Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strona 1 z 3

Gabinet Hokage

: czw mar 31, 2016 2:37 pm
autor: Mistrz Gry - Kimi
Obrazek

Spoiler:


Miejsce pracy urzędującego Hokage. Co ważne, nie jest ono dostępne dla wszystkich - Hokage nie zawsze przyjmuje interesantów osobiście, z reguły czyni to jedynie w odpowiednio uzasadnionych przypadkach, kiedy w grę wchodzą ważne interesy wioski lub realne zagrożenie. W czasie Drugiej Wielkiej Wojny Shinobi poza tym niespecjalnie był nawet czas, aby znajdować się w gabinecie, podczas gdy na froncie trwały brutalne starcia. Teraz jednak atmosfera odmieniła się, a Hokage na nowo ma czas by pokazywać się więcej w swoim miejscu pracy niż w walce.
Gabinet Hokage jest pod stałym nadzorem wojowników z ANBU, pilnujących aby ich władcy nie zagroziło żadne niebezpieczeństwo. Podejrzane osoby kręcące się w pobliżu często są wypytywane i sprawdzane przez zamaskowanych ninja w białych płaszczach.
Sam gabinet jest bardzo obszernym pokojem, z szerokim biurkiem naprzeciw wejścia. Przed biurkiem istnieje bardzo duża przestrzeń dla interesantów. Za biurkiem stoi obrotowy fotel Kage. Z reguły na blacie piętrzą się dokumenty i zwoje, w szufladzie znajdują się pieczątki i pojedyncze, prywatne rzeczy. Pod ścianami mieszczą się dodatkowe krzesła, archiwa, szafki i regały z książkami, zwojami i kolejnymi stosami papierzysk. Hokage nie ma łatwego życia...

Obrazek

Re: Gabinet Hokage

: śr maja 11, 2016 8:17 pm
autor: NPC
Od momentu opuszczenia kawiarenki dwaj strażnicy uważnie obserwowali ruchy prowadzonych niczym na skazanie "więźniów". Podróż przez wioskę musiała im trochę zająć, zwłaszcza, że poruszali się tempem spacerowym wybierając na drogę boczne alejki, gdzie nie było tylu gapiów. Tajne tunele z cywilami nie wchodziły w grę, a i skakanie po dachach przykuwało zbyt dużo uwagi. Na żadne z zadanych pytań mężczyźni nie odpowiadali. Po prostu prowadzili dwójkę przez osadę prosto na spotkanie z nimi...

Obrazek
.
- Dobra dzieciaczki. To tutaj. Postarajcie się nie denerwować lorda Hokage. A do niej...


Obrazek
.
- Haha. Najlepiej nic nie mówcie nie pytani, jeśli wam życie miłe.


Powiedział mężczyzna w masce kota i przełykając głośno ślinę zapukał trzykrotnie w masywne, drewniane drzwi. Zza nich uszu zebranych przed wejściem dochodziły dwa głosy. Pierwszy uniesiony, kobiecy. Drugi nieco cichszy, bardziej tajemniczy i spokojny, męski. Nawet przez solidne drzwi słychać było, że wewnątrz trwa jakaś wymiana zdań i nie jest ona raczej jednomyślna. Obaj ANBU wymienili spojrzenia po czym skinęli głową w tym samym momencie. Jeden z nich ponownie zapukał do środka. Dosłownie po chwili dało się usłyszeć rozległe

Obrazek
.
.
- Wejść.

Gdy tylko ANBU usłyszał polecenie uchylił powoli drzwi, a w jego stronę poleciała gruba księga w twardej okładce. Na jej widok mężczyzna szybko przymknął drzwi tak by zatrzymały "pocisk" i otworzył je ponownie upewniając się, że jest już bezpiecznie.

Obrazek
.
- Witaj lordzie Hokage zgodnie z poleceniem przyprowadziliśmy...

W tym momencie zdanie przerwała mu kolejna książka. Tym razem wyraźnie było widać, że rzuciła nią kobieta. Widać było także, że jest nieziemsko wściekła. Na szczęście mężczyzna nie był pierwszym lepszym chłopkiem i zdążył wykonać unik.

Obrazek
.
.

- Niedopuszczalne! Kompletnie niedopuszczalne!
Katana dość szybko podsumowała wydarzenia z kawiarni nie szczędząc przy tym gestów i min, które były zdolne zasiać lęk w sercu nawet najtwardszego mężczyzny.

Obrazek
.
- Był u nas Pan Oroki, właściciel kawiarenki przy bramie. Czy was do reszty pogięło!? Co mówiłam o...
Starsza z Uchiha szybko zrozumiała, że takie pouczanie nie podziałało by nawet na jej syna, a co dopiero na dwójkę podobno wyszkolonych mężczyzn.
Obrazek
.
.

- Zresztą nieważne. To oni?
Zapytała kobieta przenosząc w końcu swój wzrok na Mitsukiego i Natsuko. Niestety podopieczni Katany znów postanowili wykazać się swoją inwencją twórczą i zamiast odpowiedzieć na pytanie jeden z nich zaczął.
Obrazek
.
.

- Katana sama. My tylko myśleliśmy...


Obrazek
.
.

- To ja tu jestem od myślenia!

Wrzasnęła kobieta uderzając przy tym w blat biurka. Wszystko co się na nim znajdowało podskoczyło. Przez dobrą chwilę panowała cisza. Jedyne co było słychać to dźwięk łyżeczki obijającej się w pustym kubku po kawie. Metalowy obiekt drżał prawie tak jak dwójka ANBU i wtedy Hokage jak dotąd siedzący w fotelu, twarzą do okna, obrócił się i zatrzymał łyżeczkę, a następnie zabrał głos.

Obrazek
.
- Wystarczy tego. Katana, Twoi ludzie dość już namieszali. Teraz zostawcie nas samych.


Obrazek
.
.

- Jako dowódca ANBU i Twój doradca mam pełne pra...


Obrazek
.
.

- Powiedziałem wyjść!


Obrazek
.
.

- ...


Obrazek
.
.

- Zrozumiano, Hokage sama.

Powiedziała nieco przerażona Katana, jednakże już po chwili odzyskała spokój i swój codzienny pazur. Użycie tytuły wyraźnie zaakcentowała jakby chciała przywołać Kiruzu do porządku. Mógł sobie rządzić wioską, ale do starszej siostry tak odzywać się nie będzie. Zdenerwowana kobieta skierowała się do wyjścia, ale zanim opuściła gabinet zwróciła się jeszcze do swoich podwładnych.

Obrazek
.
.

- Wasza dwójka. W sali odpraw. Zaraz.

Obrazek
.
.

- T...tak jest, senpai!
Obrazek
.
.

- T...tak jest, senpai!

Syknęła krótka kobieta i wyszła trzaskając drzwiami. Jej ludzie ukłonili się Hokage i chwilę później zniknęli. W gabinecie zostali tylko Kiruzu, MItsuki i Natsuko, na której spoczywał teraz wymowny wzrok mężczyzny.

Re: Gabinet Hokage

: śr maja 11, 2016 11:50 pm
autor: Natsuko Yukimura
Z początku usiłowała tłumaczyć, zadawać pytania, mówić wiele. Jednak członkowie ANBU byli niezmiennie milczący, jakby ogłuchli. W jednym momencie, wkurzona nie na żarty, nawet wykrzyczała im w twarz ten zarzut - "Czy wyście ogłuchli?!" - ale i na to nie uzyskała odpowiedzi. Przestała się się odzywać i tylko szła czerwona na twarzy, zawstydzona i nieszczęśliwa. W chwili w której dopadał ją strach, zaczynała niespokojnie rozglądać się dookoła. Miała dziwne wrażenie, że ktoś podąża ich śladem.
Dotarli na miejsce, a Natsuko jakby teraz straciła głos. Za to kiedy w drzwi uderzyła książka, zdawało się jakby optycznie się skurczyła. Uniosła ręce, gestem obronnym zasłaniając twarz. Bala się, po prostu się bała - tak naprawdę była przecież jeszcze dzieckiem, uczennicą akademii... Kolejna książka przeleciała tuż koło jej głowy, a dziewczyna jakby skamieniała. W kącikach rozszerzonych oczu pojawiły się pojedyncze łezki. Była bliska rozpłakania się jak ostatnia łamaga...
Warga jej drżała, gdy słuchała żarliwej wymiany zdań między kobietą i jej dwoma podwładnymi. Zrobiła wreszcie kilka kroków i znalazła się wewnątrz gabinetu. Kiedy ci wyszli, a Hokage zaczął się w nią wpatrywać, dłuższą chwilę stała bez słowa, a potem łamiącym się głosem zaczęła:
-H-H-Hokage-Sama, myśmy n-nic nie z-z-zrobili! To t-ten chuunin! T-to on ćwiczył technikę i wtedy zapieczętował w zwoju te wszystkie rzeczy, a potem odpieczętował je naraz i w kawiarni zrobił się bałagan i wtedy przyszli wojownicy z ANBU, a on powiedział, że to my, chociaż to nieprawda!...
Musiała przerwać ten monolog, bo brakło jej powietrza. Nie rozumiała, dlaczego w ogóle się tu znajduje i czemu ci wszyscy dookoła byli tacy zdenerwowani. Otarła rękawem oczy, usiłując przywołać się do porządku. Naprawdę byli niewinni!
I wtedy... Zdawało jej się? Czy nie?
-K-ktoś pukał?
Zapytała szeptem, obracając głowę w stronę drzwi. Ale musiało jej się wydawać, więc z powrotem spojrzała na Kiruzu Uchihę - z miną niesprawiedliwie obitego psa.

Re: Gabinet Hokage

: czw maja 12, 2016 11:58 pm
autor: Mitsuki
Czas w kawiarni przebiegał bardzo przyjemnie, a towarzystwo Natsuko mu pasowało. Chciał się jej odwdzięczyć, miał okazję, ale niestety przez głupi występ chuunina, który trenował jutsu, wszystko poszło w odstawkę. Został wkopany wraz z geninką, a mało tego obrażony publicznie przez jednego z Anbu, a jego miecze nazwane scyzorykami. I chyba najbardziej to go ruszyło, bo jakoś specjalnie nie zwracał uwagi na obelgi kierowane w swoją stronę. Jako samuraj nasłuchał się ich wystarczająco, gdy został mianowany dowódcą i nazywany pupilkiem daimyo. W tamtej sytuacji faktycznie położył dłoń na swojej rękojeści, ale nie zadziałał. Nie potwierdził swojej winy, nie zaprzeczył, bo wierzył, że Hokage jest na tyle mądry, że sam zdecyduje co jest najlepsze dla niego i dziewczyny. Po drodze także nie zadawał pytań, jedynie od czasu do czasu uspokajał brunetkę, by sobie odpuściła. Dziwiło go też jej zachowanie. Wystraszona była z jakiegoś powodu. Nie znał co prawda działań Anbu, ale nie zrobił nic złego, nie czuł się winny. Ale Natsuko? Może coś przeskrobała? Nie miał pojęcia. Wierzył w sprawiedliwość i prawdę, która na pewno wyjdzie na jaw.
Został wprowadzony do budynku, a następnie do samego gabinetu. Starał się zapamiętać drogę jaką się tutaj dostał, a w samym środku szczegóły, które mogły mu pomóc w orientacji. Sam gabinet prezentował się całkiem dobrze, a scena która się w nim rozegrała trochę zbiła z tropu Izanagiego, bo nie wiedział jak się zachować. Kłótnia między kapitanem a dwójką podwładnych była bardzo dziwna, ale samuraj większą uwagę zwracał na Natsuko, która po prostu się bała. Trzęsła się, a a jej oczy zalane były łzami. Mitsuki nie chciał reagować, naprawdę nie miał zamiaru nic z tym robić, bo mimo iż polubił dziewczynę, to nie chciał się zbytnio angażować w to wszystko, a mało tego ktoś mógłby jeszcze pomyśleć sobie coś dziwnego. Zresztą, pewnie już był na ustach ludzi w kawiarni, ale nikt nie znał historii brązowowłosego, więc niech pocałują się w dupę, a nie komentują. Jednakże samuraj nie potrafił też stać bezczynnie, musiał jakoś zareagować. To było silniejsze od niego, bo kiedyś miał młodszą siostrę, a Natsuko w pewnym sensie ją przypominała. Podobny wiek i kolor włosów. Zachowanie było inne, ale i tak podziałało na brązowowłosego.
- Spokojnie, nic ci nie grozi. - powiedział do niej spokojnie, chwytając ją za dłoń i delikatnie ściskając, by poczuła obecność młodego mężczyzny. Spoglądał co jakiś czas na nią, by obserwować jej reakcje. Druga ręka spoczywała na jednej z rękojeści katany - przezorny zawsze ubezpieczony, prawda? Mimo wszystko Mitsuki nie tracił czujności. Był gotowy zareagować, chociaż wierzył że nic nie grozi jemu czy Natsuko.
Gdy Anbu opuściło salę, został w niej tylko on, brunetka i Hokage. Było dobrze, bo wolał rozmawiać z nim sam na sam niż liczyć na komentarze "publiczności" w postaci dwójki idiotów i ich dowódcy, która ewidentnie miała jakiś wpływ na Hokage. Głuchy nie był, słyszał przecież słowo "doradca", prawda? Ciekawe, nie powiem. Sam Cień Ognia prezentował się raczej normalnie. Inaczej sobie go wyobrażał MItsuki, bardziej jako starca, który dba o wioskę jak ojciec. Ten był młody, niewiele starszy od samego samuraja. Zaskoczenie, ewidentnie.
Wysłuchał co ma do powiedzenia Yukimura, nie puszczając jej dłoni. Dopiero gdy jej przerażenie znowu zaczęło dawać się jej we znaki, Mitsuki znowu zareagował. Nie spoglądając na Hokage, stanął przed Natsuko, zwalniając uścisk. Tym razem nakierowując jej podbródek dwoma palcami na swoją twarz, spojrzał jej prosto w oczy, by zbić ją trochę z tropu i dać poczucie bezpieczeństwa.
- Nic ci ze mną nie grozi, bądź spokojna. Czcigodny Hokage jest na tyle mądrym i inteligentnym człowiekiem, że dojdzie do prawdy. Nie musisz się bać. Nikt nie pukał. Będzie dobrze. - uśmiechnął się, wypowiadając słowa szeptem, ale nie jakimś super. Po prostu ciszej niż zwykle. Opiekuńczość MItsukiego była dziwna, bo przejmował się losem innych niż swoim własnym. Zresztą, było to też dziwne zachowanie jak na osobę, która ledwo pojawiła się w wiosce i nie była w niej nawet dwóch godzin. Ale taki był. Nie potrafił tego zmienić, chociaż miał trochę do siebie o to żal.
Odczekał kilka sekund wpatrzony w Natsuko, a następnie obrócił się w stronę Hokage, stając krok przed nastolatką. Postanowił wziąc sprawy w swoje ręce, nawiązać dialog z władcą i w razie pytań odpowiedzieć na wszystko - szczerze i zgodnie z prawdą.
- Czcigodny Hokage. - wykonał przy tej okazji ukłon, wyciągając lewą nogę w tył, prawą dłoń kładąc na piersi, lewą zataczając łuk i prostując ją w wzdłuż, głowę zaś spuścił w dół, tak że broda dotknęła piersi. Trochę to było dziwne, ale akurat tak się nauczył. Nie podnosił się.
- Proszę o wybaczenie. - powiedział, nie zmieniając pozycji. Dopiero po kilku sekundach wyprostował się, opierając dłoń o rękojeść jednego z bliźniaczych ostrzy.
- Nazywam się Mitsuki Izanagi. Nie jestem obywatelem Liścia. Ta młoda dama to Natsuko Yukimura. Nastąpiła pomyłka, którą z pewnością wyjaśnimy. - spoglądał wprost na władcę, czekając na jego dalsze instrukcje i pytania, jeśli jakieś padną. Czasem zerkał kątem oka na nastolatkę, a w trakcie oczekiwania obserwował też szczegóły gabinetu, głównie fotografie poprzednich władców. Ale całkowitą uwagę przykuwał jednak Kiruzu.

Re: Gabinet Hokage

: pt maja 13, 2016 11:28 am
autor: NPC
Od momentu wyjścia swojej siostry i jej ludzi z gabinetu mężczyzna zastanawiał się czy powierzenie jej nadzoru nad działaniem tych służb było dobrą decyzją. Co prawda to on nadał był ich zwierzchnikiem ale ciągła samowolka zaczynała być uciążliwa. Przez cały czas rozmowy dwójki ninja Uchiha przemieszczał wzrok z Natsuko na Mitsukiego i z powrotem. Odwracanie się do niego plecami było co prawda brakiem szacunku, ale biorąc pod uwagę okoliczności Hokage postanowił to zignorować. Tłumaczenia i histeria dziewczyny nie robiły na nim wrażenia. Cały ten teatrzyk trwał jednak trochę za długo.
Obrazek
.
.
- Skończyliście już?

Zapytał niezbyt miłym tonem. Chciał tym przypomnieć zebranym kto w tej sali jest najważniejszy i kto przyszedł do kogo. Przedstawienie się i przeprosiny zeszły na bok na dźwięk pewnego, użytego słowa.

Obrazek
.
.
- Pomyłka? Nie ma mowy żadnej pomyłce.

Zapewnił Hokage wracając za biurko. Przez krótką chwilę milczał bawiąc się kapeluszem, który leżał obok na biurku. Ciągłe milczenie podnosiło napięcie w gabinecie. W pewnym momencie Uchiha znów spojrzał w stronę okien zerkając na swoją osadę. Przez cały ten czas stał tylko i myślał. Dopiero po kilku minutach znów powiedział dość głośno.

Obrazek
.
- Natsuko... Przypomnij mi jakie polecenie dostałaś od strażników przy bramie?
No i w końcu wyszedł prawdziwy powód dla jakiego zostali tutaj wezwani. Każda nowa osoba musi zostać zarejestrowana, a jeśli istnieje podejrzenie, że jest on shinobi musi zostać dokładnie przepytana przez dowódcę straży. W tym przypadku Mitsuki sam przyznał się, że chciałby zostać shinobi Liścia. Chociaż w historii zdarzały się przypadki gdy takie coś miało miejsce to były one rzadkością i zazwyczaj dotyczyły dużo młodszych osób, lub nawet całych rodzin.

Obrazek
.
- Czy jest jakiś konkretny powód dla którego uznałaś, że prywatne plany są ważniejsze od moich zaleceń? Może uważasz, że to Ty powinnaś rządzić wioską?

Zapytał odwracając się w jej stronę. Chociaż ton był karcący to raczej spokojny i opanowany. W końcu nie było potrzeby by się unosić, należało tylko uporządkować kilka spraw i wyjaśnić kwestię autorytetu.

Re: Gabinet Hokage

: pt maja 13, 2016 4:06 pm
autor: Natsuko Yukimura
Trochę się uspokoiła - i warto wspomnieć, że Mitsuki sporo jej w tym pomógł. Słysząc jego zapewnienie kiwnęła głową, nabierając nieco więcej odwagi. I co ważniejsze - cichy stukot, jakby ktoś pukał do drzwi, ustał. Uff...
Ale sprawa dopiero miała być wyjaśniona. Hokage odczekał jeszcze kilka chwil, po czym wypowiedział, o co tak naprawdę mu chodzi. Co ciekawe - chuunin i bałagan w kawiarni nie miał z tym nic wspólnego! A przecież to dlatego zgarnęła ich tamta ekipa Anbu, tak czy nie? Dziewczyna niewiele z tego wszystkiego rozumiała.
Dopiero na wspomnienie o poleceniu wydanym przy bramie coś w jej głowie zaskoczyło. Uformowała usta w urocze "o" i rozszerzyła źrenice. A więc to o to chodzi!
-Aaaha!
Rozluźniła się nieco. W takim razie nic wielkiego się nie stało! Zaraz wszystko wyjaśni!
-W sumie to nie dostałam żadnego polecenia, strażnik powiedział tylko, że Mitsuki ma trafić do Gabinetu Hokage. Ale nie wspominał nic że zaraz, że natychmiast czy niczego takiego... No a skoro Mitsuki jest tu pierwszy raz i ma za sobą długą drogę, to pomyślałam że może chciałby trochę zobaczyć no i że pewnie jest głodny albo chce mu się pić... Przecież gdyby był niebezpieczny, to chyba by go ze mną nie puścili!
Uśmiechnęła się delikatnie, tłumacząc swój punkt widzenia. Jak to większość nastolatek - miała dość beztroskie podejście, osoby w jej wieku za często nie myślą o możliwych konsekwencjach, chyba że po fakcie... Intencje miała przecież dobre, tylko pomyślunku za mało... Sprowadziłaby Mitsukiego do gabinetu, tylko trochę później!
-Jeśli źle zrobiłam, to przepraszam! Nie wiedziałam, że to takie ważne... A ja? Rządzić wioską? O, w życiu! Jeszcze raz przepraszam.
Uśmiechnęła się z zażenowaniem, drapiąc się z tyłu głowy. Miała nadzieję, że to na tyle - przecież naprawdę nie chciała źle. No i przypadkiem poruszyła pewien ważny aspekt - jeśli ważne było jak najszybsze sprowadzenie Izanagiego do biura Hokage, to chyba to zadanie powinien otrzymać kto inny niż piętnastoletnia uczennica akademii... Chyba jeszcze kogoś czeka dywanik!
W każdym razie teraz dziewczyna zerknęła na samuraja i szepnęła:
-Przepraszam, nie chciałam narobić ci kłopotów.
Naprawdę było jej głupio, ale nigdy nie pomyślałaby, że z takiej bzdury będzie taka wielka rzecz!

Re: Gabinet Hokage

: sob maja 14, 2016 12:43 am
autor: Mitsuki
Wiek niestety zawsze potrafi zmylić. Mimo iż Hokage był niewiele starszy od Mitsukiego to był bardzo poważny i stanowczy. Izanagi starał się jakoś rozgryźć władcę, by zrozumieć jego charakter i podejście, ale ciężko mu było w tej chwili za cokolwiek złapać. Niestety.
Samuraj stał nadal na wprost Cienia, czekając na jego odpowiedź. Został co prawda po części olany, ale zrozumiał przez to, że musi znać swoje miejsce w szeregu. Poza tym nie przejął się zbytnio jego słowami. Sandaime był władcą, wiedział co ma robić, a sam Mitsuki miał do niego szacunek, bo wierzył w jego sprawiedliwość. Wysłuchał co ma do powiedzenia, tak samo jak i odpowiedzi Natsuko, która próbowała jakoś wybrnąć z sytuacji. Izanagi był zadowolony, że jakoś pomógł się brunetce ogarnąć. Jeden dobry uczynek na plus.
Miał zamiar się wtrącić i jakoś wziąć winę na siebie, ale coś wewnątrz niego nakazywało mu milczeć. Ciekaw był czy dziewczyna może mieć przez niego problem. W pewnym momencie Yukimura zwróciła się właśnie do samuraja, przepraszając go. Izanagi spojrzał na nią i uśmiechnął się delikatnie.
- Nic się nie stało. Mam nadzieję, że za kilka chwil wszystko wróci do normy. - powiedział spokojnie do studentki, a następnie powędrował wzrokiem na Hokage. Dłoń nadal trzymał opartą na rękojeści broni.

Re: Gabinet Hokage

: ndz maja 15, 2016 11:17 pm
autor: NPC
Kiruzu uważnie wsłuchiwał się tłumaczenia Natsuko. Uwaga o tym, że trzeba było przyprowadzić Mitsukiego od razu, jego zdaniem, była nie na miejscu. To chyba coś oczywistego, ale z drugiej strony nikt jej tego wprost nie powiedział, a ona wciąż dopiero się uczyła dlatego postanowił nieco spuścić z tonu.
Obrazek
.
- Dobrze, wystarczy już tych tłumaczeń. Następnym razem gdy Cie wezwę masz być obok jak najprędzej, jasne?

Zapytał stanowczo wciąż znajdując się na fotelu, twarzą do okna. Dzisiaj Uchiha wyraźnie nie był w humorze. Czy to przez wydarzenia w kawiarni, czy przez to co zaszło w gabinecie z siostrą? Kto wie. Możliwe, że chodziło o coś, o czym rodzeństwo rozmawiało zanim pojawili się ANBU.

Obrazek
.
- Mimo wszystko dziękuje, że przyprowadziłaś tu naszego "gościa". Możesz już odejść, a my porozmawiamy sobie w cztery oczy..

Po sposobie w jaki Hokage wypowiedział ostatnie zdanie było wiadomo, że to nie żadna propozycja, ale raczej kolejny rozkaz. W sumie odkąd Kiruzu przejął władzę w wiosce po Drugim kompromisy nie miały miejsca. Gdyby nie rządy Tobiramy może byłoby inaczej, jednak jego traktowanie i postrzeganie Uchiha oraz panujące wokół wojny zmusiły Trzeciego do prowadzenia może nie tyle twardej, co stanowczej polityki.

Obrazek
.
.
- Mitsuki tak? Dobrze zapamiętałem? Proszę siadaj, nie stój tak.

Zapytał lider osady obracając fotel przodem do sali. Ręką wskazał krzesło po drugiej stronie biurka, a następnie podparł nimi głowę. Długo zastanawiał się co ma zrobić z nowym delikwentem.

Obrazek
- Pozwól, że przedstawię się właściwie. Nazywam się Kiruzu Uchiha i jestem aktualnie panującym Trzecim Hokage... Podaj mi jeden dobry powód, dla którego miałbym pozwolić Ci tak po prostu dołączyć do mojej wioski i to w dodatku jako jej "żołnierz"?

Niestety dla mężczyzny było to nadal trochę niepojęte. Przecież równie dobrze ten ktoś mógł być szpiegiem. Nie miał ze sobą nic, żadnego poręczenia, znajomych, rodziny. Dlaczego Kiruzu miałby więc go darzyć zaufaniem?

Re: Gabinet Hokage

: pn maja 16, 2016 11:29 am
autor: Natsuko Yukimura
Natsuko naprawdę nie widziała w swoim zachowaniu niczego nagannego. Jakby jej ktoś powiedział, że ma przyjść z Mitsukim do gabinetu jak najprędzej, to przecież by to zrobiła. A tak to tylko głupio wyszło - no szkoda, ale trudno! Nie będzie się z powodu takiego głupstwa przejmować!
-Dobrze, to będę.
Już nie mówiła, że przecież Hokage wcale jej nie wzywał... Że sama zaofiarowała przyprowadzenie Mitsukiego do gabinetu. Ale była na tyle wyrośnięta, żeby wiedzieć iż tak ujęta sprawa raczej nie spotkałaby się z wyrozumiałością. Szybciej przyprawiła jej łatkę "tej bezczelnej"! A wcale nie chciała być uważana za "tą bezczelną". Była grzeczną dziewczyną, tylko czasami trochę zbyt przemądrzałą!
Przyznała za to przed sobą w duchu, że Hokage był całkiem przystojnym facetem! Chętnie popatrzyłaby na niego bliżej. Szkoda, że powiedział jej, że musi iść tak szybko! Skoro już przyprowadziła Mitsukiego do gabinetu, to powinna móc tu zostać. Z ociąganiem jednak wykonała rozkaz, wzdychając z cicha. Ruszyła w kierunku drzwi, przystając przy nich jeszcze na moment i pomachała im na "do widzenia". Dopiero po tym wyszła.

Re: Gabinet Hokage

: wt maja 17, 2016 3:53 pm
autor: Mitsuki
Mitsuki wysłuchał słów Hokage a także kątem oka obserwował Natsuko i jej reakcje na słowa władcy. Jej odpowiedź także przyjął do wiadomości i gdy Hokage zdecydował się wyprosić ją z gabinetu, Mitsuki skinął w jej stronę głową i odprowadził wzrokiem do drzwi. Tak dla bezpieczeństwa. Na pewno się z nią jeszcze raz spotka, bo zależało mu na tej znajomości. Może i była nastolatką, ale też i pierwszą osobą w wiosce, nie licząc strażników, która była tak pomocna i miła. Zapamięta ją.
Gdy zostali sami, a Hokage zaczął swoją przemowę, Izanagi ruszył przed siebie by wykonać pierwsze polecenie Cienia. Skinął oczywiście jeszcze do niego głową, by potwierdzić, że ma na imię Mitsuki.
- Dziękuję. - powiedział grzecznie i przysiadł na krześle, zrzucając z ramienia torbę. Broni oczywiście nie ruszał, bo nie chciał. Nie rozstawał się z nią na krok, serio. Tak bardzo cenił swoje miecze i o nie dbał.
Pytanie Kiruzu było bardzo trudne do jednoznacznej odpowiedzi. By zrozumieć zachowanie samuraja i jego obecny cel trzeba by było poznać całe jego dzieje (a jak wiadome, każdy ma je w dupie! pieprzone lenie, nie chcące przeczytać tylko 33 stron!) oraz ostatnie chwile życia jego siostry i całe spotkanie z Shoheiem, który właśnie zaszczepił mu w głowie, by udał się do Liścia. Po dłuższej chwili młody mężczyzna zdecydował się zabrać głos, chociaż naprawdę nie wiedział czy to podziała, bo musiałby naprawdę długo gawędzić z władcą by zrozumiał jego punkt widzenia:
- Chciałbym zostać w Liściu, chciałbym zostać shinobi by chronić ludzi, którzy tutaj mieszkają i nie dopuścić do rozlewu krwi. Jak podczas II Wojny. Chciałbym obdarzyć każdego mieszkańca swoimi szczerymi uczuciami, mieć nowy cel w życiu i spłacić dług u mojego przyjaciela, który pochodził z tej wioski. Powiedział mi kiedyś bardzo mądrą rzecz: Dobrem za dobro odpłacaj, bo kto siedzi bezczynnie, ten jakby zło czynił. Nie zamierzam siedzieć bezczynnie. - odpowiedział pełnym zdaniem, bez zająknięcia i żadnego słowa zawahania. Mówił wszystko od serca, z pełną wiarą i przekonaniem w swoje słowa. Naprawdę mu zależało na tym. Uparł się, postanowił sobie coś i może to było głupie, ale nie zrezygnuje.

Re: Gabinet Hokage

: pt maja 20, 2016 7:32 pm
autor: NPC
Może i Kiruzu sprawiał wrażenie nieco oschłego i bezpośredniego, ale jemu także zależało na dobru wioski i jej mieszkańców. Można powiedzieć, że przekładał nad swoją pozycję wszystko, nawet chęć posiadania rodziny. Nie robił tego jednak dla zaspokojenia żądzy władzy jak sądzili niektórzy. Jego intencje były zupełnie szczere. Przypominało mu to nieco słowa Mitsukiego, który co prawda nie urodził się w Liściu, ale najwyraźniej czuł do osady jakąś więź.
Obrazek
.
- Dobrze. W takim razie przyjmę Cie do wioski, ale na okres próbny no i są warunki...

Powiedział Uchiha gdy już wysłuchał krótkiej historii życia. Po krótkiej pauzie i upewnieniu się, że Natsuko już wyszła dokończył myśl.

Obrazek
.
- Po pierwsze będę osobiście nadzorował Twoje postępy. Po drugie od tej chwili będziesz współpracował z kolegami tworząc drużynę. Koniec życia wolnego strzelca.

Jego wymagania nie były dużo i jakoś nie bardzo dotyczyły bezpieczeństwa wprowadzenia osoby z zewnątrz w struktury wioski, co zapewne nie spodoba się radzie. Hokage dobrze o tym wiedział, ale wiedział też, że to on ma decydujący głos. Poza tym w słowach Mitsukiego wyczuwał dobre intencje. Co prawda już kiedyś mocno się na takim przypadku przejechał, ale najwyraźniej brunet uznał, że już najwyższa pora spróbować ponownie.

Obrazek
.
- Jeśli masz jakieś pytania odpowie na nie Twój nowy nauczyciel, lub ludzie w wiosce. Na dzisiaj to wszystko. Możesz odejść.

Nie było potrzeby dłużej przeciągać tego cyrku. Kiruzu chciał mieć to za sobą, w końcu mógłby jeszcze zmienić swoje zdanie. To nie było tak, iż był całkowicie pewien swojej decyzji. Nim Mitsuki wyszedł Hokage dodał jeszcze jedno i dopiero wtedy pozwolił mu odejść skinięciem głowy.

Obrazek
.
- Aaa i jeszcze jedno. Nawet nie myśl o opuszczaniu wioski bez stosownego pozwolenia.

Po tych słowach Hokage odwrócił się na swoim fotelu i wrócił do przeglądania sterty dokumentów.

Re: Gabinet Hokage

: ndz maja 22, 2016 12:50 pm
autor: Mitsuki
Mitsuki czekał cierpliwie na odpowiedź Hokage i się jej doczekał. Liczył, że będzie pozytywna, bo jego intencje były szczere i nie miał zamiaru zagrażać Liściowi w żadnym stopniu. Jeśli by się władca nie zgodził to pewnie opuściłby wioskę i spróbował w inny sposób zyskać jej zaufanie i szacunek. Uparty był i jak sobie coś postanowi to wykona to raz a porządnie. Ale odpowiedź była dobra, ucieszyło to samuraja. To znaczy byłego samuraja, bo obecnie został shinobi. Chociaż opaski nie dostał.
- Dziękuję bardzo, Czcigodny Hokage. - powiedział z wdzięcznością w głosie, wstając z miejsca i kłaniając się nisko. Uśmiechnął się, wysłuchując dalszych słów Kiruzu. Kiwał co jakiś czas głową w geście zrozumienia. Na koniec tylko rzucił.
- Tak jest, Hokage. Do zobaczenia. - powiedział z pełnym szacunkiem i raz jeszcze ukłonił się przed władcą, wychodząc z gabinetu. Nie miał zamiaru opuszczać wioski, chyba że zostanie o to poproszony albo coś się nie stanie.

nmm

Re: Gabinet Hokage

: sob cze 04, 2016 1:28 pm
autor: Hyuko Houzuki
Błąkałem się po tym smutnym Liściu bez większego ładu i składu. Mgła miała jednak swój klimat... Ciemne małe uliczki, gwałty, kradzieże, a czasami nawet morderstwa! Nie sposób się nudzić. A tutaj? Co ja tutaj robię!? A no tak... szukam rodziny i planuje zostać super ninja, aby później zostać Mizukage. Przecież to nie może być takie trudne. O fontanna, uzupełnię sobie zapasy wody. Ciekawe czemu Ci wszyscy ludzie się tak na mnie dziwnie patrzą. Co komuś pomacham, to tamten odwraca wzrok... Strasznie tu smutno! To wszystko przez mój nożyk i mój wygląd, serio?? Bez sensu. O jest ten budynek, który mi zaznaczył koleżka w bramie. To ja... wejdę do środka. Puk, puk. Wydawało mi się czy ktoś powiedział proszę wejść? Cholera mogło mi się tylko wydawać... co teraz, co teraz... a walić to! Nie po to przyszedłem tu taki kawał drogi, żeby nie zobaczyć Hokage! Wchodzę do środka.

- Dzieńdoberek. Emmm... ja to z Mgły pochodzę, ale przysłał mnie tu taki miły koleżka z bramy Waszej wioski... i... emmm.... bo ja to bym chciał zostać ninja. No w sumie to nie ninja, tylko Mizukage... ale do tego chyba też trzeba być ninja... co nie?

Re: Gabinet Hokage

: sob cze 04, 2016 2:59 pm
autor: NPC
Hokage siedział za biurkiem, zajęty czytaniem jakichś papierów, które i tak większego sensu nie miały. Tego zajęcia najbardziej nie lubił. Kiruzu chciał dla wioski jak najlepiej, ale czuł, że taka praca go męczy. Nie miał zamiaru rezygnować, bo miał swoją wizję, ale papierki najchętniej zostawiłby komuś innemu. Całą tą nudną i monotonną pracę pracę przerwało pukanie. Nim zdążył jednak powiedzieć "proszę", w drzwiach pojawił się wesoły osobnik, który zaczął gadać. Bez pozwolenia i zachowania jakiegokolwiek szacunku dla władz wioski. Pierwsze wrażenie Uchihy było logiczne - nie lubię go! Ale wysłuchał co ma do powiedzenia i westchnął ciężko.
Obrazek


- Kolejny, który chce dołączyć? Chyba wprowadzę przy bramach jakąś selekcję...
Mruknął pod nosem, kręcąc głową na boki. Nie przywitał się nawet i kontynuował.

Obrazek


- Powiedz mi, co człowiek z Kirigakure chce osiągnąć w Konohagakure? Masz swoją wioskę, tam możesz się kształcić i zostać ninja. Nie pozwolę na to, byś w mojej wiosce został shinobi, jeśli planujesz zostać Mizukage. Wyglądasz mi na szpiega i nie znam cię. Śmierdzi mi to podstępem. Poza tym to nie jest dobre miejsce dla ciebie. Twój miecz będzie wzbudzał strach wśród mieszkańców.

Powiedział poważnie, układając dłonie na biurku. Aktywował także Sharingan, trzyłezkowy, by przyjrzeć się człowiekowi z Mgły. Chodziło głównie o jego budowę i miecz, który miał na plecach. Był zbyt podejrzany by pozwolić mu zamieszkać w wiosce.

Obrazek


- Będę jednak wyrozumiały. Jeśli mnie przekonasz to rozważę twoją prośbę.
Dodał już tonem bardziej stanowczym, patrząc wprost na Hyuko, a w jego oczy

Obrazek


- Opowiedz mi coś o sobie, przedstaw się.
Powiedział spokojniej, nie spuszczając z niego wzroku.

Re: Gabinet Hokage

: sob cze 04, 2016 4:03 pm
autor: Hyuko Houzuki
No tak... co ja sobie myślałem... że tak po prostu sobie tutaj wpadnę, powiem co chcę i to dostanę? Głupek, głupek, głupek! Mogłem obmyślić jakiś plan działania, a nie wyjeżdżać od razu z tym Mizukage. To było zupełnie bez sensu. Ten cały Hokage musi być chyba zawalony robotą papierkową, może dlatego jest taki zły? Ciężko stwierdzić.

- Nooo więc... Hm. Tak jak powiedziałem, nazywam się Hyuko Houzuki i chcę w przyszłości zostać najlepszym shinobi na świecie. Dlaczego tutaj, a nie we Mgle? Jak byłem mały, moi rodzice przeprowadzili się do Liścia. Urodziła się tutaj moja siostra, której nawet nigdy nie widziałem... Chciałbym ich też tutaj odnaleźć i dowiedzieć się, dlaczego od dziecka byłem sam. A co do tego Mizukage... Czcigodny Hokage uwierzy lub nie, ale kiedyś i tak nim zostanę. Więc chyba będzie lepiej kiedy to nasze wioski będą żyły w pokoju, co nie? I mój nożyk to wszystko co mam. Nie mam zamiaru się z nim rozstawać, ale mogę obiecać, że nie będę nim wymachiwał bez potrzeby.

Mógłby już przestać się tak na mnie gapić... może przesadziłem z uśmiechem? Ludzie źle reagują na moje zęby. Strasznie niemiły z niego gość, ogólnie rzecz biorąc. Jaki podstęp... ? Że niby ja mam złe intencje? Ehh... czemu muszę tak wyglądać...