Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strona 2 z 3

Re: Klasa w akademii nr 2

: pt cze 03, 2016 7:33 pm
autor: Hozuki Yuusari
Robiła zdecydowane postępy. Wprawdzie nie były one związane z samą nauką, bo jeśli chodzi o jutsu, to wciąż miała jakieś zaległości, ale miały one związek z punktualnością. Pod tym względem było lepiej i lepiej, aż w końcu nadszedł ten moment: Yuusari była przed czasem. Sensei z pewnością byłby zdziwiony, gdyby tylko przejmował się takimi rzeczami. Kto wie, może ta fala wznosząca w pilności sprawi, że blondynka wreszcie zapanuje nad lenistwem i poćwiczy po zajęciach nad techniką transmutacji? Mało prawdopodobne, ale z drugiej strony przydałoby się, bo czas w szkole zlatywał bardzo szybko i nagle okaże się, że lada chwila przed egzaminem nie będzie umiała podstawowej techniki.
Nim jeszcze pojawił się sensei opróżniła większość swoich zapasów soku. Dzięki temu nie będzie musiała siedzieć z suchym gardłem przez całe zajęcia. Mogłaby teoretycznie sięgnąć po butelkę w trakcie wykładu, ale za bardzo obawiała się nauczyciela. A nuż zmieni nagle swoje obojętne nastawienie do uczniów i co wtedy?
Zajęcia były w miarę interesujące, choć taijutsu nie było jej konikiem. Lekcja była dla niej w pełni zrozumiała, w przeciwieństwie do poprzednich, więc czuła, że robi postępy. Szkoda tylko, że cała zdobyta dzisiaj wiedza potrzebna jej będzie tylko do egzaminu, bo później raczej nie miała zamiaru skupiać się na walce wręcz.
Za to shunshin to było coś! Z początku myślała nawet, że sensei wykorzystał jakieś genjutsu, że zdołał niemal teleportować się na oczach uczniów. Nawet po zapoznaniu się z szczegółami nadal była pod wrażeniem, a fakt, że mieli nauczyć się czegoś tak fajnego dawał jej energię do ćwiczeń, którą wykorzystała do w miarę szybkiego opanowania techniki. Wprawdzie pierwsze próby były bardzo chaotyczne, raz nawet wywinęła kozła tym samym skupiając na sobie uwagę kilku kolegów oraz zniesmaczonego sensei'a. Jednak mimo tej wpadki szło jej coraz lepiej, aż w końcu uznała, że jest w tym całkiem niezła jak na uczennicę.

// nauka Shunshin no Jutsu - skrócony czas 1/1

Re: Klasa w akademii nr 2

: sob cze 04, 2016 6:49 pm
autor: Yūjin Midori
Poprzedni dzień zdawał się nigdy nie kończyć - najwyraźniej była to wina pustego brzucha młodej kunoichi, który przez niemal całe zajęcia dawał jej o sobie znać, tym samym przedłużając katorgę zwaną lekcjami. Całe szczęście w domu czekała na nią Hana i mama z ramenem na stole. Oj, tego dnia zjadła podwójną porcję i napchana położyła się na kanapie ze swoją małą przyjaciółką na udach. Głaskając puchatego zwierza, sama nie wiedziała kiedy przysnęła.

Midori nie wiedziała jednak, że tak wczesne zaśnięcie dobrze jej posłuży. Tego ranka wstała wcześnie, jeszcze przed pierwszymi promykami słońca. Zdążyła na spokojnie zjeść śniadanie, spakować do plecaka dwie butelki mleka i przygotowane wcześniej przez mamę onigiri. Tak. Pewne było, że dzisiaj nie będzie umierać z głodu! Można by pomyśleć, że wręcz zamruczała z radości, ogarnęła się i wyszła z domu przed czasem. Dzisiaj wyjątkowo nic jej drogi nie przedłużyło, więc zdążyła wejść na teren akademii gdy ich sensei był jeszcze w tracie swojej przerwy na fajeczkę. Oj, dziewczynie bardzo się to nie spodobało, no ale kim ona jest, żeby komentować swego nauczyciela? Nawet tego konowała, który wcześniej ją nauczał nigdy nie skrytykowała w twarz. Nie pozostało jej nic innego, jak minąć Nobuo z lekko kwaśną miną i "ohayou" na ustach. Po chwili wbiegła do budynku, odnalazła swoją salę i była wielce zdziwiona, gdy zauważyła, że przed czasem przyszło tak wiele osób. Co wy, nie macie co rano ze sobą zrobić?
Zrezygnowana zajęła miejsce w ławce i czekała na rozpoczęcie zajęć z butelką mleka pod nosem. Żałowała, że przyszła tak wcześnie i późno zarazem. Postawiła sobie za cel, że pewnego dnia przyjdzie pierwsza na zajęcia! Choćby miała tu czekać całą noc!
Wtem jednak do sali wszedł sensei i zaczął swoją codzienną rutynę - sprawdzanie obecności i wykład. Choć tego dnia wykład wyjątkowo zainteresował młodą Yūjin. Temat wydawał jej się dziwnie znajomy i przyswajalny, w co aż ciężko było jej uwierzyć. Wyjątkowo, postanowiła dzisiaj cokolwiek zanotować.
Ani się nie obejrzała, a już wszyscy przeszli do praktyki. Technika, którą dzisiaj przedstawił im ten stary, straszny zrzęda zaintrygowała młodą kunoichi. Zdecydowanie, była to raczej jedna z ciekawszych lekcji. Midori wstała, otrzepała ręce i spróbowała powtórzyć wyczyn już części uczniów. Zamiast tego zaliczyła jednak pięknego placka na ścianie. Au, to musiało boleć. Przy kolejnych próbach dziewczyna już bardziej uważała i oddaliła się od wszelkich powierzchni płaskich, na których mogła wylądować. Tego dnia nauka również poszła jej sprawniej niż wcześniej - widać te zajęcia serio coś dają! Nawet się nie obejrzała, gdy udało jej się poprawnie wykonać nową technikę. W nagrodę, należał jej się toast z mleka. Nie można było więc odkładać tej okazji, i na koniec lekcji sama sobie pogratulowała biorąc porządny łyk mleka. Oj tak, dzisiaj jej się to należało!


__________________________
Nauka: Shunshin no Jutsu (D) -> 1.

Re: Klasa w akademii nr 2

: sob cze 04, 2016 11:00 pm
autor: NPC
Nobuo tym razem znowu przyszedł niewyspany i popatrzył na uczniów, którzy już czekali na jakiś wymagający wykład. Nauczyciel popatrzył na temat zaplanowany na dziś.
Obrazek



- Nauka o prawidłach wioski... Co to za syf?!


Popatrzył na swoich uczniów z wyraźnym zmęczeniem oraz znudzeniem.
Obrazek



- Dobra nie będę Wam robił tej przykrości ani Wam, że musicie tego słuchać, ani sobie, że muszę o tym mówić. Ogólnie to Hokage jest fajny, wioska jest dobra i jest jak rodzina, a nukenini są źli. Idźcie do sali treningowej ja zaraz przyjdę tylko sobie zapalę


Po tych słowach wyszedł. Pojawił się około 5 minut później w sali treningowej.
Obrazek
- Dobra to skoro mamy cały dzień urządzę dzisiaj korepetycje, kto umie wszystko ma wolne! Zbliżamy się powoli do końca semestru, więc naprawdę wolę, żeby większość z Was zdała bo potem będę miał syf w papierach. Powinniście już znać Henge no Jutsu, Bnshin no Jutsu, Kakuremino no Jutsu, Shunshin no Jutsu

Uczniowie kolejno podchodzili i jeśli czegoś nie wiedzieli Nobuo im to tłumaczył i pokazywał. Był dziś wyjątkowo nauczycielski. Może ma to coś wspólnego z wczorajszym spotkaniem z rodzicami? Na pewno nie jedno dziecko skarżyło się na to, że nie zna jakichś technik bo Nobuo narzuca zbyt duże tempo.


//Zrobiłem tego posta bo zbliżamy się powoli do końca

Re: Klasa w akademii nr 2

: sob cze 04, 2016 11:19 pm
autor: Chūbu
Co to w ogóle była za bzdura! Chubu może był dość przystojny, ale nauka technik nie szła mu najlepiej. Nie wiedział jaki jest tego powód, może demon maczał w tym palce? Któż to wie, Kubota jakoś poważniej się nad tym nie zastanawiał. Starał się regularnie uczęszczać na zajęcia, ale jak tylko przychodził czas na naukę technik to była to dla niego całkowita klapa. Inni uczyli się tego wszystkiego tak szybko, a on nie potrafił wykonać najprostszej techniki. Był w głębi duszy zły na siebie, w końcu chciał się stać dobrze wyszkolonym shinobi, pomagać innym, a miał problemy z czymś takim. Dzisiejszego dnia zostawał w akademii tak długo jak zwykle, chciał w końcu się czegoś nauczyć, a technika była banalnie prosta. Wystarczyło skoncentrować chakrę w całym swoim ciele i przemienić się w inną osobę. Z pozoru taka prosta technika, a sprawiała mu tyle trudności. Ciężkie życie kogoś kto nosi w sobie demona, ale co zrobisz! Chubu nie zamierzał się poddawać i dalej starał się wykonać technikę. Skoncentrował chakrę, wykonał pieczęć, a nawet wypowiedział nazwę techniki, ale to na nic. Jego postać była daleka od oryginału, zaczęło go to strasznie wkurzać! A wiadomo, że on rzadko, kiedy się denerwuje. Po kolejnej już próbie chciał się poddać, pójść do domu i walnąć się w kimono... Postanowił jednak spróbować jeszcze raz, skoncentrował chakrę, a dokładniej jej resztki, złożył pieczęć -Henge! - Wypowiedział słowa techniki i puuf... Zamienił się w Toshiko! Tyle, że jego wersja miała większe cycki, ale tak to była kropka w kropkę taka sama jak jego rudowłosa znajoma! Powtórzył to jeszcze raz dla potwierdzenia, że na pewno mu się udało po czym zmęczony klapnął na dupie, i sobie odpoczywał bo należało mu się!

Henge no Jutsu 1/1

Re: Klasa w akademii nr 2

: sob cze 04, 2016 11:55 pm
autor: Uchiha Toshiko
Dziewczyna opanowała Shunshin no jutsu, a gdy nastał odpowiedni moment na wyjście z sali, to zrobiła w zajebistym stylu! Pożegnała się z koleżanką-kolegą Daikim i ruszyła tanecznym krokiem do domu, kręcąc tyłkiem bardziej niż pies, który merdał ogonem na widok swoje pana. Czemu była taka wesolutka? Bo cieszyła się, że opanowała takie jutsu! Mało tego po opuszczeniu akademii użyła go kilka razy, by przyśpieszyć ruch i udać się do domu!
~~~
Nastał kolejny dzień. Ogarnęła się, poprawiła włosy, wypsikała się ładnie perfumami i ruszyła! Powoli zaczynały się jej podobać te zajęcia z dzieciakami. Może i była najstarsza wraz z Chubu, ale uczyła się bardzo szybko, a Nobou nie utrudniał nikomu tego. Zasuwał z materiałem i pokazywał wszystkim co należy zrobić by stać się wartościowym shinobi i nie zanudzał ich teorią z książek. Dobra, dyktował z nich opisy, ale nie na tyle nudnawo by zaraz go oczerniać. Toshiko polubiła nauczyciela.
Wlazła do klasy jako jedna z pierwszych osób. Bo jak się okazało przyszła całe półgodziny szybciej niż się okazało. Tak to jest jak się ktoś zakocha w jakiejś technice. Co chwilę używała Shunshin no jutsu i przyśpieszała swoje ruchy. Trochę się męczyła, traciła chakrę, ale nie na tyle by zemdleć!
- Dzień dobry, panie Nobou! - powiedziała radośnie, gdy zobaczyła nauczyciela za biurkiem. Następnie zwróciła wzrok w stronę przyjaciela i postanowiła, że dzisiaj siądzie z nim, a nie blondwłosą koleżanką, Daikim.
- Cześć przystojniaku. - rzuciła do niego, strzelając mu mukę w ramię. Następnie zaczęła siadać, ale tak niechlujnie i szeroko, że co chwilę, specjalnie, szturchała go łokciem, by go tylko trochę wkurzyć. Gdy już posadziła swój zgrabny tyłek na krzesełku, wyszczerzyła się do Chubu i puściła mu oczko. Zwróciła wzrok na senseia.
Po pewnym czasie mężczyzna rozpoczął zajęcia, ale stwierdził, że nie ma sensu prowadzić teorii. I dobrze. Uchiha ucieszyła się, że przejdą od razu do praktyki. Wolała takie zajęcia niż pisanie w notesie, który i tak pewnie po zdaniu akademii wyrzuci do śmietnika.
- Kubota, bierz klapki i idziemy! - powiedziała do przyjaciela, a potem razem ruszyli do sali (powiedzmy, że tak było!). Jakoś dzisiaj miała świetny humor. Może dlatego, że jej przyjaciel postanowił w końcu pojawić się razem z nią na zajęciach? I to nie na moment, ale na całe? Któż to wie! W każdym razie była cała w skowronkach i nic tego nie zepsuje. Nic! Nawet Chubu.
Będąc już w sali treningowej, Nobou stwierdził, że dzisiejszy dzień będzie powtórką i dniem korepetycji, by słabsi uczniowie mogli sobie poradzić z nauką jutsu. Toshiko należała do czołówki w klasie, ale nie znała jednego jutsu, którego w sumie nie trenowała. Nie było jej wtedy na zajęciach, bo miała... no wiecie, była niedysponowana! Jak to mówił Vladimir z Lola - rzeki spłyną krwią, cnie? W przypadku Uchihy były to raczej majciochy, bo zareagowała za późno i wyszedł z tego bubel (boże, co ja piszę). Dobrze, że Chubu tego nie widział, bo pomyślałby, że ktoś ranił Toshiko. Albo coś... Koniec!
- Sensei, sensei. Nie umiem jeszcze Henge no jutsu. Zaprezentuje mi sensei? Proszę? - powiedziała słodko, podchodząc do nauczyciela, robiąc zawstydzoną minę i udając nieśmiałą trochę, ale widać było, że ta nieśmiałość jest zdecydowanie udawana, bo zrobiła to wszystko zbyt pewnie, ale mniejsza z tym, bo Nobou kiwnął głową i zaprezentował jej jutsu, a także wyjaśnił o co chodzi.
- Dziękuję! Sensei jest najlepszy! - powiedział radośnie, śmiejąc się w duszy z samej siebie, bo prezentowała się teraz jak istna idiotka. Ale co zrobisz jak nic nie zrobisz. Takie były kobiety, prawda? Zachowywały się dziwnie i nikt nie rozumiał dlaczego.
- Też tego nie umiesz? Kto opanuje jako ostatni - stawia kolację. - powiedziała do przystojnego przyjaciela, a następnie wraz z nim rozpoczęła trening i rywalizację.
- Przypominam, że to ja trzymam kasę, więc będziesz musiał odpracować swoje w kuchni! - dodała na koniec. Ale taka nauka była dobra, bo miała cel, chciała zrobić to jak najlepiej, ale także mogła liczyć na motywację. Uczyła się, próbując zmienić się właśnie w Kubotę, który jak na złość, próbował w nią! Naprawdę byli jak stare, dobre małżeństwo. Takie są uroki, gdy kogoś się zna bardzo dobrze, lubi, szanuje na swój sposób i darzy przyjaźnią, a nawet i braterską miłością. Toshiko i Chubu żyli w końcu jak brat i siostra mimo iż pochodzili z innych środowisk.
Poof! Szok i niedowierzanie. Okazało się, że brunet akurat w tym przypadku okazał się lepszym uczniem i szybciej opanował jutsu. Mało tego, zmienił się w Toshiko i dodał jeszcze coś od siebie. Dziewczyna miała większe cycki. To sprawiło, że czerwonowłosej opadła szczęka, ale nie z wrażenia, ale ze złości. Zacisnęła pięści, zagryzła zęby i miała ochotę go zabić!
- Zginiesz! - krzyknęła w jego stronę, robiąc całkiem groźną minę chcąc go strzelić w łeb z pięści, ale na szczęście Chubu - Nobou akurat patrzył w ich stronę. Musiała się opanować i zachować jak człowiek. Zamiast dostać piąchą w łeb to został pogłaskany po głowie.
- Po zajęciach za budynkiem. Dostaniesz wpierd*l. - powiedziała ze słodkim uśmiechem na ustach, grożąc mu jak przystało na Toshiko. Następnie dziewczyna wróciła do treningu, zmieniając się po kilku próbach w Kubotę. Na początku wychodził idealny, takim jakim go probówka stworzyła. Ale za którymś, kolejny razem, nastolatka postanowiła wbić mu szpilę i dodała od siebie coś jeszcze i zamiast zmienić się w prawdziwego Chubu to zmieniła się w jego żeńską wersje. Umalowane usta, jakieś wielkie piersi, gruby brzuch, wielki tyłek i krzywe nogi.
- Mrrrr, dziubasku, daj pyszczka! - powiedziała do bruneta, gdy ten stwierdził, że jednak lepiej klapnąć na dupie niż trenować. Śmiała się przez swoje słowa, ale gdy tylko podbiła do przyjaciela, to odmieniła się i usiadła obok niego w lekkim rozkroku, poprawiając koszulkę. Oparła się o ścianę i westchnęła. Też musiała odpocząć.
- Tylko nie zamawiaj dużo, bo nie mam kasy. - powiedziała cicho i ironicznie, przymykając na moment oczy. I miała aż za dużo forsy. Prawie 10 000 yen w skarpecie robi swoje, cnie?

1/1

Spoiler:

Re: Klasa w akademii nr 2

: ndz cze 05, 2016 1:38 am
autor: Daiki Douhito
Chłopak tego dnia nie wstał ani za wcześnie ani za późno. Co prawda śniadanie musiał jeść już w biegu ale nawet nie śnił o tym aby dzisiejszego dnia spóźnić się do szkoły. Gdy tylko dokończył jeść kanapki które przygotowała mu matka ubrał się szybko i wyszedł. Trzeba przyznać, że pogoda dziś dopisywała, więc i Daiki miał lepszy humor. Kto wie, może dziś nawet nie będzie unikał tak Toshiko? Niee...Chyba nie jest aż tak szczęśliwy. Dzięki poznaniu wczorajszej techniki blondyn pojawił się chwile przieed rozpoczęciem zajęć w akademii. Wszedł do klasy i natychmiast zlokalizował czerwonowłosą dziewczynę która najwyraźniej miała coś nie tak z głową. Stwierdził, że dziś jednak nie ma ochoty odpowiadać na typowo kobiece pytania i usiadł daleko od niej.
Wykład u nauczyciela nie trwał długo. Ba nawet skończył się szybciej niż się zaczął. Tego dnia Daiki zapisał tylko jedno zdanie w notesie i spakował go do torby. Podzielał zdanie senseia, tak samo jak on nie był przywiązany do wioski, była mu całkowicie obojętna.
Potem przyszedł czas na praktykę. Skoro Daiki znał już wszystkie techniki poznane w akademii postanowił podejść do senseia i poprosić o wytłumaczenie techniki która powinna być w programie, a nie zostali jej nauczeni, przynajmniej z tego co słyszał. Gdy tylko nauczyciel znalazł dla niego chwile czasu podszedł i poprosił go o pokazanie techniki która przyda mu się w stresowych sytuacjach. Podmienić swoje ciało z jakimś przedmiotem w czasie walki? Dla Daikiego było to całkiem użyteczne.
- Sensei, mógłby mi pan pokazać technikę Kawarimi no jutsu? W poprzednich latach byłą w akademii, a my jej nie poznaliśmy. Nie mam już czego powtarzać, nauczyłem się wszystkich niezbędnych jutsu. - Gdy tylko otrzymał zgodę i sensei pokazał mu technikę zabrał się do roboty. Może Daiki nie był zbyt dobry w nauce teorii ale praktyka to już całkiem inna sprawa. Techniki która pokazał sensei nie uczył się długo i już po kilku podejściach potrafił zamienić swoje ciało z kwiatkiem z parapetu lub innymi małymi przedmiotami. Może będzie musiał jeszcze trochę potrenować ale był już na dobrej drodze i postanowił sobie odpocząć. Usiadł w koncie wyjął trochę gliny i ulepił z niej coś na wzór typowego mężczyzny. Figurka którą wykonał prezentowała się całkiem nieźle i po zajęciach podszedł do Toshiko wręczając jej figurkę.
- To tak w ramach prezentu na ukończenie akademii. Może zostało nam jeszcze trochę lekcji ale wolę Ci to dać teraz niż potem zapomnieć. Może będzie Ci przypominać o tym, że jestem chłopakiem.- Po tych słowach rzucił krótki uśmiech i powędrował w stronę domu.

---
Spoiler:

Re: Klasa w akademii nr 2

: ndz cze 05, 2016 2:26 pm
autor: Hozuki Yuusari
Spodziewała się najgorszego. Przyszła do akademii spodziewając się, że przez to Nobuo tego dnia urządzi pogrom, rzeź niewiniątek. Najbardziej obawiała się, że gniew sensei'a w pewnym momencie może się skupić na niej. A wszystko to przez jej tatę, który bardzo się zdenerwował, gdy powiedziała mu, że podobnie jak zdecydowana większość uczniów jest w tyle z programem, i w takim stanie udał się na zebranie rodzicielskie. Yuusari nie wiedziała jak dokładnie spotkanie między rodzicami a nauczycielem przebiegło, ale po tym, jak bardzo podminowany jej tato był po powrocie do domu wnioskowała, że musiało być bardzo gorąco. Teraz zaś była przekonana, że czeka ich zemsta.
Nie było mowy o spóźnieniu. Przybyła długo przed czasem przygotowana tak, jakby mieli tego dnia egzamin. Z językiem związanym w supeł zdenerwowana czekała jak na skazanie.
Lekcja ku jej zaskoczeniu przebiegła zupełnie inaczej niż się spodziewała. Sensei wyraźnie spuścił z tonu prawdopodobnie pod wpływem rodziców. Co za ulga! A ona, głupia, myślała, że on będzie chciał z zemsty jeszcze bardziej podkręcić tempo.
Jedna z starszych koleżanek wyprzedziła ją z pytaniem o Henge no Jutsu. Yuusari skorzystała na tym i wysłuchała o co chodzi w tej technice bez konieczności rozmowy z nauczycielem. Następnie przeszła do ćwiczeń z zamiarem zmienienia się w Hokage. By wiedzieć jak jej poszło po każdej próbie musiała pytać się kogoś czy dobrze jej poszło. Zwracała się raz do blondyna, który ćwiczył jutsu ponadprogramowe, później do starszego kolegi, a jeszcze później do jeszcze innych uczniów, aż po jednej z prób oznajmiono jej, że wygląda niemal jej szef wioski. Wróciła do domu wiedząc, że wszystko ma obcykane w małym paluszku.

//nauka Henge no jutsu 1/1

Re: Klasa w akademii nr 2

: ndz cze 05, 2016 5:34 pm
autor: Uchiha Toshiko
Toshiko przez dłuższą chwilę siedziała i odpoczywała przy swoim przyjacielu, czekając na coś konkretnego do roboty. W pewnym momencie otworzyła oczy, obserwując innych dzieciaków, zdecydowanie młodszych od niej. W tłumie wypatrzyła swoją koleżankę-kolegę, Daikiego, który postanowił podejść do Uchihy i zagadać. A mało tego wręczyć jej prezent! Toshiko uśmiechnęła się słodko do niej-niego, a oczka jej się troszkę zeszkliły. Bardzo kochała upominki, a gliniana figurka mimo iż nie była jakaś piękna, ale sam gest był cudowny i słodki.
- Jejku... Dziękuję, Daiki! - powiedziała radośnie, ciesząc się z prezentu. Obejrzała to z każdej strony i kiwnęła głową.
- Dobrze, więcej nie pomylę cię z dziewczyną. Od dzisiaj będziesz najwspanialszym chłopakiem jakiego znam! - dodała dumnym głosem, nachylając się trochę nad blondasem i dając mu buziaka w policzek. Na koniec pogłaskała go po głowie i zerknęła w stronę Chubu. Patrzyła tak na niego przez kilka dobrych chwil, aż w końcu wypaliła:
- Widziałeś to? Widziałeś?! Tak powinieneś się zachowywać. Prezent dla mnie. Codziennie powinieneś mi coś dawać, a nie tylko wkurzać. Bierz przykład z Daikiego. Powinieneś być takim słodkim dzieciakiem jak on. - opieprzyła niewinnego Kubotę, a następnie położyła na parapecie figurkę i zdecydowała się rozpocząć dalszy trening, bo widok trenujących dzieciaków, którzy próbują osiągnąc mistrzowski poziom sprawiał, że i ona miała ochotę się dokształcić. Jeszcze! Westchnęła ciężko, bo w pewnym sensie im zazdrościła. Nadal mieli czas by stać się silniejszymi. A ona? Siedemnastolatka, sama, z poziomem podobnym do nich. Masakra. Podeszła do senseia, by zagadać i poprosić o jakieś jutsu.
- Kochany panie nauczycielu. Opanowałam już wszystkie jutsu, które były pokazane przez pana. Czy sensei mógłby mi pokazać coś jeszcze? Może jutsu podmiany? - zapytała tym razem inaczej niż chwilkę temu. Teraz była zmotywowana i pewna siebie bardziej niż wcześniej. Nobou z racji, że miał dzisiaj dobry humor to wytłumaczył jej zasadę działania Kawarimi no Jutsu i dodał kilka rad, które pomogą jej w szybszym opanowaniu techniki.
- Dziękuję sensei! - powiedziała radośnie, podchodząc do ścianki, próbując opanować nowe jutsu. Trenowała ile miała sił, starając się podmienić swoje ciało z niewielkim manekinem, który stał obok niej. Czasem jej wychodziło, czasem nie, ale to nie był ten sam poziom, w którym opanowała Shunshin no jutsu czy Henge. Była trochę zmęczona, więc na pewno będzie potrzebowała więcej czasu.
I ten czas mijał, mijał i dopiero pod koniec zajęć udało jej się wykonać ją poprawnie kilka razy pod rząd. Wiedziała, że będzie musiała jeszcze dopieścić kilka szczegółów, ale ostatecznie była z siebie dumna, że udało jej się nauczyć nawet takiego jutsu. Poczuła się lepiej niż wcześniej i kiwnęła głową sama do siebie w geście potwierdzenia swoich myśli. Tak, to było zdecydowanie głupie.
- Chubu, widzimy się wieczorem! - rzuciła na odchodne do przyjaciela, wychodząc z sali. Pożegnała się także z każdym!

1/1

nmm

Spoiler:

Re: Klasa w akademii nr 2

: ndz cze 05, 2016 9:42 pm
autor: Yūjin Midori
Akademia coraz bardziej zaczynała się podobać młodej Yūjin. Nawet mimo gburowatego nauczyciela. W przeciwieństwie jednak do kolegów z klasy Midori na pewno nie skarżyła się mamie na swoje braki. Wręcz przeciwnie - utwierdzała ją w przekonaniu, że wszystko jest w najlepszym porządku i radzi sobie świetnie! Gdyby się wydało, że rudowłosa jest w tyle jej mama pewnie miała by wątpliwości, co do tego czy jej córeczka da sobie dalej radę. A co gdyby jeszcze wypisała ją z zajęć? Nie, na to dziewczyna nie mogła pozwolić.

Następnego dnia dziewczyna ponownie wstała wyjątkowo wcześnie. Widać w akademii uczy się nie tylko nowych technik i teorii, ale również odpowiedzialności i systematyczności. Jak tak dalej pójdzie, to ze zwykłego śpiocha dziewczyna przekształci się w rannego ptaszka!
Przeciągnęła się jeszcze w łóżku ziewając, ogarnęła jak co dzień, pogłaskała swoją ukochaną Hanę i wybiegła w stronę akademii.
Widać już było poprawę - tego dnia zjawiła się w sali jako jedna z pierwszych i bez problemu mogła zająć dogodne dla siebie miejsce. Miauknęła zadowolona z siebie i czekała na rozpoczęcie zajęć. Gdy dowiedziała się, że części wykładowej jako takiej nie będzie, odetchnęła z ulgą. W życiu już się wystarczająco nasłuchała gderania o prawidłowościach w wiosce. A ona przecież chciała działać!
Podobnie jak Yuusari - Midori podsłuchała, jak ich sensei tłumaczy Henge ich starszej koleżance. Było jej to bardzo na rękę, bo nie chciała niepotrzebnie wchodzić w jakiekolwiek dyskusje z senseiem, choćby nie wiadomo jak wielkie miała mieć z tego zyski. Zapamiętała pieczęcie, jakie pokazał Nobuo i na końcu sali starała się je powtórzyć. Pierwsza próba nie do końca wyszła po jej myśli - zmieniła się w jakąś hybrydę siebie, nauczyciela i Hany. Chyba nawet miała skrzydła jakiejś muchy, którą widziała dzień wcześniej. O nie, ten twór był straszny i szybko trzeba było się go pozbyć! Wróciła do swojej formy i przed kolejnymi próbami starała się dokładnie oczyścić swój umysł. Nie mogła pozwolić, by oblicze jej ukochanej puchatej przyjaciółki było tak zniszczone starą mordą ich senseia! Toż to koszmar!
Całe szczęście, nie trzeba było wielu prób, by Midori w końcu wykonała niemalże idealną kopię ich nauczyciela. Chwilę nawet starała się udawać Nobuo podśmiechując z tyłu klasy z kilkoma innymi uczniami. Jednak gdy tylko ich gburowaty nauczyciel spojrzał na nią, natychmiast zmieniła się spowrotem w siebie i posłała w jego kierunku najsłodszy uśmiech na jaki było ją stać. Miała tylko nadzieję, ze sensei nie słyszał ich głupich żartów.
Pewne jednak było, że ten dzień należał do udanych. W końcu udało jej się opanować nową, całkiem przydatną technikę!

__________________________
Nauka: Henge no Jutsu (D) -> 1

Re: Klasa w akademii nr 2

: ndz cze 05, 2016 10:40 pm
autor: Chūbu
Nie mógł wytrzymać ze śmiechu gdy usłyszał reakcję Uchihy na jego Henge, wiadomo taki był zamiar by ją wkurzyć bo nie ukrywajmy, ale... Dziewczyna łatwo się denerwowała, wystarczyło jedynie lekko ją nakręcić i buum!
-Jeszcze mi grozisz? To raczej Ty go dostaniesz jak zawsze! Choć wróć, jesteś kobietą, ich akurat nie tykam chyba, że... - No i tutaj się powstrzymał bo lepiej żeby nie kończył swojej wypowiedzi. Toshiko doskonale wiedziała o co mu chodzi no chyba, że w tym momencie nie myślała, ale to chyba żadna nowość. Normalnie się wystraszył gdy zobaczył to co zrobiła rudowłosa. Jak to się mówi co się zobaczy to się już nie odzobaczy!
-Odejdź potworze! - Wykrzyknął w stronę tego czegoś, toż to nawet nie przypominało kobiety tylko jakiegoś obcego. Mogliby nagrać nowy film pt. Obcy 9 i 2/4!
Udało mu się opanować technikę, w sumie pierwszą tutaj, był normalnie z siebie dumny, ale też zmęczony! Jeszcze do tego wygrał zakład ze swoją przyjaciółką, serio myślała, że go pokona? KUBOTĘ? Chyba tylko w jej snach, wiadomo było, że on z tej dwójki był lepszy! Co prawda zdarzało mu się oszukiwać, ale to dlatego, że Toshiko też to robiła!
- Dobra, postaram się nie wydać wszystkiego! - Uśmiechnął się szeroko w jej stronę, tak tylko sobie żartował bo nie lubił wydawać cudzych pieniędzy, ale skoro wygrał zakład to mógł zaszaleć! Siedział tak sobie spokojnie obok rudowłosej, obserwował inne dzieciaki, a dokładniej dziewczyny! Czemu one musiały być takie młode lub on taki stary? Przecież życie mu jeszcze miłe, nie chce pójść do więzienia za zarywanie do 11 latek! Po dłuższej chwili podszedł do nich chłopak czy też dziewczyna, Chubu sam nie był pewien jakiej jest płci. Widząc sytuacje gdy Toshiko otrzymuje od niego figurkę chciało mu się śmiać, ale starał się to powstrzymać. Jeszcze młodemu zrobiłoby się głupio i co wtedy? Uchiha zapewne zrobiłaby mu wykład, że to tak nieładnie i w ogóle! Jak tylko młodzieniec odszedł, Kubota nie wytrzymał i zaczął się śmiać.
-Kto to był? Twój nowy chłopak? Nie za młody dla Ciebie? Podpierdziele Cię u ANBU! - Nadal się śmiał bo nie wiedział w sumie co jego przyjaciółkę łączyło z tym małolatem, ale wyczuwał miłość w powietrzu!
-Dawać? Wystarczy Ci moje towarzystwo bo Ci się w dupie poprzewraca! - Skomentował to co powiedziała do niego, jeszcze miał jej prezenty dawać. Szczerze mówiąc to mógł raz zrobić coś dobrego, ale nie wiedział co takiego dlatego na razie nie planował nic, a nic! On nie zamierzał na razie się stąd ruszać, siedział tak sobie i obserwował jak trenują inni. Toshiko była innego zdania bo wstała i zaczęła prosić sensei'a o pokazanie techniki. Chłopak sobie jedynie ziewnął i obserwował jak bezradnie jego przyjaciółka próbuje ją opanować. Minęło trochę czasu, Chubu chyba uciął sobie krótką drzemkę, ale co tam. Rudowłosa opanowała chyba technikę bo coś tam rzuciła do niego, a on jakoś nie ogarnął.
-Tylko nie szlajaj się nigdzie! - Rzucił w stronę dziewczyny widząc, że ta wychodzi z sali. Chyba nadszedł czas by i on zaczął w końcu swój trening. Podniósł tyłek i podszedł do swojego nauczyciela.
-Panie dobrodzieju, mógłby mi pan pokazać Shunshin no Jutsu? - Wiedział, że tego się uczyli, ale Kubota jakoś to olał. Nobou pokazał mu jutsu, tłumacząc jeszcze, że klasa nie jest od spania tylko nauki. Chubu jedynie machnął ręką i zaraz zabrał się za ćwiczenie. Była to dość przydatna technika, a on jeszcze musiał ją rozgryźć. Jedyne co musiał zrobić to wzmocnić swoje ciało chakrą! Niby wydaje się proste, ale w praktyce takowe nie było, jak zwykle miał z tym problemy. Musiał się wysilić by przyspieszyć się choćby na sekundę, ale to i tak nie było to. Starał się bardziej skupić, mocniej skoncentrować chakrę by wzmocnić swoje ciało. Po wielu próbach i błędach udało mu się! Opanował kolejną technikę, teraz mógł spokojnie wrócić do domu i walnąc w kimono, a później jeszcze ta nieszczęsna kolacja z Toshiko!

1/1 Shunshin no Jutsu

Re: Klasa w akademii nr 2

: śr cze 08, 2016 3:00 am
autor: NPC
//Shizuru zapraszam tutaj do kontynuowania nauki. Prosiłbym także o usunięcie postu z tego tematu.

Następnego dnia Nobuo wyglądał wyjątkowo przerażająco! Przed wami stał cień człowieka i po raz pierwszy mężczyzna przyszedł do klasy z kawą. Rozejrzał się po Was i z myślą o początku zajęć coś do siebie bąknął. Ci z pierwszych rzędów mogli usłyszeć ciche "Nie chce mi się". Mężczyzna przejrzał listę i popatrzył po twarzach uczniów. Znowu bez słowa zaznaczył nieobecnych i przeszedł do tematu zajęć.
Obrazek



- Dobra do dzisiaj sobie pomówimy o taktykach walki. Tak najprościej to jest taki fragment współpracy, który ma pozwolić Wam przeżyć. Zrozumiano?


Po tych ostatnich słowach spojrzał po kolei na uczniów z najsłabszymi notami. To spotkanie z rodzicami naprawdę musiało mu dać w kość... No cóż niejedna mamuśka potrafi być straszniejsza niż Bijuu jeśli trzeba co nie? Nobuo standardowo zaczął prowadzić swój wykład. Znowu jak w przypadku Taijutsu był dość przystępny i nie posiadał żadnych skomplikowanych etapów. Po tym wykładzie wszyscy przeszli do sali treningowej.
Nobuo lekko się uśmiechnął widząc, że większość uczniów po prostu stoi w szeregu i czeka na to co powie. Co jak co, ale te jego tyrańskie metody wprowadziły trochę dyscypliny, szczególnie wśród tych, którzy poważnie bali się iż obleją. Nauczyciel stanął przed Wami i rozpoczął zajęcia. Wskazał 3 uczniów, którzy rozdali wszystkim liny, a jeden z nich miał związać samego Nobuo. Oczywiście osoba, która to robiła była blada niczym papier. Po chwili nauczyciel w niewyjaśniony sposób wydostał się z tych węzłów.
Obrazek

- To było Nawakune no Jutsu, czyli technika pozwalająca się wydostać ze standardowych węzłów. Oczywiście w przypadku związania jakąś techniką zapewne nie przyda Wam się za bardzo, ale jakby złapała Was grupa bandytów na pewno uratuje Wam życie. Dziś pracujecie w grupach. Jeden związuje drugi się wydostaje!


Znowu Nobuo dość dokładnie jak na siebie omówił działanie techniki, a potem przemieszczał się między uczniami ganiąc tych, którzy nie wykonywali jej popranie. No cóż dzień jak co dzień.

Re: Klasa w akademii nr 2

: pt cze 10, 2016 12:32 am
autor: Daiki Douhito
Nie mógł uwierzyć, że tego dokonał, miał wrażenie, że był to tylko piękny sen. Jednak się okazało udało się, stworzył ptaka wielkiej wielkości wykonanego z gliny. Co prawda spędził na to kilka ostatnich dni, ale efekt był zjawiskowy! Ptak wielkości kilku Daikich stał właśnie przed nim z głupim uśmieszkiem na twarzy. W każdym razie chłopak był gotowy do drogi więc wskoczył na jego grzbiet. Czy to aby możliwe? Nie zdążył by nawet wymówić tych słów gdyż ptak automatycznie po tym jak Daiki znalazł się na nim rozłożył skrzydła i wzbił się w górę i gdy znalazł się na dość dużej wysokości i blondyn zobaczył dość piękny widok wioski z lotu ptaka.
Westchnął tylko po czym zorientował się, że ptak krąży w kółko najwyraźniej nie wiedząc gdzie ma lecieć.
- Eee no nie mówiłem Ci? Akademia ninja! - I widząc, że ten nie reaguje dodał. - O tam!- Wskazując dodatkowo palcem budynek akademii. Ptak ruszył w tym kierunku i po chwili chłopak był przed budynkiem akademii ninja. Zeskoczył z ptaka i podszedł do ogrodzenia wołając ptaka za sobą. Wyjął smycz z plecaka po czym przypiął ją najpierw do ogrodzenia, a potem zawiązał ją na szyi swojego nowego pojazdu latającego. Widząc smutną minę na twarzy ptaka dodał z uśmiechem.
- To tak dla bezpieczeństwa, nie będzie to trwało długo. Potem odwrócił się i pobiegł do akademii. Podobał mu się ten sposób podróży.
Wszedł do klasy, a zaraz po nim Nabuo, co prawda nie było jeszcze nikogo, ale pewnie zaraz wpadnie cała spóźnialska grupa.
Trzeba było przyznać, że nauczyciel wyglądał dziś bardzo marnie, pewnie dlatego też ta kawa w jego ręku. Daiki jednak wolał nie przeszkadzać w przebiegu zajęć i usiadł cicho na miejscu wyjmując z torby zeszyt i długopis.
Część teoretyczna przebiegła gładko, zresztą tak jak poprzedniego dnia. Po zebraniu coś musiało się zmienić u Senseia, że przestał tłumaczyć takie trudne zagadnienia, ale to lepiej dla Daikiego bo teraz rozumiał większość z poruszanych tematów.
Gdy przyszedł czas na część praktyczną. Daiki nie za bardzo wiedział do kogo się zwrócić w klasie i poszukał swoim zwrokiem Toshiko. Gdy tylko ją dostrzegł zabrał ze sobą linę i podszedł do niej. - Cześć, eem... Nie chciała byś mnie może związać? - Jakkolwiek głupio by to zabrzmiało, Daiki nie miał o tym pojęcia.Uśmiechnął się po czym zaczęli trening pozwalający uwolnić się z więzów. Co prawda na początku nie mógł pojąc jak działa to jutsu i próbował pomagać sobie rękami w rozwiązaniu więzów. Dopiero po jakimś czasie Daikiemu się udało i uwolnił się z zacisku. Spojrzał na swoje nadgarstki. Ehh artyści nie powinni być związywani..


1/1
Spoiler:

Re: Klasa w akademii nr 2

: pt cze 10, 2016 10:10 pm
autor: Yūjin Midori
Kolejny dzień w akademii, kolejny ranek zwlekamy się z łóżka! Mimo, że wstawanie z jednej strony stawało się coraz łatwiejsze, tak wychodzenie z domu wydawało się mniej wykonalne. Midori coraz gorzej znosiła dni bez towarzystwa swojej małej, puchatej koleżanki. Była jednak zmotywowana, by nie opuścić ani jednego dnia w akademii! W końcu, im szybciej opanuje cały materiał zaplanowany na ten etap nauki, tym szybciej będzie mogła wrócić do swojej "codzienności".
Plan był prosty - szybki ogar, szybkie śniadanie i wio na zajęcia! Całość jednak pokomplikowało towarzystwo jej kota, przez którego dziewczyna przez cały ranek nie mogła się skupić. Tutaj głaskanie, tu podkarmianie i nawet nie wiadomo kiedy minął jej czas wolny! Nie było już więc chwili na żadne planowanie czy zastanawianie się - złapała jakąś paczkę ze stołu. Widać mama musiała pamiętać o swojej ukochanej córeczce, i przygotowała jej pycha śniadanie! Midori wybiegła więc z domu z wielkim bananem na mordce. Chyba dzisiaj w końcu naje się podczas jakiejś przerwy jak prawdziwa księżniczka!

O dziwo, w klasie Midori zjawiła się jako druga - tuż za Daikim. Tak, robiła postępy! Teraz musi tylko wyprzedzić tego chłopaczka, by jej marzenie o przyjściu jako pierwszej do klasy się spełniło!
Nie trzeba było jednak długo czekać, aż kolejne ławki zapełnią się innymi uczniami.
Dzisiejszy wykład znowu wydał się dziewczynie jakoś wyjątkowo prosty. Znowu nie była pewna, czy była to wina jej poprzedniego nauczyciela który tylko terkotać potrafił, czy może Nobuo sam w sobie spuścił trochę z tonu i zaczął używać bardziej przystępnego języka? Szczerze powiedziawszy, rudowłosa najchętniej poszła by podczas tej gadaniny spać, ale za bardzo bała się swojego senseia, by się na to zdobyć.
Na szczęście dzisiejszy wykład nie należał do najdłuższych i wszyscy szybko przeszli do sali treningowej. W pierwszej chwili dziewczyna zastanawiała się, na cholerę im senseiowi w tym momencie liny, co on, chce tu masową egzekucję przeprowadzić? Drugie salem organizujemy?
Zagadka została jednak szybko rozwiązana. Podobnie, jak ich nauczyciel z więzów. Tak, to wcale nie było takie głupie! Nastolatka pognała szybko po jedną z dostępnych lin, po czym podeszła do Yuusari.
- Poćwiczymy to razem, nyan? - Zapytała z radosnym uśmiechem na ustach.
[Jeśli Yuusari się nie zjawi w odpowiedziach albo nie zgodzi, Midori podeszła do jakiegokolwiek innego ucznia z tą samą prośbą]
Po twierdzącej odpowiedzi, trzeba było przejść do zadania samego w sobie. Już samo związanie drugiej osoby było nie lada wyzwaniem dla młodej Yūjin, ponieważ nigdy specjalnie nie interesowała się węzłami, to i te raczej kiepsko w jej wykonaniu się trzymały. Gdyby to dziewczyna miała być na miejscu tych bandytów, o których wspominał sensei, ich zakładnicy nie potrzebowaliby żadnych technik żeby się uwolnić - lina sama by się rozwiązywała.
Na szczęście z czasem zarówno dziewczyna jak i jej partnerka na pewno robiły duże postępy!


________________________________________
Nauka: Nawanuke no Jutsu (D) -> 1

Re: Klasa w akademii nr 2

: sob cze 11, 2016 2:49 pm
autor: Hozuki Yuusari
Myślami była przy piątku i wolnym weekendzie, dlatego też przysnęła i trochę się spóźniła tego dnia. Jak się okazało nie tylko ona odpływała myślami ku wolnemu, ale także sensei wyglądał, jakby marzył mu się fajrant. Przeprosiła za spóźnienie i cicho zajęła miejsce w oczekiwaniu na ciekawe zajęcia, które jednak trochę rozczarowały. W trakcie części teoretycznej było dosyć nudno i nie dowiedziała się zbyt wielu rzeczy o których nie słyszała wcześniej. Następnie razem z grupą przeszła do sali treningowej.
Sposób, w jaki sensei wydostał się z więzów nie był dla niej w żaden sposób zaskakujący. Nowanuke było techniką dobrze jej znaną, więc gdy tylko zauważyła liny, domyśliła się, że przyjdzie jej tylko odświeżyć sobie dobrze znany materiał zamiast uczyć się czegoś nowego. Było jej trochę szkoda, bo wolałaby rozszerzać zakres swoich umiejętności.
Nie musiała długo szukać pary - to para znalazła ją. Yuusari radośnie zgodziła się gdy Midori wyraziła chęć wspólnego treningu. Blondynka zdołała się uwolnić z więzów w tempie niewiele gorszym niż sensei, w czym pomogła nie tylko znajomość techniki, ale także niezbyt mocnych węzłów wykonanych przez koleżankę. Yuusari nie dała jej takiego komfortu i związała ją bardzo, bardzo solidnie. Za to aktywnie podpowiadała Midori, by łatwiej jej było opanować Nowanuke.

Re: Klasa w akademii nr 2

: sob cze 11, 2016 9:18 pm
autor: NPC
Kolejnego dnia Nobuo zaczął zajęcia od ogłoszeń. Dziś był raczej wypoczęty i dość zadowolony. Pewnie z tego, że powoli zbliżał się koniec edukacji i będzie mógł trochę odpocząć.
Obrazek


- Pamiętajcie, że w przyszłym tygodniu odbędzie się egzamin na genina! Dzisiaj będziemy trenowali ostatnią technikę jakiej się tutaj nauczycie, więc proszę aby wszyscy przeszli od razu do sali treningowej.

Oczywiście gdy wy szliście do sali Nobuo zniknął na jakieś 15 minut. Pewnie zapalić... To był cud, że ten człowiek wytrzymywał tyle czasu w klasie bez papierosa. Poza akademią całą czas miał wepchniętą fajkę między zęby i kopcić co sekundę. Wrócił do Was i kazał rozłożyć specjalnie przygotowane kłody, a następnie wykonał technikę.
Obrazek


- Ta technika to Kawarimi no Jutsu. Jest najbardziej zaawansowaną techniką jakiej się tutaj nauczycie i zapewne nie raz uratuje Wam życie. No to do roboty!




//Przypominam, że żeby nauczyć się Kawarimi trzeba znać Henge, Shunshin, Nawanuke i Kakuremino. Następny post to będzie już egzamin na genina.