Klasa w akademii nr 2

Mistrz Gry - Kimi
Awatar użytkownika
Mistyczny Ninja
Posty: 298
Rejestracja: pn kwie 04, 2016 2:14 pm
Lokalizacja: Katowice
Imię: Mistrz
Nazwisko: Gry
Pseudonim: Boski Miszcz
Wiek: 99
Waga / wzrost: 666
Wioska: Konoha
Specjalizacje: Bogini Kreacji
Ubiór:
Znaki szczególne:
Karta postaci:
Statystyki:
Finanse:
Relacje:
Kontaktowanie:

Klasa w akademii nr 2

Post ndz maja 29, 2016 1:24 pm

Obrazek

Spoiler:


Akademia Ninja
To obowiązkowy etap w życiu każdego młodego ninja! Tutaj poznaje podstawy tego fachu, nabiera niezbędnych umiejętności i doświadczenia, bez których nie byłby w stanie poradzić sobie jako genin. W budynku akademii odbywają się również wieńczące ją egzaminy, kolejne ważne wydarzenie w życiu shinobi.

Klasa w akademii
Dość duże pomieszczenie, zdolne pomieścić nawet dość liczebną klasę. Ławki wznoszą się coraz wyżej, w taki sposób, aby zapewnić dobry widok nawet uczniom znajdującym się na samym końcu. Są zabudowane w całości, co oznacza że wchodzi się do nich od środka, a pulpity są połączone aż do samej ściany. Wszystko jest drewniane. Z przodu znajduje się podwójna tablica. Drzwi do klasy są rozsuwane i tłumią odgłosy dobiegające z zewnątrz, aby nie przeszkadzać uczniom w skupieniu.
NPC
Awatar użytkownika
Nikt
Posty: 125
Rejestracja: czw maja 05, 2016 5:44 pm
Imię:
Nazwisko:
Pseudonim:
Wiek: 0
Waga / wzrost:
Wioska: Konoha
Specjalizacje:
Ubiór:
Znaki szczególne:
Karta postaci:
Statystyki:
Finanse:
Relacje:
Kontaktowanie:

Re: Klasa w akademii nr 2

Post ndz maja 29, 2016 2:09 pm

Sakumiak: Dobra najpierw omówię jak będzie wyglądał ten semestr (i prawdopodobnie ten system będzie najszybszy). Każdy post NPC opisuje jeden dzień nauki. Na początku będzie część teoretyczna, a potem część praktyczna.
  • Część teoretyczna - chciałbym, żeby była bardziej fabularna. Tutaj umieszczacie wszystko co robicie na przerwach, na lekcji etc. Pamiętajcie, że wasza fabuła jest oceniana i ma wpływ na przyznanie technik rangi B.
  • Część praktyczna[b] - nauka technik. Żeby przyspieszyć będą tylko techniki inne albo zostaną pominięte albo będą realizowane w części teoretycznej i pomimo, że jest to nauka będzie traktowane jako wydarzenie fabularne.

Co do sparingu to jeszcze pomyślę, ale na końcu będzie oczywiście egzamin na genina. Formalnie jest to po prostu ogłoszenie wyników oceny fabularnej, czyli kto ile technik rangi B uzyskał. Wszystko jasne?


Następnego dnia znowu musieliście się użerać z tym samym nauczycielem. No cóż jak mus to mus, po spojrzeniach niektórych uczniów dało się zobaczyć, że najnormalniej w świecie boją się Nobuo. Nauczyciel wszedł do klasy i zaczął sprawdzać obecność. Następnie nie za bardzo przejmując się nieobecnymi przeszedł do tematu. Dzisiaj na zajęciach tak jakby kontynuując poprzedni wstęp o chakrze kontynuował opowiadając o Ninjutsu i naturach chakry. Były to w 80% podstawy, ale niektóre rysunki i wyjaśnienia były naprawdę skomplikowane i widać było, że nawet najlepsi uczniowie ich nie rozumieją, a teoria na temat białej i czarnej chakry była tak abstrakcyjna, że było widać jak najsłabszym uczniom leci para z uszu. Ktoś tu się chyba przegrzał. Wszystko wyglądało tak jak ostatnio, nauczyciel po prostu mówił naprawdę nie zwracając uwagę na to czy ktoś się spóźnił czy go słucha etc.
Po tym wszystkim nastał ten moment! Zajęcia praktyczne. Niektórzy jeszcze dalej nie opanowali Henge no Jutsu. Po usłyszeniu tego Nobuo skwitował to tylko jednym zdaniem.
Obrazek



- [b]Nie będę spowalniał innych bo Wam coś nie wychodzi. Albo sami się tego douczycie albo nie nadajecie się na ninja
- jego głos był naprawdę chłodny.


Stanął przed klasą i złożył kilka pieczęci. Wokół niego powstało 7 klonów, które po chwili zniknęły.
Obrazek



- To technika Bunshin no Jutsu, pieczęci to... - wymienił wszystkie potrzebne pieczęci - Aby zaliczyć musicie potrafić stworzyć przynajmniej dwa idealne klony. Do roboty.


Po tych słowach zaczął znowu przechodzić między uczniami ochrzaniając tych, którym szło najgorzej. No cóż wielu naprawdę się go bało. Roznosił jakąś taką aurę niechęci. Jak stawało się obok Nobuo to aż ciarki przechodziły.
Daiki Douhito
Awatar użytkownika
Genin
Posty: 15
Rejestracja: pt maja 27, 2016 3:55 pm
Imię: Daiki
Nazwisko: Douhito
Pseudonim:
Wiek: 12
Waga / wzrost: 51kg/166cm
Wioska: Konoha
Specjalizacje: Ninjutsu
Ubiór:
Znaki szczególne:
Multikonta: Hiroshi Hyuuga
Karta postaci: viewtopic.php?f=14&t=252
Statystyki: viewtopic.php?f=35&t=254
Finanse: viewtopic.php?f=51&t=255
Relacje:
Talent: Sokole Oko
Cecha specjalna: W czepku urodzony.
Kontaktowanie:

Re: Klasa w akademii nr 2

Post ndz maja 29, 2016 2:30 pm

Tym razem chłopak za wszelką cenę postanowił sobie, że nie spóźni się do szkoły. Swoje starania przerodził w czyny do tego stopnia, że dzień wcześniej położył się już o godzinie dwudziestej do łóżka. Efektem tego było to, że chłopak wstał godzinę wcześniej i nie miał najmniejszego pojęcia co ma ze sobą zrobić. No i teraz błąkał się po wiosce. Ze względu na to, że była bardzo wczesna godzina to wszystko było jeszcze pozamykane, włącznie z kawiarniami więc chłopak nawet nie miał gdzie pójść stracić trochę czasu. Gdy tylko przespacerował całą wioskę ruszył do akademii. Ciekawe ile czasu mu jeszcze zostało do rozpoczęcia zajęć? No nic, dziś w każdym razie się nie spóźni. Wszedł do opustoszałej akademii po czym podszedł do rozpiski zajęć. Hmm, ale kicha, znowu inna klasa. Ci wszyscy nauczyciele chyba nie mieli serca, ledwo zorientował się gdzie leży klasa pierwsza, a Ci przekładają mu zajęcia do klasy numer dwa.
Po chwili błąkania się po budynku akademii Daiki trafił na odpowiednią klasę. Wszedł do środka, okazało się, że jest tu sam. Wspaniale, będzie mógł zająć się czymś co na prawdę mu się przyda w życiu. Usiadł w ławce i wyjął dość sporą ilość gliny. Co by tu dziś stworzyć. Może ptaka? Chłopak zabrał się do formowania swojego latającego przyjaciela z gliny, wszystko to tylko po to żeby zmarnować trochę czasu. Był zbyt znudzony na faktyczną sztukę dzisiejszego dnia. Spojrzał na zegarek wiszący na ścianie. Zaraz powinni wszyscy się pojawić. Chłopak czuł się lekko znudzony. Z jednej strony też był bardzo z siebie zadowolony, że dzisiejszego dnia się nie spóźnił, jednak z drugiej już chyba woli wpadać do klasy w połowię zajęć, przynajmniej jest ciekawie.
Po chwili do sali zaczęły wbiegać dzieci oraz po jakimś czasie wszedł Sensei. Pff znowu ten sam gbur co wczoraj? Czemu nie mamy zajęć z senseiem który miał nas trenować? No nie ważne, może to i lepiej, że chłopak nic nie rzucił pod nosem, przecież miał zamiar zdać akademie a to raczej wiązało się z niewkurzaniem senseia. Przepisał jakieś rzeczy z tablicy nie za bardzo próbując je zrozumieć i przeszedł do rysunków. Może rysunki i malowanie to nie dział sztuki który preferował Daiki jednak był pewien, że wykonał je najlepiej w całej klasie, w końcu to on był tutaj artystom. Zaciekawiła go czarna i biała chakra i mimo, że nie za dużo z tego rozumiał zanotował sobie na pergaminie frazę *dowiedz się więcej*.
Chwilę po tym przyszła kolei na część praktyczną. Chłopak spakował wszystkie rzeczy do torby i zaczął słuchać nauczyciela. Po słowach Nabuo, blondyn ledwo się powstrzymał od powiedzenia mu kilku wścibskich słów, no ale w końcu musi odnosić się z szacunkiem do nauczyciela. Całę szczęście Daiki akurat opanował Henge no jutsu i nie musiał się martwić nadrabianiem zaległości tylko mógł od razu przejść dalej. A więc dziś bushin no jutsu? Daiki kiedyś słyszał o tej technice, zdaje się, że jest na prawdę ważna, a co za tym idzie musi być trudna.A w dodatku ten gbur pod postacią nauczyciela chciał od nich aż DWÓCH idealnych klonów. Przecież tyle wczoraj trenował, żeby stworzyć jedną kopie Nabuo, to ile zajmie mu stworzenie dwóch kopi siebie? No nic trzeba spróbować. Wykonał pieczęci które pokazał mu nauczyciel i spróbował na początek stworzyć jednego klona. Po jego prawej stronie pojawił się gesty dym, a gdy opadł okazało się, że nie stało się kompletnie nic. Chłopak wkurzony wykonał jeszcze kilka powtórzeń podczas których wychodziło mu raz gorzej a raz lepiej aż po chwili po jego prawej stronie pojawił się idealny klon. Chłopak podskoczył ze szczęścia, a jego klon razem z nim. Przez głowę chłopaka przeszła zboczona myśl. Ciekawe czy odwzorował wszystko dokładnie. Z płomykami w oczach zbliżał się do klona po czym gdy ten znalazł się przy ścianie, a Daiki w jego stronę już wyciągał rękę kompletnie wyparował. No nic. Jeszcze to sprawdzi. Wrócił na swoje miejsce.
Można powiedzieć, że chłopak był już w połowie treningu. Skoro stworzył już jednego klona to drugi nie będzie dla niego wyzwaniem. Wykonał kilka prób a obok niego pojawiły się dwa idealne klony. Podniósł rękę i zawołał nauczyciela. Chciał pochwalić się efektem swojego treningu.
- Sensei!
Spoiler:
Obrazek
Yūjin Midori
Awatar użytkownika
Uczeń Akademii
Posty: 38
Rejestracja: sob maja 28, 2016 2:28 pm
Imię: Midori
Nazwisko: Yūjin
Pseudonim: Tora
Wiek: 11
Waga / wzrost: 35/142
Wioska: Konoha
Specjalizacje: Tai/Nin
Ubiór:
Znaki szczególne: Heterochromia - jedno oko żółte, jedno zielone
Multikonta: Saycia
Karta postaci: viewtopic.php?f=14&p=881#p881
Statystyki: viewtopic.php?f=35&t=257
Finanse: viewtopic.php?f=51&t=258
Relacje:
Talent: Mistrz Walki Wręcz
Cecha specjalna: Fiksator
Kontaktowanie:

Re: Klasa w akademii nr 2

Post ndz maja 29, 2016 2:48 pm

Midori była dzisiaj pełna pozytywnej energii! To miał być jej pierwszy dzień w akademii. Co prawda, nie zdążyła dojść na oficjalne rozpoczęcie semestru i pierwsze zajęcia, jednak to jej nie demotywowało! Wstała więc skoro świt, zjadła w domu śniadanie przygotowane przez mamę, ogarnęła się i wyszła powolnym krokiem z domu. Wszystko wskazywało na to, że będzie w akademii pierwsza. Do czasu, aż na jednej z uliczek nie spotkała kolorowego motylka. Ah, jaki był śliczny! Kusił swoimi skrzydełkami, uspokajał ich trzepotem... Dziewczynka nie mogła się oprzeć, i mimo, że był to dla niej tak ważny dzień - postanowiła podążyć za małym robaczkiem. Uznała to za znak szczęścia. A jakby udało jej się złapać tego kolorowego malucha... Tak, była by jeszcze szczęśliwsza!
Poprawiła swoje puchate uszy na opasce, zakradła się za motylkiem, gdy ten przysiadł na jednym z kwiatów i... Doskoczyła do niego zamykając go w swoich łapkach. Przynajmniej tak się jej wydawało. Jak podniosła dłonie, zauważyła pod nimi tylko zgniecionego kwiatka. Jakaś baba za nią co prawda się darła o zmarnowanej pracy, a sam motylek wyparował bez śladu... No ale trzeba było w końcu dotrzeć do akademii!
Pod samym budynkiem akademii dziewczyna wzięła głębszy oddech i po raz pierwszy przekroczyła próg miejsca, w którym w końcu ktoś kompetentny będzie jej nauczał. Przynajmniej taką miała nadzieję.
Midori chwilę gubiła się po korytarzach szkoły. W końcu jednak pobiegła za grupką dzieci, która wyglądała mniej więcej na jej wiek i tak! Udało się. Jakimś cudem trafiła właśnie na swoją grupę zajęciową. Miała jednak o tyle pecha, że do sali weszła tuż przed ich senseiem. A ten nie wyglądał na miłego gościa...
- Nyaan... - Miałknęła pod nosem z lekkim niepokojem w głosie. Szybko ruszyła przed siebie i zajęła miejsce jak najdalej od tego gbura, który miał ich nauczać. Po głowie dziewczyny chodziła jednak jedna dobra myśl - przynajmniej ten nauczyciel nie będzie jak klucha.
Z większością wykładu dziewczyna radziła sobie całkiem nienajgorzej. Co prawda padło kilka haseł, które dziewczyna słyszała pierwszy raz, na kilka w ogóle nie zwróciła uwagi, bo akurat do sali wleciała jakaś mucha... Ale kto by się tam przejmował! Nikt nie oczekuje od niej, że będzie orłem. A i z utrzymaniem skupienia u dziewczyny nie było najłatwiej. Tyczyło się to jednak tylko części teoretycznej, którą z powodzeniem obrzydził jej dotychczasowy nauczyciel.

Część praktyczna to jednak już zupełnie inna bajka! Pięczęci dziewczyna starała się powtarzać już w momencie, w którym Nobuo pokazywał je po raz pierwszy. Samo zapamiętanie tych kilku znaków nie było wyzwaniem, co innego jednak skupienie i wykorzystanie chakry. Nigdy nie robiła tego w praktyce!
Na początku dziewczyna przyglądała się swoim kolegom i koleżankom z klasy. Ten blondasek z grupy był jakiś dziwny - co on, udawał jakieś zombie podchodząc do swojego klona?
Nie można się było jednak dłużej opierniczać. Midori powtórzyła dokładnie każdą pieczęć i... Nic. No kompletne nic. Zero dymu, zero klonów, zero czegokolwiek. Trzeba było więc skupić się trochę bardziej. I... Powtórka z rozrywki, dalej nic. Wtedy, wpadło jej do głowy, że może powinna pieczęci wykonać nieco szybciej? Tak, to nie jest głupie. Raz, dwa, trzy... I pojawił się jakiś dymek i zamazana postać, która jednak całkowicie zniknęła wraz z rozproszeniem się dymu. No nie ma co! Chociaż... Zawsze to jakiś postęp.
Po kilku próbach dziewczynie udało się wykonać prawie idealnego klona. Z jakiegoś powodu jednak, miał on czarno niebieskie włosy. Hm... Dziwne. Młoda kunoichi była przekonana, że tym razem jej się to uda. A tu taki błąd nie wiadomo skąd.
Nie pozostawało nic innego, jak próbować dalej! Już niemal resztką sił rudowłosa wykonała idealne dwa klony. Spojrzała ze zmęczeniem w swoich kolorowych oczach na senseia, uśmiechając się delikatnie pod nosem i opierając o ścianę.
- Nyaaaan. Udało się... - Powiedziała do siebie cichutko, zamykając już oczy i osuwając się na ziemię. Tak. ten dzień był bardzo męczący.

_________________________________
Nauka: Bunshin no Jutsu (D) -> 1.
Hozuki Yuusari
Awatar użytkownika
Uczeń Akademii
Posty: 9
Rejestracja: sob maja 28, 2016 6:59 pm
Imię: Yuusari
Nazwisko: Hozuki
Pseudonim:
Wiek: 12
Waga / wzrost: 150/45
Wioska: Konoha
Specjalizacje: Soshi/Gen
Ubiór:
Znaki szczególne: Jasne włosy
Karta postaci: viewtopic.php?f=14&t=263
Statystyki:
Finanse:
Relacje:
Talent: Sensor
Kontaktowanie:

Re: Klasa w akademii nr 2

Post ndz maja 29, 2016 8:47 pm

Nie usłyszała budzika. Dopiero gdy piętnaście później zadzwonił ponownie obudziła się i zorientowawszy się jak bardzo jest spóźniona w błyskawicznym tempie przygotowała się do wyjścia. Nie wyszło jej to wcale na dobre - w połowie drogi zauważyła, że zapomniała kanapek oraz picia! Musiała wracać się po te rzeczy i dopiero wtedy, nadal rozkojarzona, ruszyła do akademii.
W wyniku swojego roztargnienia na miejscu była spóźniona. Nie była pewna o ile, bo nie miała zegarka, ale była pewna, że o sporo. Korytarze w akademii były już puste i wszędzie panowała cisza, przerywana jedyne przez ciche odgłosy z klas. Yuusari odnalazła swoją klasę dzięki rozpiskom na tablicy przy wejściu.
- Przepraszam... - tyle powiedziała po wejściu do środka, lecz sensei wydawał się na tyle skupiony na wykładzie, że Yuusari szybko wślizgnęła się i zajęła miejsce w jednej z ławek z ulgą, że nauczyciel nie zwrócił na nią większej uwagi.
A zatem wystarczyło już tylko przeczekać zajęcia. Co proste nie było, bo sensei opowiadał, i opowiadał, i opowiadał... Nawet Yuusari, która interesowała się trochę tymi tematami, zupełnie nie rozumiała o co chodziło w tych wszystkich skomplikowanych terminach, o których próbował nauczać. Z początku próbowała śledzić o co chodzi, ale szybko się poddała. Miny innych uczniów przekonały ją, że inni byli tak samo zagubieni jak ona. Uznała, że najlepiej będzie dowiedzieć się więcej tak, jak lubiła najbardziej - poprzez książki. Łatwiej jej będzie zrozumieć co i jak z podręczników niż z opowiadań nauczyciela, których zresztą nie miała okazji usłyszeć od początku. Tak więc nie był to bardzo produktywny okres dla dziewczyny. Słuchała jednym uchem, wyrzucała przez drugie i przez cały czas walczyła z ochotą by położyć się na ławce i przymknąć oczy.
Gdy część teoretyczna zajęć dobiegła końca powinna więc poczuć ulgę, ale wcale nie poczuła, ponieważ dowiedziała się, że ma do nadrobienia technikę do nauczenia. Pół biedy, gdyby musiała zrobić to w trakcie zajęć, w trakcie wykładu... ale że tak w domu? W czasie wolnym? Już nie lubiła tego nauczyciela i planowała, co zrobić, by Henge mieć z głowy i przy okazji nie narobić się za bardzo.
Nie mogła zapomnieć o Bunshin no jutsu. Na to jednak miała czas do końca zajęć. Powtórzyła kilkakrotnie w odpowiedniej kolejności pieczęcie by dobrze je zapamiętać. Potem przyszła kolej na pierwszą próbę - zerkając kątem oka na pozostałych widziała, że początki bywają trudne, więc na wiele się nie nastawiała. I rzeczywiście nic się nie wydarzyło. Bywa.
Przełom nastąpił gdy po jednej z kolejnych prób zdołała wywołać trochę dymu, zza którego wyłonił się zmarnowany klon blondynki. Była bardzo zadowolona z swojego postępu, lecz nauczyciel, który akurat przechodził obok, skwitował jej próbę serią krzyków. Lekko czerwona na twarzy przeprosiła cicho i odczekała aż sensei przejdzie do kolejnej ofiary nim spróbowała dalej. Było w nim coś naprawdę nieprzyjemnego, dlatego postanowiła się sprężyć, by znowu nie zasłużyć na jego gniew. Kolejny raz była już dużo bardziej skupiona na poprawnym wykonywaniu pieczęci oraz korzystaniu z chakry. Dało to efekty i kolejny klon był już taki, jaki powinien być.
Problemem był zaś drugi klon. O ile jeden klon wychodził jej już w miarę poprawnie, to gdy próbowała zrobić dwa na raz powstawał problem. Coś nie szło jak należy, lecz przynajmniej czuła się bardziej bezpiecznie jeśli chodziło o krzyki nauczyciela. Musiała się sporo namęczyć, lecz po kolejnych kilku próbach w końcu powstały dwa idealne klony.
W nagrodę postanowiła wypić trochę napoju, lecz zauważyła, że jedna z dziewczyn stojąca przy ścianie ma dużo większe problemy ze zmęczeniem. Yuusari postanowiła pomóc. Podeszła do czerwonowłosej i pomogła jej dojść do krzesła, a następnie podsunęła jej pod nos butelkę z napojem pomarańczowym. Tak to się kończy, gdy zbyt długo męczy się dzieci teorią!
Yūjin Midori
Awatar użytkownika
Uczeń Akademii
Posty: 38
Rejestracja: sob maja 28, 2016 2:28 pm
Imię: Midori
Nazwisko: Yūjin
Pseudonim: Tora
Wiek: 11
Waga / wzrost: 35/142
Wioska: Konoha
Specjalizacje: Tai/Nin
Ubiór:
Znaki szczególne: Heterochromia - jedno oko żółte, jedno zielone
Multikonta: Saycia
Karta postaci: viewtopic.php?f=14&p=881#p881
Statystyki: viewtopic.php?f=35&t=257
Finanse: viewtopic.php?f=51&t=258
Relacje:
Talent: Mistrz Walki Wręcz
Cecha specjalna: Fiksator
Kontaktowanie:

Re: Klasa w akademii nr 2

Post pn maja 30, 2016 7:31 pm

Ajajaj. Z Midori wcale nie było tak źle, jak odebrała to jej nowa znajoma. Osunięcie się dziewczyny p ścianie było bardziej znakiem rezygnacji niż rzeczywistego wykończenia. Choć co jak co - nie można powiedzieć, że zmęczenia nie czuła. Oj nie. Nasza mała fanka kotów sama nie wiedziała, czy kiedykolwiek miała tak niskie pokłady chakry jak dzisiaj.
Skorzystała jednak z pomocnej dłoni blondynki i zawędrowała z nią w stronę ławek. Odmówiła jednak przyjęcia soku.
- Nyaaa. Jak możesz to pić! - Stwierdziła z lekkim obrzydzeniem odwracając głowę. Zjeść pomarańcz w całości - całkiem zrozumiałe. Ale pić jej krew?! O nie. Na to nasza mała Midori by się nie zdobyła. Wydobyła natomiast ze swojego plecaka szklaną butelkę wypełnioną jej ukochanym, białym płynem bogów! Kto by pomyślał, że jeszcze wczoraj to mleko chlapało sobie radośnie w cyckach jakiejś krowy. Świeże mleczko.. Oj tak. Jak dobrze, że jej mama robiła duże zapasy. Co w innym wypadku nasza mała bohaterka miałaby pić?
Hola hola! Jednak gdzie maniery. Młoda Yūjin już miała jednym haustem pochłonąć całą zawartość szklanego naczynia, gdy przypomniała sobie o nieznajomej jeszcze blondynce.
- Baka.. - mruknęła do siebie pod nosem, stukając się zamkniętą piąstką po czole. Wtedy też posłała swój najsłodszy uśmiech w stronę nowej koleżanki.
- Jestem Midori, nyan! I dziękuj... ę za pomoc! - Powiedziała tak radośnie, że nikt by się nie spodziewał, że ledwie dwie minuty wcześniej mogła prawie zasnąć pod ścianą. - Wybacz, ale bardzo nie lubię wyciśniętych wnętrzności owoców... - Dodała po chwili jakby z nutką nikczemności w głosie. Co chodziło po głowie tej małej nie wiedział chyba nikt. No, może poza Haną. Ah, Hana... Gdybyś mogła tu teraz być! Midori na pewno wtuliła by się teraz w to puchate futerko, posłuchała przyjemnego mruczenia i wylała wszystkie swoje smutki z tego dnia... No ale! Nie można się tak rozklejać. Ważne jest teraz to co tu i teraz. A teraz, czerwonowłosa powstrzymywała się resztką silnej woli, by nie wychlać połowy litra mleka na raz. Bo a nuż widelec nowa Koleżanka chciałaby się odrobiną poczęstować? W końcu nie każdy w tej wiosce sprowadza sobie pełnotłuste w pełni naturalne krowie mleko!
Uchiha Toshiko
Awatar użytkownika
Genin
Posty: 18
Rejestracja: pn maja 30, 2016 6:11 pm
Imię: Toshiko
Nazwisko: Uchiha
Pseudonim: Rudzielec
Wiek: 17
Waga / wzrost: 55/170
Wioska: Konoha
Specjalizacje: Gen/Tai
Ubiór: Patrz avatar
Znaki szczególne: Czerwone włosy
Multikonta: Shikami, Mitsuki, Sami
Karta postaci: viewtopic.php?f=14&t=267
Statystyki: viewtopic.php?f=35&t=268
Finanse: viewtopic.php?f=51&t=269
Relacje:
Talent: Mistrz Iluzji
Cecha specjalna: Kobieciarz
Kontaktowanie:

Re: Klasa w akademii nr 2

Post wt maja 31, 2016 3:23 pm

Akademia. Najgorsza rzecz jaką dziewczyna mogła sobie wyobrazić. Dlaczego ona w ogóle zdecydowała się na ponowne dołączenie do Liścia? Ach tak, zapomniałem. Nowy cel i mała zemsta. Gdyby tylko Toshiko wiedziała co ją czeka, to z pewnością by się na to nie zgodziła i wolała nadal handlować towarem i cieszyć się obecnością Kyuriego.
Pierwszy dzień odpuściła, bo po prostu wstała późnym popołudniem i nie było sensu już przychodzić, ale obecny dzień jak najbardziej mogła zaliczyć. Czuła się po części jak jakaś prawdziwa studentka, która sobie odpuszcza wykłady jak jej się podoba, a chodzi tylko na te potrzebne. Robiła to podświadomie, ale kto zrozumie kobiety? Ubrała się jak należy, wystroiła przed lustrem, układając włosy, zarzuciła na nos okulary i popędziła do budynku, by rozpocząć naukę. A właściwie ją dokończyć, bo coś tam znała i nawet potrafiła rzucać jedno jutsu. JEDNO, cholera jasna.
Szła sobie grzecznie, przez miasteczko, obserwując ludzi i od czasu do czasu komentując głośno ich zachowanie. Nie raz jakaś staruszka próbowała zwrócić jej uwagę, ale Toshiko jedyne co robiła to zbywała ją prostym, jakże słodkim i niewinnym uśmiechem, który o dziwo działał i przekonywał babuszkę, że ma sobie dać święty spokój. Pewnie kobiecina stwierdziła, że nie ma co z debilem gadać, ale Uchiha wierzyła, że to jej urok osobisty tak działa!
Gdy dotarła do akademii, dowiedziała się, że jest spóźniona. I to o kilka dobrych minut. Popędziła truchtem w stronę drzwi, o mało nie wywalając się na progu, ale pchnęła klamkę i wpadła!
- Wróciłam! - wrzasnęła na całą salę, ale po chwili zrozumiała co powiedziała i pokręciła głową na boki. Zamknęła delikatnie drzwi i ze spuszczoną głową zwróciła się do nauczyciela, na którego spojrzała po chwili swoimi bordowymi oczętami.
- To znaczy... przepraszam za spóźnienie. Wybaczy mi sensei? Proszęęęęęęe? - zrobiła słodką minkę, a gdy otrzymała już odpowiedź - i w sumie nie ważne jaką, bo to co teraz odwaliła to było celowe i miała gdzieś co zrobi sensei. Bawiła się po prostu tym wszystkim.
Następnie zajęła swoje miejsce, machając do dziewczyn (tak, Daikiego też wzięła za małą dziewczynkę o blond włosach) ręką w geście przywitania, składając usta w ciche "siema". Po tym wszystkim wysłuchała słów nauczyciela i postanowiła spróbować opanować Bunshin no jutsu. Kiedyś Kyuri próbował ją tego nauczyć, ale z miernym skutkiem. Jak będzie dzisiaj?
Toshiko złożyła odpowiednią pieczęć, skupiła chakrę i bez większego problemu wykonała jutsu, tworząc swoje dwie idealne kopie, tak samo atrakcyjne jak ona sama.
- Ha! Jestem genialna! - powiedziała głośno, po czym próbowała przybić piątkę z klonami, ale dziwnym trafem dłoń przelatywała przez iluzję. A szkoda!

1/1

Spoiler:
Obrazek
NPC
Awatar użytkownika
Nikt
Posty: 125
Rejestracja: czw maja 05, 2016 5:44 pm
Imię:
Nazwisko:
Pseudonim:
Wiek: 0
Waga / wzrost:
Wioska: Konoha
Specjalizacje:
Ubiór:
Znaki szczególne:
Karta postaci:
Statystyki:
Finanse:
Relacje:
Kontaktowanie:

Re: Klasa w akademii nr 2

Post wt maja 31, 2016 7:27 pm

Następnego dnia Nobuo przyszedł wyraźnie niewyspany. Ziewnął przeciągle i po prostu przejechał palcem po liście, a następnie spojrzał na klasę.
Obrazek



- Nie ma tego... i tego..., tego też nie ma - mamrotał do siebie zaznaczając kolejne nieobecności.


Po tym zabiegu wstał i wyjął kredę. Jak zwykle jego zainteresowanie uczniami i klasą było minimalne. Co bardziej leniwi nauczyli się już nawet, że mogą sobie podszeptywać, chociaż wczoraj jeden chłopak bardzo przeszkadzał nauczycielowi i ten kazał mu zostać po lekcja. To ten cwaniak co to zawsze uważa, że wszystkie laski są jego i że jest we wszystkim najlepszy, a w rzeczywistości ma mierne oceny i wygląda jak wiadro azbestu. Znacie te typy prawda? Teraz jak na niego patrzycie to siedzi blady, przerażony i nawet nie reaguje na zaczepiających go kolegów. Aż strach pomyśleć co zrobił mu Nobuo.
Obrazek



- Dobra to skoro skończyliśmy Ninjutsu to teraz przejdziemy do Genjutsu, czyli technik iluzji. Pewnie nawet połowa z Was nigdy nie będzie z niego korzystała, ponieważ Genjutsu wymaga niebywałej inteligencji, ale program nakazuje powiedzieć wam czym to w ogóle jest.


Znowu było tak samo. Większość wykładu była zrozumiała dla każdego, ale pojawiały się też takie perełki, przy których nawet najlepsi studenci z najwyższymi ocenami teoretycznymi wymiękali.
Po tym wszystkim nastał czas praktyki. Nobuo wyznaczył 3 uczniów i kazał dla każdego przynieść jakiś dziwny koc. Następnie wziął jeden i zasłonił się nim. Nagle nie było widać ani nauczyciela, ani koca tylko ścianę.
Obrazek



- Ta technika nazywa się Kakuremino no Jutsu. Bardziej elementarnej chyba nie ma, a pamiętajcie, że większość misji ninja wiąże się z dobrą umiejętnością ukrywania i kamuflażu. Do dzieła!



Tak jak ostatnio Nobuo przechadzał się między wszystkimi i ochrzaniał tych, którym nie wychodziło.
Daiki Douhito
Awatar użytkownika
Genin
Posty: 15
Rejestracja: pt maja 27, 2016 3:55 pm
Imię: Daiki
Nazwisko: Douhito
Pseudonim:
Wiek: 12
Waga / wzrost: 51kg/166cm
Wioska: Konoha
Specjalizacje: Ninjutsu
Ubiór:
Znaki szczególne:
Multikonta: Hiroshi Hyuuga
Karta postaci: viewtopic.php?f=14&t=252
Statystyki: viewtopic.php?f=35&t=254
Finanse: viewtopic.php?f=51&t=255
Relacje:
Talent: Sokole Oko
Cecha specjalna: W czepku urodzony.
Kontaktowanie:

Re: Klasa w akademii nr 2

Post wt maja 31, 2016 10:58 pm

Następny dzień w akademii dla Daikiego wydawał się jeszcze bardziej ciekawy niż poprzedni. W teorii mieli niby poznać czym jest Genjutsu co blondyna kompletnie nie interesowało. Za to program zajęć obfitował w ciekawą praktykę, dzisiejszego dnia mieli poznać jutsu które pozwoli im się schować, technika idealnie pasująca do zawodu ninja. Gdy Daiki wstał rano i załatwił wszystkie poranne sprawy nie ociągał się i ruszył od razu do akademii. Droga przebiegła spokojnie, przeszedł przez całe miasto cały czas lepiąc sobie coś w dłoniach i rozmyślając o tym jak poprzedniego dnia potraktowała go ta ciemnowłosa dziewczyna w okularach. Jak ona mogła, może Daiki nie miał wielkich muskuł ale jednak jakieś chłopięce rysy musiał mieć. Może to przez te włosy? W każdym razię będzie ją musiał dziś oświecić, że nie jest żadną dziewczyną.
Po chwili stał już przed akademią do której zaczęli powoli schodzić się ludzie. Wszedł do środka sprawdził na planie czy aby tym razem nikt nie zmienił mu sali w której ma lekcje po czym ruszył do swojej klasy. Gdy wszedł do środka zauważył, że kolejny raz jest pierwszy w klasie. Czy Ci ludzie nie mają zegarków? Co prawda Daiki nie był super punktualny, ale zazwyczaj pojawiał się w klasie na czas. To w końcu nauka.
Kiedy zebrali się już wszyscy łącznie z senseiem pominął spisywanie notatek które go kompletnie nie interesowały i zapisał tylko najważniejsze informacje które faktycznie mu się przydadzą.
Potem przyszedł czas na praktykę. Wziął jeden koc po czym spróbował wykonać to samo co sensei. Niestety za pierwszym razem, tak samo jak poprzedniego dnia, nic się nie stało. Kilka razy powtórzył jutsu, aż w końcu jego koc zmienił kolor, ale na kompletnie inny niż tło za nic. Czarna magia normalnie. Tego dnia w akademii spisywał się beznadziejnie i dopiero jako jeden z ostatnich wykonał jutsu poprawnie. Był szczęśliwy, że to już koniec. Po skończonych zajęciach odnalazł dziewczynę w okularach która była trochę starsza od niego, co ocenił po wyglądzie i wspomniał jej żeby nie myliła go z dziewczyną. Trzeba sobie powiedzieć, że mimo wszystko była dosyć ładna i Daiki po słowach które wypowiedział od razu się speszył obrócił na pięcie i odszedł do domu. Gdyby był trochę starszy na pewno wiedział by jak jej zaimponować i że te trzy języki nie służą tylko do lepienia gliny.
1/1 z/t


Spoiler:
Obrazek
Uchiha Toshiko
Awatar użytkownika
Genin
Posty: 18
Rejestracja: pn maja 30, 2016 6:11 pm
Imię: Toshiko
Nazwisko: Uchiha
Pseudonim: Rudzielec
Wiek: 17
Waga / wzrost: 55/170
Wioska: Konoha
Specjalizacje: Gen/Tai
Ubiór: Patrz avatar
Znaki szczególne: Czerwone włosy
Multikonta: Shikami, Mitsuki, Sami
Karta postaci: viewtopic.php?f=14&t=267
Statystyki: viewtopic.php?f=35&t=268
Finanse: viewtopic.php?f=51&t=269
Relacje:
Talent: Mistrz Iluzji
Cecha specjalna: Kobieciarz
Kontaktowanie:

Re: Klasa w akademii nr 2

Post śr cze 01, 2016 12:07 pm

Reszta zajęć minęła jej całkiem sympatycznie. Trochę się pośmiała, trochę nadenerwowała, szczególnie z faktu, że była najstarsza w akademii i musiała spędzać czas z dzieciakami, a nie z jakimiś przystojniakami czy seksownymi laskami, które akurat miałaby na roku. Niestety! Los chciał inaczej. Sam Nobou także dupy nie urywał... Cóż, po zajęciach wróciła do domu!
~~~
Następnego dnia wstała o godzinę wcześniej i od razu skierowała się do akademii. Oczywiście w domu naszykowała się jak powinna, założyła świeże i nowe cichy, które podkreślały jej walory i ruszyła do klasy na kolejny wykład i praktykę. Tym razem nie spóźniła się, przybyła na czas. Była uśmiechnięta od rana i miała całkiem niezły humor. Ciekawe czemu?
- Siema! - krzyknęła, wchodząc do pomieszczenia jako jedna z pierwszych, machając uroczo w stronę senseia, a następnie zajmując miejsce koło Daikiego - blondwłosej, młodej, koleżanki z klasy. Fakt, że wczoraj powiedział jej, że jest chłopem, ale nadal uważała, że Douhito jest dziewczynką! Jeśli go nie zmaca to na pewno się nie przekona! W sumie też, który chłopak w jego wieku nosi długie włosy, dba o wygląd i wygląda jak... dziewczyna?! Dobra, może Toshiko za młodu była gorsza, ale to inne czasy. Teraz jest fajna!
- Ej, jakiego szamponu używasz? Truskawka? Wiśnia? Bo wiesz, fajnie pachnie! - próbowała zagadać, ale kończyło się na tym, że sensei zamiast prowadzić wykład to pizgał w nią kredą (a załóżmy, że tak było!), a inne dzieciaki próbowały ją zagadać, bo była w sumie najstarszą dziewczyną w klasie. Masakra!
Uchiha przez grzeczność starała się jakoś zachować i nie odpyskować innym, bo nie miała zamiaru zostać w klasie po godzinach. Widziała minę i strach w oczach tego dzieciaka, który wczoraj podpadł Nobou. Przerąbane!
Jeśli chodzi o teorię to zapisywała ją w notesie, ale nie zdanie po zdaniu, lecz jedynie kluczowe wersy, które pozwolą jej się odnieść do wszystkiego i odświeżyć pamięć. Słuchała, mimo iż zajmowała się też gryzieniem pisadła i spoglądaniem za okno.
Praktyka była tym, czego oczekiwała. Normalnie złożyła aż ręce w górę, gdy usłyszała, że będą się uczyć nowego jutsu. Uśmiechnęła się szeroko sama do siebie i wykrzyczała z pięścią uniesioną nad głową:
- Yatta! - podnosząc jednocześnie tyłek z krzesełka. Jakiś dzieciak zaczął marudzić, że mu zasłania i co ona tutaj robi, skoro jest taka "stara". Bum. Zadziałało to na nią jak płachta na byka.
- SŁUCHAM?! - krzyknęła w jego stronę, biorąc jego zeszyt. Następnie zwinęła go w rulonik i zaczęła okładać dzieciaka po głowie, literując mu zdanie "Wcale-nie-jestem-stara-ty-głupi-jełopie". Za każdą literą lała go po łbie. Domyślcie się ile razy oberwał...
Sytuacja ta jednak nie przeszkodziła jej skupić się na zadaniu. Gdy sensei wyznaczył osoby, które miały przynieść płachty i nastolatka otrzymała swoją, od razu zabrała się do działania. Jak w przypadku poprzedniej techniki - tutaj także znała podłoże i zachowanie, bo Kyuri kiedyś próbował ją jej nauczyć, ale akurat okres, który przechodziła był trochę trudny - wiadome, śmierć rodziców, końcówka II Wielkiej Wojny i takie tam. Zrozumiałe. Jednakże dzisiaj Toshiko bez problemu potrafiła opanować jutsu. Skupiła chakrę, nakryła się odpowiednio kocem i puuuf! Stała się kawałkiem tablicy i ściany. Nie dało się tego odróżnić, bo naprawdę jej wychodziło!
- Psst! Chcesz kupić trochę kredy? - zapytała, gdy jakiś niewinny dzieciak przechodził obok niej i nie wiedział co się dzieje. Zgodził się na handel i chciał przyjąć towar. Zza płachty wysunęła się ręką, która podała dzieciakowi pięć sztuk. Na koniec, po całym zdarzeniu, Toshiko oczywiście wyskoczyła zza płachty krzycząc:
- Stop! Żandarmeria Konohy! Ręce do góry. Jesteś zatrzymany za nielegalne posiadanie kredy! - mało tego przystawiła mu kawałek wapna do pleców, a dzieciak o mało nie dostał zawału, popuszczając trochę w gacie, a następnie krzycząc na całą salę i płacząc... Uchiha nie wiedział co w tym momencie zrobić, bo pewnie dostałaby szlaban za takie zachowanie. Jedyne na co wpadła to znowu schować się za płachtę i użyć techniki. Tak też zrobiła i siedział do końca!


1/1

//Mały edit apropos Daikiego, bo nie doczytałem! ;(

Spoiler:
Ostatnio zmieniony śr cze 01, 2016 11:08 pm przez Uchiha Toshiko, łącznie zmieniany 1 raz.
Obrazek
Hozuki Yuusari
Awatar użytkownika
Uczeń Akademii
Posty: 9
Rejestracja: sob maja 28, 2016 6:59 pm
Imię: Yuusari
Nazwisko: Hozuki
Pseudonim:
Wiek: 12
Waga / wzrost: 150/45
Wioska: Konoha
Specjalizacje: Soshi/Gen
Ubiór:
Znaki szczególne: Jasne włosy
Karta postaci: viewtopic.php?f=14&t=263
Statystyki:
Finanse:
Relacje:
Talent: Sensor
Kontaktowanie:

Re: Klasa w akademii nr 2

Post śr cze 01, 2016 5:59 pm

Nie miała nic przeciwko, że Midori wolała swój napój. Każdy miał inny gust. Ważne było, że okazało się, że dziewczynie nic złego się nie działo jak to z początku Yuusari się wydawało. Blondynka przedstawiła się nowej koleżance, zaś pozostała część lekcji szybko zleciała.

Trzyminutowe spóźnienie to niezgorszy wynik jak na nią, a nawet byłaby o czasie gdyby tylko nie miała rano trudności z znalezieniem jakieś czystej koszulki. Sensei nawet nie zdążył się rozgrzać i nie straciła praktycznie niczego z zajęć. Usiadła gdzieś z przodu i notowała tyle, ile była w stanie. Nie wszystko co powinno znalazło się w zeszycie, bo jednak trudno było nadążyć za nauczycielem, który nie interesował się tym czy uczniowie zdążyli wszystko zapisać czy nie.
Yuusari bardzo szybko zleciała część lekcji o ninjutsu. Gdy przyszła pora na trenowanie techniki pochowała zeszyty trochę bez entuzjazmu przeszła do ćwiczeń. Technika nie przekonywała ją - nie była tak efektowna jak klony i nie wyglądała na zbyt skuteczną.
Przysłoniła się szczelnie kocem i zaskoczona odkryła, że to wszystko. Oto całe to niesamowite jutsu. Po prostu przykrywasz się i liczysz na cud... Normalnie najgorsza technika na świecie. Czegoś równie beznadziejnego nie widziała od dawna. Nie potrafiła wyobrazić sobie, żeby ktoś tak na serio korzystał z czegoś tak głupiego. Ani to praktyczne, ani skuteczne... Tragedia. Gdyby tylko nauczyciel był choć trochę łagodniejszy i bardziej przystępny, to może podyskutowałaby z nim na temat sensu ćwiczeń takich technik. Nie mogła sobie wyobrazić, by ktoś ważny, na przykład Hokage, albo chociażby sensei Nobuo, w młodości na misje pomykali sobie z kocykiem, by w razie czegoś schować się przed niebezpieczeństwem.
Gdy opowie rodzicom, co próbuje się tu wciskać dzieciakom, to chyba więcej jej do akademii nie puszczą. Tego dnia opuszczała szkołę trochę rozczarowana.
Yūjin Midori
Awatar użytkownika
Uczeń Akademii
Posty: 38
Rejestracja: sob maja 28, 2016 2:28 pm
Imię: Midori
Nazwisko: Yūjin
Pseudonim: Tora
Wiek: 11
Waga / wzrost: 35/142
Wioska: Konoha
Specjalizacje: Tai/Nin
Ubiór:
Znaki szczególne: Heterochromia - jedno oko żółte, jedno zielone
Multikonta: Saycia
Karta postaci: viewtopic.php?f=14&p=881#p881
Statystyki: viewtopic.php?f=35&t=257
Finanse: viewtopic.php?f=51&t=258
Relacje:
Talent: Mistrz Walki Wręcz
Cecha specjalna: Fiksator
Kontaktowanie:

Re: Klasa w akademii nr 2

Post śr cze 01, 2016 7:25 pm

Opanowanie swojej pierwszej techniki w akademii, poznanie nowej koleżanki... Tak, to zdecydowanie był dobry dzień i Midori kończyła go z uśmiechem na ustach. Do domu wróciła okrężną drogą, podziwiając jeszcze wioskę późnym popołudniem. O tej porze wyglądała zdecydowanie inaczej, niż z rana - była dużo żywsza - więcej dzieciaków biegało po ulicach, przy sklepach był większy tłok a i sama pora dnia bardziej odpowiadała młodej kunoichi - w końcu godzina rozpoczynania się zajęć, to niemal noc! Tego dnia dziewczynka zapadła w sen dużo wcześniej niż zwykle - widać serio od dawna nie była tak zmęczona.

_____________________________

- Nyan... - Mruknęła niezadowolona czując coś szorstkiego na swoim nosie. Otworzyła oczy i zobaczyła przed sobą Hanę, a dokładniej - jej język. Zdziwiła się, bowiem Hana nigdy wcześniej nie wykazywała takich zachowań przy pobudce. Wtedy też spojrzała na zegarek.
- Nyaaaaa! - Krzyknęła, gdy zdała sobie sprawę, że zajęcia właśnie się zaczynają. Wrzuciła do plecaka co miała pod ręką, ubrała się niedbale, chyba miała na sobie nawet dwie różne skarpetki. Wybiegła z domu chwytając jedynie butelkę mleka i pognała ile sił w nogach w stronę akademii. Na szczęście, nie miała tam aż tak daleko, dzięki kilku skrótom.

Czerwonowłosa wbiegła do sali jako ostatnia, akurat w chwili, gdy sensei czytał jej nazwisko. - Jestem! - Krzyknęła zachrypniętym głosem, jednak gdyby wzrok mógł zabijać... Oj, Midori musiałaby liczyć na dodatkowe życia. Skuliła się biedna i czym prędzej powędrowała w stronę ławki, przy której siedziała jej nowo poznana znajoma. Zapytała potulnie o notatki, a gdy się dowiedziała, że zajęcia jako takie jeszcze się nie rozpoczęły, odetchnęła z ulgą. Ponownie, jak dnia poprzedniego teoria nie specjalnie ją ciekawiła. W końcu teorię kuła już od kilku lat. Z niecierpliwością czekała jednak na rozpoczęcie zajęć praktycznych.
Na jej nieszczęście jednak, kocy było mniej niż studentów. Midori musiała więc poczekać na zwolnienie się którejkolwiek tkaniny. Całe szczęście, kilku osobom poszło to całkiem sprawnie, więc ledwie po kilku minutach nadeszła jej kolej. Podniosła materiał przed sobą, stanęła przy ścianie i... No w sumie nic. Dalej było widać, że stoi sobie ktoś trzymając jakąś szmatkę. Jednak po kolejnych dwóch próbach dziewczynie udało się w końcu wtopić w tło. Widać wczorajsze zajęcia nie tylko zaowocowały nową techniką, ale i szybszym ogólnym uczeniem się. Midori była z siebie niezwykle dumna.
Całą udaną technikę zepsuł jednak jeden szczegół - dziewczynie strasznie zaczęło burczeć w brzuchu. W sumie co się dziwić - wybiegła z domu bez śniadania. Ponownie zajęła miejsce w ławce i obserwując innych popijała jedyne, co zabrała z domu - mleko...


_______________________________________
Nauka: Kakuremino no Jutsu (D) ->1.
Ostatnio zmieniony czw cze 02, 2016 12:22 pm przez Yūjin Midori, łącznie zmieniany 1 raz.
NPC
Awatar użytkownika
Nikt
Posty: 125
Rejestracja: czw maja 05, 2016 5:44 pm
Imię:
Nazwisko:
Pseudonim:
Wiek: 0
Waga / wzrost:
Wioska: Konoha
Specjalizacje:
Ubiór:
Znaki szczególne:
Karta postaci:
Statystyki:
Finanse:
Relacje:
Kontaktowanie:

Re: Klasa w akademii nr 2

Post czw cze 02, 2016 11:52 am

//Midori, Yuusari eksponujcie jakoś jakich technik się uczycie i ile czasu, bo trudno się w tym wszystkim połapać, szczególnie, że czasem nawet w poście nie piszecie nazwy techniki. Potem możecie mieć problemy jak ktoś postanowi sprawdzić Waszą kartę statystyk.

Następny dzień znowu zaczął się typowo. Kiedy wbiegaliście do akademii ci co bardziej spostrzegawczy mogli dostrzec Nobuo z boku akademii palącego papierosa. No cóż niektórzy mieli ten niezdrowy nałóg chociaż Wasz nauczyciel strasznie przy tym kaszlał. Możliwe, że palenie doprowadziło już do do jakiejś choroby. W klasie było jak zwykle. Nobuo wszedł i zaczął sprawdzać obecność. Tym razem wyglądał raczej na wyspanego, więc po prostu rozsiadł się na krześle i czytał kolejno nazwisko i imię odhaczając sobie kolejnych nieobecnych. Następnie wstał i przeszedł do zajęć.
Obrazek



- Dobra to dzisiaj przestaniemy się koncentrować na chakrze i omówimy teoretyczne aspekty Taijutsu. Głównie chodzi o to czym jest Taijutsu oraz pomówimy o kilku podstawowych pozycjach w walce.


Ten wykład w przeciwieństwie do poprzednich był normalny. Znaczy na tyle normalny na ile normalna może być lekcja z Nobuo. Chodzi o to, że nauczyciel widocznie gorzej znał się na Taijutsu dlatego nie wrzucał skomplikowanych teorie, które zdarzało mu się dodawać na poprzednich wykładach. Wiele osób odetchnęło z ulgą rozmyślając o teoretycznym teście końcowym.

Po wykładzie przyszła pora na zajęcia praktyczne. Dziś zapewne znowu nauczycie się jakiejś techniki. Widzieliście już, że niektórzy wręcz cali bladzi i przerażeni patrzyli na kolejną technikę do wytrenowania. Nobuo miał dużo lepsze tempo niż Mitsuki i raczej nie zwalniał. Doszły Was słuchy, że niektórzy uczniowie nie opanowali jeszcze nawet pierwszej techniki. Nauczyciel złożył pieczęć, a następnie nagle pojawił się za uczniami.
Obrazek




- Ta technika nazywana jest Shunshin no Jutsu. Do roboty!


Tradycyjnie posiadając jedynie podstawowe informacje na temat techniki nabyte na wykładzie teoretycznym rozpoczęliście trening. Nobuo chodził między wami i opierniczał tych, którym nie wychodziło.
Daiki Douhito
Awatar użytkownika
Genin
Posty: 15
Rejestracja: pt maja 27, 2016 3:55 pm
Imię: Daiki
Nazwisko: Douhito
Pseudonim:
Wiek: 12
Waga / wzrost: 51kg/166cm
Wioska: Konoha
Specjalizacje: Ninjutsu
Ubiór:
Znaki szczególne:
Multikonta: Hiroshi Hyuuga
Karta postaci: viewtopic.php?f=14&t=252
Statystyki: viewtopic.php?f=35&t=254
Finanse: viewtopic.php?f=51&t=255
Relacje:
Talent: Sokole Oko
Cecha specjalna: W czepku urodzony.
Kontaktowanie:

Re: Klasa w akademii nr 2

Post czw cze 02, 2016 5:01 pm

Z każdym kolejnym dniem w akademii Daiki czuł się coraz dziwniej. Nie dość, że sensei leciał z materiałem jak szalony, dzieciaki w klasie były na tyle mądre, że niektóre osoby dopiero opanowywały pierwszą poznaną technikę, to jeszcze ta dziewczyna która miał blondyna za dzieciaka. Wchodząc do akademii miał nadzieję, że dziewczyna znowu z nim nie usiądzie, już nie mógł słuchać o tych babskich sprawach. Skąd on miał wiedzieć co to za szampon, kojarzył jedynie kolor tubki. Minął korytarz i wszedł do klasy. Wspaniale, Toshiko jeszcze tam nie było więc mógł się jakoś sprytnie przed nią schować. Pomyślmy. Tak! Dziewczyna na pewno jest leniwa i nie będzie chciało się jej iść aż do ostatniej ławki. To pewne. Tam właśnie Daiki skierował swoje kroki siadając obok jakiejś wystraszonej dziewczyny, która najwyraźniej była jedną z tych nie ogarniętych osób które sensei uwali w tym roku.
Co prawda obok chłopaka było jeszcze wolne miejsce, jednak miał nadzieję, że dziewczyna go nie znajdzie i nie usiądzie z nim w ławce. Część teoretyczna przebiegła dla Daikiego dosyć prosto. Byle gamoń na pierwszy rzut oka mógł dostrzec, że sensei na taijutsu praktycznie się nie znał i dyktuje wszystkie informacje z książki, inaczej niż w poprzednich dniach gdy pojawiały się trudniejsze zagadnienia które wyjaśniał Nabuo bez wykorzystania książki.
Po części teoretycznej przyszedł czas na praktykę. Daiki nie mógł uwierzyć własnym oczom gdy nauczyciel pojawił się za nimi. To jakiś sposób teleportacji? Otworzył instynktownie książkę która jeszcze chwile temu znajdowała się w jego torbie po czym przeczytał objaśnienie techniki. Ahh czyli to działa w taki sposób.
Rozpoczął naukę techniki próbując przyśpieszyć swoje ciało, było to dosyć trudne gdyż sporo osób wpadało na siebie i musiał uważać żeby o nikogo się nie potknąć. W porównaniu do poprzedniego dnia dzisiejsza nauka przebiegła szybko i Daiki jako jeden z pierwszych mógł pochwalić się efektem swojej pracy. Może efekt nie był tak widowiskowy jak u senseia ale potrafił już przyśpieszyć swoje ciało. Po udanej praktyce spakował wszystko co miał przy sobie i wyszedł z klasy pędząc w stronę domu.

1/1(skrócony czas npc) z.t

Spoiler:
Obrazek
Uchiha Toshiko
Awatar użytkownika
Genin
Posty: 18
Rejestracja: pn maja 30, 2016 6:11 pm
Imię: Toshiko
Nazwisko: Uchiha
Pseudonim: Rudzielec
Wiek: 17
Waga / wzrost: 55/170
Wioska: Konoha
Specjalizacje: Gen/Tai
Ubiór: Patrz avatar
Znaki szczególne: Czerwone włosy
Multikonta: Shikami, Mitsuki, Sami
Karta postaci: viewtopic.php?f=14&t=267
Statystyki: viewtopic.php?f=35&t=268
Finanse: viewtopic.php?f=51&t=269
Relacje:
Talent: Mistrz Iluzji
Cecha specjalna: Kobieciarz
Kontaktowanie:

Re: Klasa w akademii nr 2

Post czw cze 02, 2016 11:56 pm

//Panie NPC, Mitsuki to jest Izanagi! Ten co uczył to Mizuno!

Siedziała pod płachtą do końca zajęć. Dopiero, gdy wszyscy wyszli, Toshiko opuściła ją i rzuciła gdzieś w kąt. Następnie bez największego problemu opuściła salę, idąc swoim tempem w stronę mieszkania. Dzień można uznać za udany!
~~~
I nastał kolejny dzień. Uchiha powtórzyła codziennie czynności, zdzieliła z rana Chubu po łbie, bo ten zeżarł jej wczoraj w nocy ostatnie onigiri, które sobie czerwonowłosa naszykowała na rano, a następnie udała się do akademii, by kontynuować naukę. Sensei zasuwał z materiałem jak cholera i widać było, że chce przyśpieszyć egzamin i rozwój młodych adeptów. To dobrze! Okularnica była bardzo zadowolona z tego, bo należała do grona osób, które radziły sobie znakomicie. Wiecie, najwyższe oceny i tak dalej. Z zachowaniem było inaczej, ale też nie oberwała nigdy mocniej niż słownie. Tyle dobrego! Warto było też zaznaczyć, że ten młody, a właściwie młoda blondyneczka, Daiki, jakoś nie specjalnie miał ochotę przebywać w towarzystwie Toshiko. Trochę raniło jej to Uchihowe serduszko, ale wiedziała, że nie może się poddać i musi iść do przodu i przekonać go-ją do siebie. Na pewno dzisiaj znów spróbuje.
Weszła do klasy chwilę za większą grupą. Nie była ostatnia, więc mogła bez problemu rozejrzeć się za wolnym miejscem i poszukać wzrokiem swojej nowej przyjaciółki, która obrała sobie za cel. Szukała jej długo, nawet od czasu do czasu przecierając okulary. Dopiero po jakichś trzydziestu sekundach Toshiko ujrzała Daikiego siedzącego w najdalszym punkcie. I to jeszcze schowanego.
- Hej, hej! Daiki! - krzyknęła od samego wejścia, kierując się w jego stronę z szerokim uśmiechem. W głowie oczywiście wyklinała, że musi iść aż taki kawał od wejścia i jeszcze męczyć swoje biedne, zgrabne nogi. Ale skoro się uparła to da radę dokończyć zadanie.
- Gdzie uciekasz? Weź pogadaj ze mną. Nie bądź taka niedostępna, ej. - powiedziała do niej-niego spokojnie, puszczając oczko. Usiadła na tyłku, poprawiając w międzyczasie szorty i rozłożyła notes oraz wyjęła długopis z napisem "Konoha" wzdłuż. Zakręciła nim w palcach, notując co ważniejsze informacje i pisząc je w swój sposób, by później się z niego rozczytać. Od czasu do czasu zagadywała do blondyny, ale ten-ta nie bardzo miał ochotę działać. Cholera, Toshiko będzie musiała z nim-nią pójść kiedyś do kibla, we dwójkę, jak to robią dziewczyny i wtedy na pewno się dogadają! Takie przeżycia łączą ludzi w długoletnie przyjaźnie!
Sensei tłumaczył im coś na temat taijutsu. Akurat Uchiha wiedział co nieco na ten temat, ale i tak zapisywała. Następnym jutsu, które mieli poznać było to z zakresu ninjutsu. Toshiko była w szoku, że Nobou był tak szybki.
- Łooo... Widziałaś to? Oby tylko sensei nie był tak szybki w łóżku, bo pewnie jego żona musi mieć drugi zawód. Taki wieczorny. - powiedziała czerwonowłosa znów zagadując blondynę, będąc trochę pod wrażeniem umiejętności nauczyciela. Dopiero po kilku sekundach skumała co powiedziała i zaczerwieniła się na bokach, bo nie chciała młodej koleżanki demoralizować.
- To znaczy wiesz, sprząta ulice, tak? Nie? Kurde... - pokręciła głową na boki, śmiejąc się głupio. Na koniec machnęła ręką. A kij w to! Po chwili sama sięgnęła do książki i zaczęła czytać teorię jutsu i zapamiętywanie pieczęci. Jutsu można było wykonać na dwa sposoby - z pieczęcią lub bez niej. Uchiha na pewno pozna obie tajemnice i nauczy się wykonywać z należytym poziomem.
Trenowała, skupiała chakrę, wypuszczała ją i przemieszczała się. Całkiem nieźle jej to wychodziło jak na pierwszy raz, a każdy kolejny tylko ją utwierdzał w przekonaniu, że to jutsu na pewno jej się przyda na przyszłość. Tak, udało jej się je opanować!

1/1

Spoiler:
Obrazek