prostu jej dawna natura się odzywała i przejmowała nad nią kontrolę. Dziewczyna starała się, by jak kiedyś nie być szarą myszką, ale kunoichi, którą wszyscy znają i podziwiają. Czasem jak na blondynkę przystało, zapominała o tym i na moment milkła w swoim małym świecie. Z dnia na dzień całkowicie zmienić się nie da, jeszcze trochę czasu będzie musiało minąć, gdy wszystkie swoje dziwaczne cechy wyeliminuje.
-Nic takiego…- Powtórzyła za brunetem, próbując go naśladować.- Isao skromny jak zawsze.- Wywróciła teatralnie oczami. Przecież to nie było nic, nie dość, że obronił biedną, małą Imeki, to jeszcze obudził w sobie Sharingan i pokonał swoich kuzynów. Nawet jeśli to było dawno i pewnie już powinni o tym zapomnieć, to przynajmniej w oczach Yamanki to dalej było „coś”.
Jednak co do propozycji chłopaka już miała się roześmiać i powiedzieć, że wymyślił dobry żart, ale szybko zorientowała się, że przyjaciel mówi całkiem poważnie. To, że młody Uchiha będzie w finałowej walce na Chuunina, blondynka nie miała żadnych wątpliwości. Bardziej miała wątpliwości, czy ona się tam znajdzie. Jednak chyba to nie czas i miejsce, aby nie wierzyć w siebie. Rozpoczynają ponownie naukę w Akademii, niedługo zostaną Geninami i wiele się przy tym nauczą. Imeki jest zawzięta i jest na właściwej drodze, aby jednak zmierzyć się w przyszłości z Isao. Uśmiechnęła się i pokiwała głową. - Obietnica! - Także wyciągnęła mały palec w jego stronę. Powinna być dumna, że Uchiha wierzy w jej możliwości i że w właśnie z nią chce się zmierzyć. Nie będzie mogła go zawieść, ani jego, ani siebie. -Będziemy najlepsi.

Re: Plac przed akademią

: ndz maja 08, 2016 1:17 pm
autor: Uchiha Isao
Uchiha swoim "zakładem" chciał nieco zmotywować Imeki i chyba mu się to udało. Dobrze wiedział, że jest to osoba cicha i nieśmiała, chociażby z dnia kiedy się poznali. Dzisiaj była to już jednak inna dziewczyna, chociaż wiadomo nadal potrzebowała trochę ośmielenia. Obietnica jaką zawarli powinna być świetną okazją by rozpalić w niej dodatkowy ogień. Poza tym chłopak mocno wierzył w potencjał blondynki i miał nadzieję na dobrego rywala.
- Obietnica. - powtórzył chwytając jej palec swoim. Przyjacielska obietnica nie mogła już zostać złamana. Po chwili stania milcząco w uśmiechu Uchiha puścił dłoń kunoichi i dodał - Teraz nie ma już odwrotu.
Cieszyła go myśl rywalizacji ze swoją przyjaciółką. W końcu była to jedna z naprawdę niewielu osób, która miała wobec niego szczere intencje. Chociaż Isao był niezwykle popularny to wewnątrz tak naprawdę był samotny. Dopiero przebywając z Imeki chłopak widział w jej oczach dobroć i szczerość, coś co trudno było mu dostrzec w oczach innych.
- To co, idziemy rywalko?
Ręka Isao wskazała otwarte na oścież drzwi akademii, w których już powoli przeciskali się kolejni uczniowie. Oczywiście słowo rywalko było nieco żartobliwe. Chłopak nie miał zamiaru drwić, ani nic z tych rzeczy, ale miał nadzieje, że pomimo ich nowo zaczętej rywalizacji stosunki między nimi nadal zostaną przyjazne, nieważne kto będzie prowadził.

Re: Plac przed akademią

: ndz maja 08, 2016 3:29 pm
autor: Hyuuga Sakumo
Obrazek
Z akademii nagle wyszedł mężczyzna po 20 w typowym dla shinobi Konohy stroju. Miał miły wyraz twarzy, bliznę nad nosem i brązowe włosy spięte gumką. Stanął przed grupką dyskutujących studentów i rzucił na nich okiem. "W tym roku może być ciekawie" - pomyślał patrząc co swoich nowych studentach. Uśmiechnął się i przemówił do zgromadzonej grupki.
- Witam Was pierwszego dnia Akademii ! Na wstępnie chciałbym wam wszystkim pogratulować dostania się do naszej placówki. Mam nadzieję, że każdy z Was zostanie kiedyś wspaniałym ninja i spełni swoje marzenia ! Nazywam się Mizumi Sakanano i będę Waszym nauczycielem. Zapraszam wszystkich do środka, pójdziemy teraz do klasy.
Chuunin ruszył w głąb akademii przechodząc przez korytarz. W innych klasach dało się już widzieć starszych uczniów wysłuchujących jakichś wykładów lub przygotowujących się do wyjścia na plac.
Korytarze szkoły miała betonowe, pomalowane za żółto ściany, a podłoga była wyłożona drewnianymi panelami. Po chwili Mizumi wraz z grupą podszedł do odpowiedniej sali i rozsunął drzwi zapraszając gestem ręki swoich nowych studentów by weszli do środka.