Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strona 2 z 4

Re: Klasa w akademii

: śr maja 11, 2016 2:51 am
autor: Shikami Nara
Super! Nawet nauczyciel nie wiedział jak się Shikami ucieszył ze szlabanu. Normalnie kipiał energią. Już widział siebie z miotłą. Już pędził, leciał! Shikami z pewnością coś wymyśli by nie sprzątać. Może nawet ucieknie od odpowiedzialności, obiecując że pojawi sie na miejscu? Cóż, z pewnością nie był zadowolony z tego wszystkiego. Mało tego będzie musiał to robić w towarzystwie koleżanki. Nie żeby mu ona akurat przeszkadzała... Dobra, to był jeden z setek powodów dlaczego nie mógł tego zrobić! Nie i koniec.
Chwilę po nim do klasy weszła Choumi. Znali się jeszcze sprzed akademii, przynajmniej z widzenia, bo w końcu klan Nara jak i Akimichi zawsze żyli w zgodzie i wspólnej wymiany zasobami. Ale czy się lubili? Shikami nic do niej nie miał. Traktował ją tak samo jak każdego w akademii - po koleżeńsku.
Uniósł brew lewego oka do góry, spoglądając w jej stronę. Nie był najgorszy, całe szczęście. Ktoś przyszedł później - i dobrze. Był z tego powodu zadowolony. Westchnął ciężko, sięgając do torby po zeszyt i coś do pisania. Nawet go nie otworzył i przyjął z powrotem taką samą pozycję jak poprzednio - podparł głowę dłońmi, a łokcie ułożył na blacie. Swoją drogą te wszystkie rzeczy, które mówił sensei, znał bardzo dobrze. Przecież nie raz z ojcem rozmawiał na temat Ninjutsu a także jego mama nie dawała mu zapomnieć o nauce, stojąc nad nim i pilnując by wszystko czytał i powtarzał. Shikami miał dobrą pamięć, ale po co miał się tym chwalić? Nie chciało mu się.
Siedział, nudził się. Kirimaru coś próbował do niego mówić, tak samo jak i Keiji. Ale ten drugi mówił chyba bardziej do siebie. W każdym razie Shikami spojrzał raz na jednego, a raz na drugiego, robiąc przy tym znudzoną minę.
- Mhm. - rzucił szeptem do blondyna, ale też i do siwego. Liczył że Uchiha też zrozumie o co chodziło Narze. Że nie ma pojęcia kiedy! Kij, że zupełnie nie miało to sensu w odniesieniu do jego słów, ale tak liczył! Mógł co prawda odpowiedzieć każdemu z osobna, ale po co rozdrabniać się na szczegóły. Nie miał aż tyle siły by ruszać ustami.

Re: Klasa w akademii

: śr maja 11, 2016 3:41 pm
autor: NPC
Obrazek
Dzisiaj wyjątkowo często ktoś przeszkadzał Mizumiemu w prowadzeniu wykładu. Tym razem i to naprawdę mocno spóźniona wbiegła pulchna, czarnoskóra dziewczynka. Sakanano szybko przewertował listę.
- Choumi, po zajęciach będziesz zamiatała plac przed akademią z resztą spóźnialskich. - powiedział dość krótko i zaczął kontynuować wykład. Z głębi sali dało się słyszeć śmiech Kirimaru, ale większość nie zwróciła na to uwagi, a część dziewczyn obrzuciła nawet nienawistnym spojrzeniem. Mizumi tym razem też postanowił nie zwracać na chłopaka uwagi. Większość zachowywała się normalnie. Kirimaru oczywiście nie miał zamiaru dać wtłoczyć czegokolwiek do swojej głowy, ale za to Natsuki pilnie notowała wszystko co zostało powiedziane. Wśród Uchihów też było różnie. Keiji wyglądał na wyraźnie znudzonego tym wszystkim, a po Isao trudno było wyczytać co o tym sądzi. Wyglądał na dość skupionego. Shikami jak to Nara wyglądał jakby zaraz miał uciąć komara. Za to patrząc na minę Imeki aż chciało się dalej uczyć. Dziewczyna z taki zainteresowaniem słuchało wykładu, że aż trudno uwierzyć.
Trochę to trwało, ale w końcu Sakanano spojrzał na wszystkich.
- Dobrze ! Teraz pójdziemy do sali treningowej poćwiczyć kontrolę chakry i równolegle technikę Henge no Jutsu. Potem wrócimy tutaj i będziemy kontynuowali zajęcia teoretyczne.
Rozejrzał się po klasie by sprawdzić zachowanie jego uczniów na wieść o pierwszych praktycznych zajęciach z Ninjutsu.

//Nie opuszczajcie tematu. Zaraz jak odpiszecie będziemy kontynuowali zajęcia teoretyczne jednym ciągiem. Chodzi tutaj o stworzenie jakiejś chronologii w fabule.

Re: Klasa w akademii

: śr maja 11, 2016 3:58 pm
autor: Akimichi Choumi
Choumi dość szybko wciągnęła się w wir lekcji, kompletnie zapominając o spóźnieniu. Kiedy nauczyciel wyznaczył jej karę, kiwnęła po prostu głową, przyjmując to i przy okazji wzruszając ramionami. Do domu jej się wcale jakoś specjalnie nie spieszyło, więc mogła spokojnie pozamiatać ten plac. Jakoś nie traktowała tego jako ujmy na swoim honorze jak niektórzy. Śmiech Kirimaru z kolei całkowicie zignorowała - ten chłopak był jej obojętny.
Wyjęła różowy notesik kołowy i fikuśny puchaty długopis (prima sort, dostała od kochającego tatusia), którym zaczęła notować co ważniejsze zagadnienia. Właściwie ninjutsu szlo jej całkiem nieźle - sporo trenowała techniki klanowe, więc była na swój sposób obeznana w wykonywaniu technik ninja. Sądziła, że wykonanie Henge no Jutsu nie powinno być bardzo wielkim problemem, chociaż jeszcze nie próbowała tej techniki. Chętnie i bez oporów przeszła do części treningowej, po drodze chrupiąc chipsy ziemniaczane. Poczęstowała nawet nimi Natsuko i Imeki, które akurat przechodziły obok.

***
Kolejne dni upływały spokojnie na nauce. Więcej już się nie spóźniała, dowodząc że tamten incydent był jednorazowy. Codziennie miała ze sobą torbę pełną jedzenia, którym wbrew pozorom chętnie dzieliła się z kolegami i koleżankami z klasy. Ogólnie usposobiona do znajomych była w porządku.
Czekała teraz na rozpoczęcie kolejnej lekcji, w przerwie pogryzając paski surowej marchewki. W końcu od czasu do czasu trzeba zjeść coś zdrowego, prawda?
-Keiji, chcesz?
Zapytała pierwszego lepszego kolegę, który się nawinął, podsuwając mu pod nos plastikowe bento w kształcie truskawki, w którym leżały równo pokrojone, soczyste marchewki.

Re: Klasa w akademii

: śr maja 11, 2016 4:24 pm
autor: Akahoshi Kirimaru
Wow! Nawet nie został upomniany za swoje śmiechy! I bardzo dobrze, może wreszcie Akademia zmienia się na tyle, by mógł w niej wytrwać bez bólu brzucha!
Czekał z utęsknieniem na chwilę, w której będzie mógł opuścić duszną klasę i zająć się ćwiczeniami fizycznymi. Pociągały go one o wiele bardziej niż jakieś tam siedzenie i słuchanie. Chociaż część osób zdawała się być bardzo uważna, nawet notowali. On nie zaprzątał sobie głowy takimi drobnostkami. Był stworzony do rzeczy wielkich!
Kiedy zabrzmiał dzwonek, wybiegł jako pierwszy, rozpychając nieszczęsnych, którzy stanęli mu na drodze.

***
Następnego dnia to on się spóźnił, jednak na tyle niewiele, że nauczyciel odstąpił od wymierzania mu kary. Kolejnego dnia niestety karę już dostał, ale najzwyczajniej w świecie ją zignorował. Pewnie jeszcze mu się za to dostanie, ale w sumie miał to gdzieś.
Potem jednak - o dziwo! - nie spóźnił się. Na jego ręce widać jednak było wyraźny ślad - siniaki, wyglądające tak jakby ktoś bardzo mocno złapał go za tę rękę. Kiedy rękaw szedł do góry, fioletowe ślady rzucały się w oczy. Sam Kirimaru zdawał się jednak konsekwentnie je ignorować.
Czekał na lekcję, trzymając ręce splecione za głowa, a nogi na biurku - zawadiacko tak. Szczerzył zęby, bardzo z siebie zadowolony. Kiedy w klasie znalazła się zdecydowana większość uczniów, wlazł na stół i zakrzyknął:
-Kto wie, kiedy walki jeden na jeden?! Bo jak dzisiaj, to lepiej ze mną nie zaczynajcie! Jestem w świetnej formie!
I jakby na potwierdzenie tych słów, zacisnął pięści i machnął kilka razy, dokładając powietrzu dwa razy z lewej i trzy z prawej.

Re: Klasa w akademii

: śr maja 11, 2016 4:31 pm
autor: Natsuko Yukimura
Skrzętnie notowała informacje na temat ninjutsu i chakry, chcąc przypomnieć sobie w domu wykład i uporządkować wiedzę. Zawsze była piątkową uczennicą. Nawet jeśli coś już wiedziała, to i tak znajdowała miejsce w swoich notatkach. Powtórek nigdy za mało!
Stresowała się i ekscytowała ćwiczeniami praktycznymi. Po przerwie szybkim krokiem skierowała się do sali ćwiczeń.

***
Następne dni dla niej niewiele się zmieniły. Różnicą był tylko temat lekcji, podejmowane zagadnienia. Wszystko przyswajała szybko i bez problemów - można powiedzieć, "łapała w lot".
Któregoś dnia z kolei siedziała już w klasie, bawiąc się długopisem i oczekując na rozpoczęcie lekcji, gdy chłopak którego wszyscy unikali (a który, jak już zdążyła zobaczyć, uwielbiał robić z siebie idiotę) wlazł na stół i zaczął wykrzykiwać jakieś swoje hasełka. Coś o sparingach i tym, żeby się go bać. Uhu, ale straaaszne...
-Co za debil.
Skwitowała pod nosem.

Re: Klasa w akademii

: czw maja 12, 2016 12:49 am
autor: Shikami Nara
Shikami tak jak spodziewał się nauczyciel - uciął sobie komara. W połowie wykładu niestety osunął się głową na ławkę i przysnął, trochę śliniąc blat. Został wybudzony przez krzyki jego kolegów i koleżanek z klasy. Oczywiście oczy miał zaspane, ale po dłuższym czasie wszystko wróciło do normy i całkowicie niepocieszony poszedł do sali trenować.
- Po co to komu? A dlaczego? Tak mi się fajnie spało... - marudził, gadając raz do Kirimaru, raz do siwego, a czasem nawet podrzucając swoje słowa młodej Akimichi czy Yamanace. Miał kompletnie dosyć zajęć na dzisiaj, a przed nimi jeszcze praktyka i dalsze wykłady. Makabra.
~~~
Zaraz po odbytym treningu, Shikami czuł, że nie ujedzie długo. Siedział w akademii raptem kilka godzin, a miał wrażenie jakby zleciał mu cały rok. Był wymęczony, a jego nogi ewidentnie odmawiały posłuszeństwa. Na przerwach między zajęciami odchodził od drzwi zaledwie o kilka kroków od drzwi, by nie przemieszczać się za daleko, a mało tego zachciało mu się siku. Zamiast wejść do męskiego, to udał się do... damskiej toalety! Tak, dokładnie. Bo była bliżej o dwa metry. I w sumie nie waliło z niej jak z murzyńskiej chaty. Taki był z niego leń! Ale błędem było pójście tam, bo został przyłapany przez jedną z koleżanek, która wydarła się na niego jak na ostatniego złodzieja, obrzuciła wyzwiskami i papierem toaletowym, który trafił go w łeb.
- Pogięło cię? Nie podglądałem! Bliżej miałem! Przepraszam, no! - wykrzyczał spindalając z kibla, nawet nie wycierając rąk po umyciu, prawie taranując drzwi i ludzi, którzy obok niego przechodzili. Wystraszył się chłopina, a nie chciał by opinia się rozeszła, że podgląda dziewczyny w toalecie. To by go zniszczyło! Musiałby umrzeć albo spłonąć za to na stosie. Tak samo jego ojciec i matkę, która tak w niego wierzyła. Zapieprzał do sali szybciej niż Usain Bolt na setkę, by tylko znowu nie wyłapać rolką w łeb. O mało się nie wyrżnął na progu. Świetny pierwszy dzień! Tyle ruchu co zażył dzisiaj! Klękajcie przed najaktywniejszym człowiekiem w akademii.
Rozgrzewka była ewidentnym błędem. Naprawdę się zmęczył. Nie przez własnego lenia, ale fizycznie. Wszedł do klasy i usiadł tym razem przy dawnej znajomej. Miał trochę dość Kirimaru i musiał odpocząć i wtopić się w tłum, a kto byłby lepszą tarczą niż czarnoskóra Choumei, która zasłaniała go całego? Poza tym młoda Akimichi była mniej krzykliwa niż blondyn. Kij, że tylko jadła, ale była w porządku.
- Cześć Chou, co tam?. - rzucił w jej kierunku, zajmując miejsce. Nie witał się z nią w końcu dzisiaj, prawda? Ziewnął kilka razy, zerkając na nią. Uśmiechnął się delikatnie, ale tylko na tyle miał siły. Znowu spojrzał na nauczyciela, czekając na dalszy rozwój sytuacji. Chętnie by się położył spać.

//Edytowane!

Re: Klasa w akademii

: czw maja 12, 2016 10:45 am
autor: Shobou Kazuki
Był spokojny, wiosenny dzionek. Słońce ogrzewało powierzchnię wioski, a jego promienie co jakiś czas częściowo przysłaniała niewielka, pierzasta chmurka. Życie w osadzie toczyło się swoim codzienny tempem. Ptaki krążyły między uliczkami wyjadając okruchy upuszczone przez ludzi i ćwierkały wesoło. Nawet rumor zatłoczonych ulic nie był dzisiaj tak dokuczliwy jak zwykle. Wtedy to wszystko trafił szlag.
- Zaaaaspaaałeeeeem!
Rozległ się donośny, wysoki krzyk chłopca. Ptaki rozbiegły się, a między nimi biegł mocno przestraszony i zdenerwowany Kazuki. Nie była to jednak agresja, a bardziej zdenerwowanie typowe dla stresu, częste gdy ktoś coś zawali - tak jak on dzisiaj.
- Zaspałem, zaspałem, zaspałem! Aaa! Nie mogę uwierzyć, że zaspałem już pierwszego dnia! - mówił sam do siebie przepychając się uliczkami w pełnym biegu. Co jakiś czas na kogoś wpadł, coś potrącił, coś zniszczył, ale teraz nie miał czasu by zatrzymywać się i przepraszać.
- Hej, dzieciaku! Wracaj tutaj!
- Przepraszam, ale jestem już spóźniony!
- Cholerne bachory!
Było mu trochę głupio, że jest w centrum złego zainteresowania, no ale przecież nie mógł ominąć tak ważnego wydarzenia jak pierwszy dzień w szkole, czyż nie?

W końcu udało mu się dotrzeć do akademii. Zakradając się przez korytarze szybko zrozumiał, że ominęła go już znaczna część zajęć, dużo większa, niż uznaje to standardowe spóźnienie. W końcu odnalazł swoją salę, lecz była ona pusta. Jego uszu dociekły jednak głosy z sali treningowej.
- Nieee! To już dwie lekcje za mną! Wywalą mnie, no wywalą! - przeżywał chłopiec trzymając się oburącz za głowę. Musiał szybko coś wymyślić, jeśli nie chciał podpaść i wtedy go olśniło. Poczekał tylko do dzwonka, a potem w czasie opuszczania zajęć praktycznych przez grupę wmieszał się w tłum. Przy kolejnym dzwonku po prostu wszedł do środka i zajął miejsce z resztą klasy, jak gdyby nigdy nic.
- Ha! Genialne. Teraz nigdy nie zauważy, że się spóźniłem. Powiem mu, że przeoczył mnie na liście czy coś i będzie z dyńki. - powtarzał raz jeszcze swój plan w myślach. Początkowo był z niego bardzo zadowolony, ale już po paru minutach jego uśmiechnięta mina nieco zrzedła.
- Nie no co ja wygaduje. To przecież nie może się udać. W życiu się nie uda. Przecież to groteskowa klasyka kiepskiej komedii Norigomo! Sensei to nie idiota i na pewno zna jego książki! Kapnie się, no kapnie się! Szybko, muszę coś zrobić. Tylko co? Myśl, myśl... Wiem! Odwrócę jego uwagę jak Ebiki w "Legendzie Czarnej Katany". - chociaż początkowo zjadała go panika to chłopak w końcu się opanował. Niestety jego mina nie należała do pokerowych i nawet przeciętnie rozgarnięty dzieciak od razu zauważyłby, że coś jest nie tak. Shobou pomimo swojej ogromnej wiedzy o tym jak ukrywać emocje nie miał pojęcia dlatego postanowił kontynuować swoją szopkę. Nawet wiedział jak. Po prostu zagaił chłopaka siedzącego obok codzienną, zwyczajną rozmową.
- Heh, fajna ta akademia, nie? A jak uczyliśmy się Techniki Migotania Ciała i ten no... jak on ma. No nieważne, wiesz który, ale jak śmiesznie się wywrócił nie? Ha ha ha!
Zagadywał niezręcznie chłopak, a na koniec wymuszał na sobie teatralny śmiech co było już całkowitą porażką. Lecz prawdziwy cios miał dopiero nadejść.
- Nie mam pojęcia o czym Ty gadasz człowieku. Przecież dzisiaj uczyliśmy się tylko Transformacji. - odparł nieco zdziwiony współuczeń.
Te słowa wywołały u Kazukiego istne zamurowanie. Siedział tak w bezruchu, kompletnie zlany potem, przez dobrych kilka minut. Chociaż był nieruchomy, a jego mina wyglądała jakby zobaczył ducha to w głowie ciągle trwała wymiana myśli.
- No i w pizdu wygadał, i cały plan też w pizdu... Nie no teraz to już sensei na pewno się kapnie! To koniec. Jestem spalony. Wywalą mnie, wywalą na zbity pysk. Mogę już zapomnieć o ukończeniu szkoły, a jak o szkole to i dyplomie. Bez dyplomu nici z wymarzonej pracy i zarobków wystarczających by zaspokoić pragnienia mojej żony i potrzeby trójki dzieci. Skończę jako czterdziestoletni nieudacznik z marudną grubą żoną i niewdzięcznymi, pyskatymi dziećmi. Nawet mój pies nie będzie mnie szanował i zamiast przynosić mi kapcie będzie w nie sikał nawiązując przy tym kontakt wzrokowy... No nie, nie, nie! - cała ta nawałnica przemyśleń zajęła mu kilka minut, w czasie trwania których był kompletnie odcięty od rzeczywistości.

Re: Klasa w akademii

: czw maja 12, 2016 11:18 am
autor: Uchiha Isao
//Tak tylko
NPC pisze:
Spoiler:



Po powrocie do sali z treningu transformacji Uchiha dość szybko zauważył, że pojawił się ktoś nowy. Znał chłopaka z widzenia chociaż nie wymienili nigdy czegoś więcej, niż cześć. Poza tym ani jeden, ani drugi nie spędzali wiele czasu z rówieśnikami, a raczej samotnie. No ale cóż, taki już ich urok.
Sensei chciał kontynuować zajęcia i dlatego Isao zajął miejsce w ławce i przygotował się do kolejnego wykładu. Notował sobie wszystko, ale swoimi słowami. Nigdy nie lubił kucia na blachę, wolał przeczytać coś kilkukrotnie i znaleźć w tym sens, niż po prostu recytować. Tak było może i trudniej, ale o ile efektywniej. Co jakiś czas chłopak wyglądał przez okno z utęsknieniem czekając na koniec zajęć. Podobało mu się to, że uczą się tak wiele i podejście nauczyciela, ale jednak powoli zaczynał mieć dość otaczającego go tłumu. Tym bardziej, że ten co jakiś czas zachowywał się upierdliwie. Nie to żeby brunet czuł się od nich lepszy, ale miał już tego powolutku dość. Chyba pomimo wszystkich jego cech można go po prostu nazwać samotnikiem.

Re: Klasa w akademii

: sob maja 14, 2016 9:56 pm
autor: Akimichi Choumi
Przemiana poszła Choumi całkiem nieźle. A przynajmniej krok po kroku było coraz lepiej. Wróciła do klasy, trochę się ociągając. W ręce niosła niewielkie pudełeczko z umytymi i oddzielonymi od liści rzodkiewkami, które pochrupywała radośnie. Tymczasem w klasie zrobił się pewien ruch - dołączył nowy uczeń. Kojarzyła go z widzenia, ale jakoś nie miała wcześniej okazji z nim pogadać. Usiadła w ławce rząd wyżej i chcąc, nie chcąc, przysłuchiwała się baaardzo dziwnej rozmowie z innym studentem akademii. Skojarzyła, że w sumie to na zajęciach praktycznych w ogóle go nie widziała.
-Hej...
Zagadnęła, nachylając się ze swojej położonej nieco wyżej ławki.
-Czemu udajesz, że byłeś na lekcji, skoro cię nie było?
Zachichotała. Jego misterny plan został zdemaskowany!
-No wiesz, myślę że senseia to w sumie za dużo nie obejdzie... Nie było cię to cię nie było, trudno.
Wzruszyła ramionami, po czym wyciągnęła w jego stronę dłoń ściskającą pudełeczko z rzodkiewkami.
-Chcesz? Bardzo chrupkie.
Po chwili dosiadł się do niej Shikami. Obrzuciła go uśmiechem, widząc że chłopak jest ewidentnie bardziej zmęczony niż wskazywałby na to ich dzisiejszy rozkład zajęć! Sparingów ani zajęć terenowych przecież w nim nie było.
-Całkiem spoko. Coś ty taki wymięty?

Re: Klasa w akademii

: ndz maja 15, 2016 1:53 am
autor: NPC
Obrazek
Gdy Mizumi zmierzał do klasy nagle ktoś wypadł na niego z damskiej toalety. Lecz nim zdążył w ogóle krzyknąć za tą osobą zobaczył plecy jego ucznia uciekającego przed kolejną rolką papieru lecącą w jego stronę. Dziewczyna, która wyleciała za nim z toalety zaczęła wrzeszczeć na niego. Sakanano móglby przysiąc, że przez chwilę widział w jej oczach płomienie mordu! Jednak gdy zauważyła leżącego sensei'a pomogła mu wstać, przeprosiła i uciekła do swojej klasy. Nie był to nikt z jego grupy.
Wchodząc na korytarz usłyszał chłopaka, który wołał coś o Technice Migotania Ciała i dzisiejszym treningu. Chłopak następnie wszedł do jego klasy. Sakanano szybko przewertował kartki z nazwiskami uczniów i znalazł jego nazwisko. "No dobrze... Ośmieszymy trochę spóźnialskiego przed klasą." Mizumi wszedł do sali.
- Proszę już o ciszę! - powiedział głośno i poczekał, aż wszyscy zwrócili na niego uwagę.
- Po pierwsze Shikami bardzo bym Cię prosił, żebyś przynajmniej chodząc otwierał oczy i nie spał. Następnym razem w damskiej toalecie możesz oberwać czymś gorszym niż papierem toaletowym. - nauczyciel spojrzał na swojego ucznia lekko karzącym spojrzeniem i kontynuował.
- Po drugie chciałbym powitać największego spóźnialskiego! Shobou Kazuki prosimy na środek! - nauczyciel odczekał aż chłopak wyjdzie.
- To teraz bardzo bym prosił abyś pokazał nam jak się NIE WYKONUJE Techniki Migotania Ciała, którą to podobno przed chwilą trenowaliśmy. - ku zdziwieniu Mizumiego chłopak wykonał polecenie.
- No dobrze... To teraz Henge no Jutsu, które przed chwilą ćwiczyliśmy. - tutaj chłopak znowu wykonał jego polecenie.
Sakanano kazał po kolei wykonywać chłopakowi wszystkie techniki elementarne przed całą klasą.
- No cóż jetem pod wrażeniem przyznam... Naprawdę niewiele ci brakuje do zdania egzaminu praktycznego. Dobrze siadaj na miejscu! Podczas przerwy sprzątniesz papier toaletowy z łazienki dziewczyn, który rozrzuciła nowa "idolka" Twojego kolegi. - mówiąc to Mizumi stworzył klona cienia by poinformował sprzątających, że jego uczeń zajmie się tym bałaganem.
- Dobrze więc! Przejdźmy do wykładu. Porozmawiamy teraz trochę o podstawowych zasadach jakimi kieruje się świat shinobi. Niech ci, którzy należą o klanów nie jęczą! Bo to właśnie w tym robicie najwięcej błędów na teście końcowym.
Po ty słowach przeszedł do wykładu. Po wykładzie Mizumi zaprowadził uczniów na kolejne zajęcia praktyczne. Po nich zajęcia na ten dzień się skończyły.

Następny dzień



Mizumi wszedł do klasy wypełnionej uczniami. Wokół była masa szmerów i szeptów, jednak większość rozmów ucichła po tym, jak wszedł do klasy.
- Spokojnie, mamy jeszcze chwilkę do rozpoczęcia zajęć. - powiedział i zaczął przekładać papiery.
Po około dziesięciu minutach Sakanano wstał.
- Dobrze proszę o ciszę! Na początek sprawdzę obecność. Będę wyczytywał nazwiska po kolei. Jeśli ktoś jest niech wstanie i powie "obecny". - po tych słowach nauczyciel zaczął sprawdzać obecność.

//Zobaczymy kto się dziś spóźni ^__^

- Świetnie! To już wiemy kto jest, a kogo nie ma. Teraz proszę wszystkich by wyciągnęli coś do pisania. Zrobimy sobie test kontrolny!.
Po tych słowach Mizumi zaczął dyktować pytania.

// Pytania dla Was na które macie odpowiedzieć w komentarzu.
  1. Kto według Ciebie zasługuje na najwyższą ocenę gry fabularnej?
  2. Jak oceniasz swoją grę fabularną w tematach związanych z akademią do tej pory?

Re: Klasa w akademii

: ndz maja 15, 2016 10:25 am
autor: Shikami Nara
Chou chyba nie specjalnie chciała z nim gadać. Może to i dobrze? Shikami w sumie nie będzie musiał otwierać więcej ust, a jego naturalna "tarcza" w postaci dziewczyny z klanu Akimichi była idealna. Nic dodać nic ująć. Dzisiejszy dzień pewnie skończyłby się nawet dobrze, gdyby nie to że sensei zdecydował się upomnieć Nare przy całej klasie i jeszcze mu zagrozić. Chłopak natychmiastowo się obudził z letargu, robiąc przy tym wystraszoną minę. Wiecie, duże oczy, delikatnie rozszerzone usta i zaciśnięte zęby, które tylko sugerowały, że ktoś tutaj ma przesrane. Shikami odruchowo chować się trochę za Choumi, by nie zostać zauważonym, ale czujne spojrzenie senseia nie dawało mu szans. Zebrał w sobie resztkę odwagi i kiwnął głową w geście zrozumienia.
- Przepraszam! To się więcej nie powtórzy. - powiedział na tyle by go usłyszano, wracając do dalszego siedzenia. Oczywiście nie obyło się bez komentarzy pod nosem, które mogła usłyszeć głownie ruda, czarna, kuleczka, przy której siedział Nara.
- I tak będę tam chodził. Jest bliżej. Poza tym, ja ci dam nowa "idolka". Fuj. Żebyś ty się czasem nie obudził z ręką w nocniku. Ja już cię załatwię. Chociaż... Nie, gówno prawda. Nie załatwię, bo pewnie nie będzie mi się chciało, ale powiem mamie to ona... Tak, powiem jej to jeszcze ja dostanę po tyłku, że chodzę do toalety dziewczyn. Cholera, masz szczęście. Chyba ten jeden raz odpuszczę. Nie chce mi się myśleć. - mamrotał pod nosem sam do siebie, ale zaraz powrócił do swojej ulubionej pozycji. Oparł ręce na blacie i spojrzał w stronę nauczyciela, który rozpoczął pokaz przed salą. Jego ofiarą był Shobou. Typowy mól książkowy, ale Shikami nie miał do niego nic. Normalny chłopak. Dobra, może nie normalny, ale trochę dziwny. Dało się z nim dogadać, także git.
Wykład. Nara słuchał, naprawdę! Jednym uchem wpuszczał, drugim wypuszczał, ale coś tam do głowy mu wchodziło. Od czasu do czasu przymykał oczy, ale w większości wgapiony był albo w plecy Isao albo tablicę, licząc literki, które na niej były. Mega zajęcia, prawda?
Gdy sensei skończył mówić udał się wraz za nim do sali, a potem do domu. To znaczy miał taki zamiar, ale został bezczelnie złapany na wychodzeniu. Sensei przypomniał mu o karze, która go czekała i rzeczywiście nie mógł się z niej wymigać. Zamiast skończyć szybciej i mieć resztę dnia dla siebie, to Nara zamiast biegać z miotłą i czyścić co mu kazano to chodził jak ciul i zamiatał raz w lewo, raz w prawo - aż do samego wieczora. Nie chciało mu się, a miał wszystko kompletnie w nosie. Wrócił do domu, zjadł coś i bez słowa wlazł do wyrka i zasnął. Jak małe dziecko. W końcu był koniec dzisiejszego dnia!
~~~
Nastał kolejny, nudny dzień w akademii. Pewnie wielu będzie myślało, że Shikami dzisiaj zaśpi jak za pierwszym razem i znowu dostanie jakąś magiczną karę od senseia. Ale nie! Dzisiejszego dnia było jednak inaczej. Nie spóźnił się na zajęcia, ale tylko dlatego, że został obudzony w środku nocy przez swoich rodziców, którzy stwierdzili, że chyba ich synek ich nie usłyszy i będzie spał jak zabity. Niestety pomylili się, ale to nie przeszkodziło im w zabawie. Trzepali się za cienką ścianą jak dzikie chomiki, o mało nie rozwalając całej chałupy. Shikami nie spał, bo musiał słuchać tego, co wygadują jego rodzice podczas gorących chwil. Czasem zarzucił na łeb poduszkę, by coś wytłumić, ale z reguły gówno to dawało, bo Chii krzyczała jak opętana. Masakra! Nad ranem, gdy już się ogarnął, rzucił do nich tylko, by byli ciszej, bo wszystko było słychać. Zapytał też o co chodziło z tekstem "użyj na mnie swojego cienia zwierzaku", ale zanim uzyskał odpowiedź to został wygoniony z domu pod groźbą śmierci. O mało też nie wyłapał talerzem, który leciał w stronę ojca, za to że się śmiał ze słów syna! Piękny poranek, prawda?
Chwilę przez rozpoczęciem zajęć, wszedł do klasy i zajął miejsce gdzieś z tyłu. Jak zwykle zresztą. Przywitał się grzecznie z każdym kolegą i koleżanką, zamieniając z niektórymi kilka słów, a część po prostu olewając dla własnego dobra. Na przykład takiego Kirimaru, któremu się japa nie zamykała. Jakby tylko wszedł z nim w konwersacje to by się to źle skończyło! Umarłby z przemęczenia.
- Boże, ile jeszcze... - marudził, gdy sensei wolał przekładać papierki niż się produkować. Fakt, gadał mądrze i nawet z sensem, ale to były kompletne nuuudyyyyy. Przyda im się to, ale dopiero jak będą geninami. A teraz są uczniami akademii. Więc po to im to? Tak, kompletnie durna logika, ale słuszna!
Poof! Rozpoczęła się lekcja. Mizumi rozpoczął od sprawdzenia obecności. Gdy przyszła kolej na Shikamiego, ten podniósł rękę i oczywiście powiedział głośno:
- Obecny! - ale dopiero po sekundzie podniósł delikatnie tyłek, by nie było, że nie wstał. Oderwał pośladki od krzesła, więc chyba zaliczone, prawda? Następnie ułożył się dobrze na siedzisku, czekając na dalszy plan zajęć. Powoli zaczynało mu się chcieć spać, bo w nocy nie miał za bardzo jak. Cholerny "cień". Jakież to było irytujące.
- Coooo? - zapytał zdziwiony. Test kontrolny? Bardziej chyba go nie mógł zaskoczyć. Będzie musiał pisać. I myśleć. I patrzeć na błędy. Masakra! To było takie męczące. Zgodnie z poleceniem wyjął coś do pisania. Zaczął także odruchowo mazać pisadełkiem po blacie, ale gdy tylko spojrzenie senseia doszło do niego, to natychmiastowo zmazywał do palcem. Cóż...

//
1. Każdy kto pisze w tym temacie. Wszyscy ładnie odpisują i jakoś idzie. Nie mam jednego kandydata.
2. A oceniam nawet dobrze. Odpisuję jak mogę, nie opierdzielam się i staram się jakoś ogarniać. Wyjątkiem jest ten bubel, co się zasugerowałem postami Kimi. Pszaszam! Ale błąd naprawiłem.

Re: Klasa w akademii

: ndz maja 15, 2016 11:02 am
autor: Uchiha Isao
//1. Wydaje mi się, że wszyscy póki co dobrze sobie radzą. Nie uważam, żeby ktoś się specjalnie wyróżniał, ale jak miałbym wybrać jedną osobę to Shikami Nara - za "życiowość" jego postów
2. Mało oryginalnie - ale aktywnie :D


Uchiha z początku tylko uśmiechnął się pod nosem słysząc jak nowy stara się ukryć spóźnienie. Chyba walka o tytuł "ofiary roku" dopiero się rozpoczęła. Co więcej sensei postanowił natychmiast ukrócić jego "cwaniakowanie" i dobrze, akademia to nie miejsce na obijanie się.
- To powinno być dobre. - mruknął pod nosem słysząc jak nauczyciel każe chłopakowi wykonywać techniki, których nie uczyli się na zajęciach. Trochę zrobiło mu się go szkoda, bo widać było, że Kazuki nie jest jednym z tych ludzi, którzy cieszyli się popularnością, teraz na pewno nie będą dawać mu spokoju, no ale cóż... Trochę sobie na to zasłużył, a jeśli ktoś chciałby zacząć go dręczyć na pewno większość klasy stanie w jego obronie. Skoro nawet wkurzający wszystkich blondyn nie miał tu wielu wrogów... Życie jednak szybko zweryfikowało jego przypuszczenia i Kazuki wykonał wszystkie techniki jakie kazał mu sensei. To trochę zaskoczyło Uchiha, ale na koniec na jego twarzy pojawił się zadziorny uśmiech. Chyba w końcu spotkał kogoś kogo mógłby nazwać rywalem, kogoś kto motywowałby go do cięższych treningów. Chłopak obserwował go wzrokiem aż do momentu gdy ten zajął miejsce w ławce. Isao nie miał zamiaru z nim przegrać. Z nim, ani nikim innym. Budziła się w nim krew klanu, a z nią chęć bycia najlepszym i i zwyciężania z najlepszymi. Nadchodzący wykład bardzo mu się dłużył. Nie mógł się już doczekać kolejnych zajęć praktycznych. W sumie to było tak zawsze, ale teraz uczucie było spotęgowane chęcią zobaczenia co jeszcze potrafi Shobou...
Po zakończonych zajęciach Isao popędził do domu. Tam niestety czekała go spora niespodzianka. W domu zastała go matka i to nawet z własnoręcznie ugotowanym obiadem. Młody Uchiha wiedział, że to nie świadczy o niczym dobrym. Po pierwsze Katana prawie nigdy nie przebywała w domu, a jak już gotowała to musiało ją coś nieźle wkurzyć... Tylko czemu Isao miał za to cierpieć? Jego matka nie umiała gotować... Resztę dnia brunet spędził na powtarzaniu materiału i przygotowywaniu się trochę do nadchodzących sparingów.

Następnego dnia Uchiha zerwał się wcześnie by jak zwykle zjeść śniadanie z matką i porozmawiać o wydarzeniach w akademii i wiosce. Oczywiście kobieta ukrywała przed nim większość swoich zajęć, ale co nieco mogła mu przecież zdradzić. Isao wiedział, że rodzicielka coś ukrywa, ale postanowił w to nie wnikać. Atmosfera była dzisiaj wyjątkowo napięta i rozładowała się dopiero gdy Katana zaczęła wygarniać Hokage. Widać było, że jest zła, a to dla bruneta oznaczało tylko jedno - ewakuację ze strefy zagrożenia.
W klasie pojawił się jako jeden z pierwszych. Nie dlatego, że jakoś bardzo chciał się uczyć po prostu nie mógł już wytrzymać przebywania w rodzinnym domu ze swoją rodzicielką. W dni takie jak ten lepiej było nie wchodzić jej w drogę. Gdy wszedł do klasy było w niej dość pusto.
- Dzień dobry sensei. - odparł przechodząc obok i skinął głową do reszty uczniów po czym zajął miejsce. Chociaż był przygotowany to myślami ciągle wracał do dnia wczorajszego, gdzie Kazuki zaprezentował im poziom znacznie wyższy od nich. Przynajmniej jeśli chodzi o asortyment jutsu. Isao zakładał, że i reszta jego zdolności jest również na wysokim poziomie. Wprost nie mógł się doczekać by się z nim zmierzyć. Tylko to się chwilowo liczyło.
- Przepraszam sensei, mógłby sensei powtórzyć? - zapytał wyrywając się z zamyślenia. Nie chciał przegapić niczego ważnego na tesście dlatego poprosił o powtórzenie. Nie chciałby podpaść ponownie, zwłaszcza po ostatniej karze dlatego od tej pory skupiał się już na zajęciach i szło mu dość sprawnie - w końcu nie po to zakuwał po powrocie do domu.

Re: Klasa w akademii

: ndz maja 15, 2016 12:53 pm
autor: Shobou Kazuki
Propozycja Choumi była bardzo miła - nawet po tym jak go sprzedała - ale niestety zanim chłopak zdążył się opanować i odpowiedzieć sensei wezwał go na środek.
- Tak jest sensei! - odparł w iście wojskowym tonie i dzielnie, chociaż nieco sztywno przemaszerował w dół schodów, aż na środek.
- Miło mi was poznać klaso! - rzucił po czym ukłonił się. Jego uwaga następnie przeszła na nauczyciela, który kazał mu zademonstrować technikę "Migotania Ciała", a w zasadzie pokazać jak nie powinna wyglądać.
- Eeemm... No więc cóż. - zaczął nieco nieśmiało chłopak lecz nagle wpadł na pomysł. Wziął z tablicy dwie, suche i białe od kredy gąbki i przytrzymał je przed sobą.
- Źle wykonana technika wyglądałaby tak. - stwierdził po czym uderzył gąbki o siebie wznosząc tuman kurzu z którego wybiegł normalnym tempem, by wszyscy go widzieli i schował się za biurko. Z początki wyglądało to nieco idiotycznie i cała klasa ryknęła ze śmiechu. Mizumi prawdopodobnie poczuł, że Shobou się z niego naigruje, ale zanim ten zdążył coś powiedzieć dodał.
- Natomiast poprawnie to chyba coś takiego.
W tym momencie okularnik złożył pieczęć i tyle go widzieli. Chwilę później z końca sali dało się usłyszeć donośne.
- Tak jest sensei!
Był to oczywiście komentarz do kolejnej techniki - transformacji. Tą także wykonał idealnie i stanął obok prowadzącego zajęcia po czym dodał identycznym głosem.- Tak właśnie wykonuje się technikę Transformacji. - po czym odmienił się z powrotem i dodał patrząc na Mizumiego.
- Nie chciałbym Pana uczyć swojego zawodu, ale chyba to Pan powinien nam pokazywać takie rzeczy w sali obok. Teraz jest pora na naukę teorii. - dodał wracając na miejsce jak gdyby nigdy nic. Rozdziawione mini kolegów nie robiły na nim wrażenia, gdyż po prostu ich nie zauważył. Po pochwale od nauczyciela lekcja wróciła do normy, a wszyscy przeszli razem do kolejnej sali...

Nowy dzień, nowy start. Kazuki wybiegł z domu dość wcześnie by nie powtórzyć gafy z poprzedniego dnia. Po wejściu do sali zajął miejsce blisko Shikamiego. Dzisiaj miał zamiar odzyskać część reputacji utraconej wczoraj i przede wszystkim wzmocnić swoją przyjaźń z Narą - którą jak uważał zaczął wczoraj na zajęciach praktycznych. W końcu jak nie nazwać przyjacielem kogoś, kto chciał uratować go przed zostaniem kobietą?
- Obecny! - odparł gdy przyszła jego kolei. Dopiero wtedy zagaił ponownie do Shikamiego.
- Psst. Shikami, spotkajmy się na przerwie za szkołą co? - powiedział szeptem jakby miał mu przekazać jakiś materiał propagandowy w czasie okupacji. Później nie dodał już nic, tylko grzecznie pisał test, który był dla niego banalny. Akurat w czym jak w czym, ale w teorii nie miał sobie równych... Gdy nastała przerwa wyszedł z sali jako pierwszy puszczając jeszcze oko do Nary i pobiegł za budynek szkoły.

Re: Klasa w akademii

: ndz maja 15, 2016 1:15 pm
autor: Shikami Nara
Aha! Zaczęło się. Shikami na ostatnich zajęciach praktycznych musiał coś wykombinować, by nie trenować taijutsu i wyszło tak, że symulował kontuzję! Oczywiście krzycząc, że urwało mu nogę. Shobou źle to wszystko odebrał, próbował ratować kolegę z klasy, ale wyszło tak jak zawsze - do dupy! Oczywiście wszyscy mieli z nich polewkę, a to co zrobił sensei to już pozostanie jego słodką tajemnicą (czyli jak odpisze to się dowiemy!).
Dzisiejszego dnia nasz ukochany nerd od razu zaczął coś knuć i chciał zaangażować w to Nare. Shikami z racji, że był raczej dobrym chłopakiem, ale leniwym, zgodził się na propozycję Shobou. Cholera wie co tam się mogło stać, ale pewnie nic ciekawego.
- Ok, ok... - wymruczał, odpowiadając. Przy okazji nadal brał czynny udział w lekcji, ale na swój unikalny sposób. Czyli miał ją gdzieś!
Po wykładzie, w trakcie przerwy, wstał z miejsca, by udać się do kibla - damskiego, ale zatrzymał się w miejscu, gdy Shobou puścił mu oczko. Całkowicie odechciało mu się lać i przypomniał sobie o obietnicy.
- O nie! Tak się bawić nie będziemy! - wrzasnął, kręcąc głową na boki. To było dziwne! Shikamiemu od razu w głowie pojawiło się milion scenariuszy, że będzie coś złego się działo. Po części blokowało to jego ruchy, ale został popchnięty przez kogoś i poleciał dobrych kilka kroków w przód, po czym nabrał rozpędu i ruszył za Shobou, korzystając z przerwy. Po części nie chciał z nim iść, ale jak już ruszył to co mu szkodziło?

Re: Klasa w akademii

: ndz maja 15, 2016 10:06 pm
autor: Yamanaka Imeki
Zajęcia zdecydowanie nie powinny być aż tak rano. Za ciężko rano jest się podnieść z łóżka. Dobrze, ze rano braciszek wszedł do pokoju Imeki i ją obudził, a mówiąc ściślej zwalił ją z łóżka. Jednak tak rzadko ma teraz kontakt ze swoim ukochanym bratem, że gniewała się na niego tylko chwilę, w końcu chciał się jeszcze dowiedzieć jak jej idzie nauka. Taki kochany, a dzięki niemu także nie spóźniła się na zajęcia.
Weszła do sali tuż po sensei i zajęła swoje miejsce. Jednak słysząc, że jeszcze da im chwilę, położyła głowę na ławce, aby jeszcze trochę mieć odpoczynku. Zasnąć, to by nie zasnęła, a tak to jeszcze chwilę miała dla siebie.
Dopiero, gdy poprosił o ciszę i zaczął sprawdzać obecność podniosła głowę i wyprostowała się. Yamanaka przekręciła głowę, gdy Mizumi wspomniał, że napiszą test kontrolny. Tak z samego rana? Chyba nie miał serca, bo połowa pewnie jeszcze mogłaby zasnął na siedząco. Ale nic, trzeba było być zawsze przygotowanym. Wyciągnęła zeszyt i długopis, tak jak to sobie życzył nauczyciel i zaczęła pisać.


//
1. Shikami wymiata swoimi postami, ale reszta też super.
2. Myślę, że tragedii w moich postach nie ma i że jest dobrze.